„Przedział” Grzegorza Reszki w reż. autora w Teatrze Nowym w Zabrzu. Pisze Maria Sławińska, członkini Komisji Artystycznej 32. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.
Dworzec kolejowy. Miejsce, które odwiedza w swoim życiu każdy. Prędzej lub później. Miejsce, w którym dobitnie zdajemy sobie sprawę z upływu czasu. Tego zegarowego, ale też osobistego, zamkniętego w indywidualnych historiach podróżnych. Na dworcu kolejowym przez chwile te poszczególne czasy/bycia stają się jednością. Każda osoba wsiada do pociągu ze swoją historią, myślami, samopoczuciem, lękami i fantazjami. Właśnie o tym jest Przedział Grzegorza Reszki w reżyserii autora, zrealizowany w Teatrze Nowym w Zabrzu.
Wyjątkowość pociągu jako przestrzeni pamięci – zarówno tej ciepłej, jak i bolesnej – zostaje podkreślona w materiale wideo poprzedzającym przedstawienie. Twórcy dzielą się w nim osobistymi wspomnieniami związanymi z podróżą koleją, wprowadzając widza w intymny, a zarazem uniwersalny kontekst spektaklu. W opowieściach wracają dawne zwyczaje podróżowania zatłoczonymi wagonami. Wszyscy podkreślają towarzyski charakter takiej podróży – możliwość poznania kogoś nowego. Aktorzy mówią o celach swoich wypraw i o tym, że pociąg bywa dla nich chwilowym drugim domem. Opowieściami wskazują na źródło inspiracji dla tekstu scenicznego.
Najpierw poznajemy Konrada (Mateusz Lisiecki-Waligórski), który przedstawia się jako dramaturg teatralny. Aktor gra mocnymi gestami i wyrazistą mimiką – jego bohater jest wyraźnie zdegustowany. Ta sceptyczna wobec życia postawa, jest czymś co utrzymuje widza w pewności, że opowieść, choć momentami przegięta, osadzona jest w rzeczywistości. Kto z nas, podróżując pociągiem, nie doświadczył sytuacji, w której mamy konkretny plan na spędzenie tego czasu (praca lub odpoczynek), a po wejściu do przedziału okazuje się, że nic z tego?
Konrad, podobnie jak wielu z podróżnych, próbuje początkowo zamknąć się w swojej przestrzeni. Jednak kurtuazyjna rozmowa z drugą pasażerką – Moniką (Dagmara Noszczyk) szybko wymyka się spod kontroli i przybiera formę klasycznej komedii omyłek. Bohaterowie mówią do siebie, co innego niż myślą… a mimo to nie potrafią przestać rozmawiać. O tej rozbieżności między słowami, a intencjami wiemy, ponieważ każdy bohater ma swoje alter ego. Oglądamy więc Monikę i aktorkę (Maria Stępień), która referuje nam jej myśli. Dualność postaci, rozdzielenie na to co wewnętrzne i to co zewnętrzne, wskazuje na aspekt masek, które zakładamy wobec innych osób. Druga wersja Moniki jest odważna i pewna siebie. Alter ego Konrada to kobieta w piżamie i poduszce (Joanna Romaniak), która referuje jego myśli w języku śląskim. To te „drugie” postacie zdradzają prawdziwy charakter i tożsamość bohaterów.
Relacja Konrada i Moniki skutecznie przykuwa uwagę widowni i przygotowuje grunt pod pojawienie się kolejnej postaci. Teraz zaczyna się jazda. Carlos (Grzegorz Cinkowski) okazuje się być uznanym twórcą muzyki disco polo. Obecność śpiewaka muzyki popularnej oraz dramaturga teatralnego w jednym przedziale gwarantuje rozważania o sztuce wysokiej i niskiej. Refleksje okazują się być zaskakujące po jednej i drugiej stronie. Carlos twierdzi, że teatru nie rozumie, dlatego nie chodzi. Jego jedyna wizyta w Teatrze Narodowym – zorganizowana przez menedżera – była rozczarowaniem, bo spodziewał się, że „narodowy” oznacza stadion. Konrad, lekko zirytowany rozwojem przedziałowej sytuacji, zarzuca piosenkarzowi, że niszczy młodych ludzi oferując im sztukę niskiej jakości. Carlos swoją twórczość usprawiedliwia radością, którą sprawia odbiorcom, a także możliwością prowadzenia działalności charytatywnej. To zbija z tropu „inteligencika”, który dopytuje o zasady owej dobroczynności. W przedziale pojawia się jeszcze postać Konduktorki (Dorota Rusek-Binowska), która jest wielką fanką piosenkarza. Narastająca irytacja Konrada powoduje salwy śmiechu na widowni.
Podczas godzinnej przejażdżki udaje się poruszyć poważne kategorie moralne: co jest ważniejsze, „hajs” czy prawdziwa miłość, sława czy poczucie wykonania szlachetnej pracy? Kwestie te rozważane są między innymi na tle twórczości Szekspira i Norwida, dyskutowanych nie bez ripost. Rozważania bohaterów powodują, że komedia nabiera większego sensu w porównaniu do podobnych pozycji repertuarowych. Przedział proponuje głębszą myśl w zabawnej i dobrze zagranej historii ze świetnie działającymi gagami i poprawnymi efektami wizualnymi. Jest tu nawet miejsce na transowy taniec, który w polskim teatrze zwykliśmy nazywać chocholim, wykonywany przez aktora wcielającego się w drag queen (Andrzej Kroczyński), czyli wewnętrzny głos Konduktorki. Taniec ten, jako znak snu i transu, sugeruje widzom, że świat, który oglądają nie musi być realny. Rozbawiona widownia orientuje się, że nic tu nie jest, takim jakim się wydaje. To wisienka na torcie, która ostatecznie u większości widzów spowodowała potrzebę owacji na stojąco.
Teatr Nowy w Zabrzu od dwóch lat funkcjonuje w bardzo trudnych warunkach. Miasto, w wyniku poważnych problemów finansowych, zaczęło mocno ograniczać wydatki na kulturę, co odbiło się bezpośrednio na teatrze. Na jeden rok zawieszono między innymi odbywający się od wielu lat Ogólnopolski Festiwal Dramaturgii Współczesnej „Rzeczywistość przedstawiona”. Pojawiło się realne pytanie o dalszą stabilność instytucji. W tym kontekście Przedział jest przykładem, że Teatr Nowy stawia na utrzymanie dialogu z publicznością. Także tą, która ceni sobie nie tylko poważny teatr dramatyczny, ale także przyzwoity teatr komediowy.
Grzegorz Reszka PRZEDZIAŁ. Reżyseria: Grzegorz Reszka, muzyka: Jarosław Sitarz, choreografia: Magdalena Ołdziejewska, projekcje: Paweł JaNic Janicki, prapremiera 23 maja 2025 w Teatrze Nowym w Zabrzu.