28.05.2021, 13:58 Wersja do druku

Na kawie i papierosku z Nekrošiusem – o filmie Audronisa Liugi "Poszerzanie horyzontu"

W filmie Audronisa Liugi Eimuntas Nekrošius: Przesuwanie horyzontu najbardziej poruszyły mnie fragmenty z prób Borysa Godunowa, nagrane w 2015 roku w Narodowym Teatrze Dramatycznym w Wilnie. A to dlatego, że pokazywały tego wybitnego artystę w pracy, która dużo więcej na jego temat odkrywała, niż przeplatany z próbami wywiad, jakiego artysta udzielił w Vincenzy na potrzeby tego filmu.

fot. mat. organizatora

We Włoszech trochę się kreował, dość długo dobierał odpowiednie słowa, mówił z namysłem, aczkolwiek rozmowa ta pozostawia wrażenie, że choć opowiada o sobie, nic tak właściwie nie mówi. Używając tytułu filmu jako metafory – nie poszerza horyzontu. Na próbach było inaczej, Nekrošius opowiada o Borysie Godunowie, o relacjach między postaciami, a tak naprawdę między wierszami się odsłania, jest tam prawdziwy, spontaniczny i… piękny, zarówno jako artysta, jak i człowiek.

W pamięci zapadła mi scena, gdy z aktorem Salvijusem Trepulisem analizuje scenę śmierci Borysa Godunowa, z jednej strony uważając, że śmierć cara powinna być spektakularna, gdyż to sprawa natury ogólnej, w końcu odchodzi ze sceny świata bohater, heros, z drugiej – w czasie wielkiego przedśmiertnego monologu Borysa, sugeruje Salvijusowi, żeby ten sięgnął po niebieskie baloniki i zaczął je dmuchać, a potem wygrywał na nich melodyjkę. Gdy aktor ma wątpliwości, Nekrošius z pasją zaczyna mu tłumaczyć, że tu nie ma co rozumieć, że to jest jak w muzyce, gdy pianista dostaje tysiące nut i musi je wszystkie pięknie ułożyć w całość. Gdy aktor dalej nie wykazuje zrozumienia, małomówny i zamknięty zazwyczaj reżyser zaczyna się otwierać i wyjaśniać: Borys umiera, jest już bardzo słaby i wśród zabawek znajduje balony i próbuje je dmuchać, żeby się przekonać, czy ma jeszcze siłę, może mu się to nie udać, ale musi spróbować. Jako że monolog jest pełen patosu i wielkich słów, sceniczne działanie musi być lekkie: w tym jest ciepło i prostota, ot, zwykła śmierć człowieka. Przyznam się, że oprócz monologu Nekrošiusa na temat pracy reżysera jako obowiązku, scena ta – to niezwykłe i prawdziwe w istocie  poszerzanie horyzontu – zrobiło na mnie wielkie wrażenie.

Wzruszyłem się również niespodziewanie na początkowej scenie, gdy kamera pokazuje instrumentarium Nekrošiusa na próbie: kawa w szklance, popielniczka, papierosy Marlboro, okulary z leżącym obok futerałem oraz zapisany notatnik i egzemplarz reżyserski Puszkina z wieloma różnymi dopiskami. Dopełnieniem tego obrazu będzie potem filmowany w czasie pracy nad różnymi fragmentami Mistrz, wciśnięty w kąt ławki w sali prób. Twierdzący dodatkowo, że tekst wypełniony jest znaczeniami, wystarczy je tylko z niego wydobyć.

Nie będę tu szczegółowo opisywał wszystkiego, bo warto ten film zobaczyć a nie chciałbym tu odbierać widzowi przyjemności, ale polecam jeszcze zwrócić uwagę w czasie oglądania na scenę z pierdzeniem, ona bowiem dobrze pokazuje, że istotą teatru dla Nekrošiusa jest człowieczeństwo. Jego bohater przede wszystkim jest człowiekiem, a dopiero potem bohaterem czy wręcz herosem. Jeśli mi Państwo nie wierzą, zapraszam do Teatru Narodowego w Warszawie, gdzie można jeszcze zobaczyć dwa wybitne dzieła litewskiego mistrza: Dziady Mickiewicza i Ślub Gombrowicza. Niech teatr zastąpi wszystkie, nawet najpiękniejsze słowa świata, tak jak kawa z Borysem Godunowem i paczką Marlboro wielkiego litewskiego reżysera Eimuntasa  Nekrošiusa. Zresztą jego przedmioty nie mają wyjścia, Mistrz bowiem opuścił nas niestety na zawsze w 2018 roku…

Tytuł oryginalny

DOMAGAŁAsięKONTAKTU2021 – oficjalny dziennik festiwalowy

Źródło:

domagalasiekultury.pl
Link do źródła