EN
30.08.2022, 19:53 Wersja do druku

Mumio z Osiecką rządzą!

mat. organizatora

„MumiOsiecka” czyli koncert „Pamiętajmy o Osieckiej” i występ Teatru Mumio podczas 29. Lata Teatralnego Teatru Atelier w Sopocie. Pisze Anna Czajkowska w „Teatrze dla Wszystkich”.

Niecodzienny pomysł połączenia występów zwycięzców nagrody publiczności dziesięciu edycji „Konkursu Pamiętajmy o Osieckiej” z rewelacyjnym „Kabaretem Mumio” Teatru Mumio powstał z okazji 25. urodzin wspomnianego konkursu. Na sopockiej scenie, tuż przy plaży, gdzie w 1994 odbyło się pierwsze Lato Teatralne, na którym pojawiła się – dość niespodziewanie – sama Agnieszka Osiecka, duch poetki wciąż króluje. Niezapomniana pisarka, autorka spektakli teatralnych i telewizyjnych oraz dziennikarka uratowała Lato, a druga edycja powstała już z jej udziałem. Teraz do Teatru Atelier im. Agnieszki Osieckiej schodzą się tłumy, na widowni nie ma wolnych miejsc, a Gala Konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej” cieszy się niezmiennym powodzeniem. Inaczej było 28 lat temu, skromniej, choć z pewnością emocji nie brakowało. W tym roku koncert ubarwił znakomity, nieprzewidywalny, przepełniony komizmem i absurdem autorski kabaret Jadwigi Basińskiej, Dariusza Basińskiego i Jacka Borusińskiego, oparty na własnych tekstach i muzyce. Od początku nie miałam wątpliwości, że to będzie wyjątkowe i udane połączenie – wysoki poziom artystyczny występów laureatów Nagrody Publiczności konkursu na interpretację piosenki Agnieszki Osieckiej, nad którym artystyczną opiekę sprawuje Jerzy Satanowski oraz własnej filozofii, ciepła i uroczego komizmu Teatru Mumio.

Dziesięć konkursów i dziesięcioro artystów – taki był zamysł. Zabrakło tylko Huberta Jarczaka (nagrodę otrzymał w 2013 roku). Koncert zainaugurował Mumio, zdobywca „nagrody za 2 miejsce i pucharu”, jak dumnie głosi napis wyświetlany w tle. Cała trójka od pierwszego momentu pojawienia się na scenie bawi do łez. Dyskretnie znika z niej, ustępując miejsca Pawłowi Ruszkowskiemu – I nagroda 16. Konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej” w 2013 roku. Młody człowiek z gitarą i dużo ciepła w piosence „Zielono mi”, trochę nostalgii i miękki, męski głos – tak ma być, takie są piosenki Osieckiej (a napisała ich prawie dwa tysiące!). Wzruszające, czasem gorzkie, innym razem pełne humoru. Nie da się ukryć, że muzyczne perły z tekstami Agnieszki Osieckiej, czasem w zaskakujących aranżacjach, które w tym roku rozbrzmiewają na sopockiej scenie wciąż uwodzą, cieszą ucho. Osiecka odmalowała w nich urok małych i wielkich spraw codziennych, a to przecież stanowi o ich ponadczasowości. Marta Burdynowicz (nagroda w 2018 roku) w „Byle nie o miłości” stara się jak najlepiej oddać charakter niezapomnianej pisarki, a Gabriela Kundziewicz (laureatka z 2019 roku), tym razem dziewczyna z gitarą, obdarzona pięknym, mocnym i aksamitnym głosem, przekazuje niezwykły urok utworu „Wyciągają grzyby szyje” (do muzyki Jana Ptaszyna Wróblewskiego). Joanna Zawłocka-Lewandowska (nagroda w 2016 roku) w „Raz w życiu karnawał” wspaniale i błyskotliwie bawi, z przytupem kołysząc publiczność. Katarzyna Obidzińska (nagroda w 2017 roku) wykonuje z niezwykłą, zaraźliwą energią piosenkę do muzyki Mikisa Theodorakisa „Zorba (A ja piję, a ja żyję)”. I jeszcze równie smakowita Aleksandra Bernatek (laureatka z 2020 roku), która w trakcie piosenki „Ukradła Cyganka kurę” zagrała krótkie solo na flecie poprzecznym. Aktor Marcin Januszkiewicz i piosenka „Wybacz Mamasza” zasługują na równie mocne brawa. Jednak moimi zdecydowanymi faworytami są Krzysztof Szczepaniak i Mateusz Weber. Krzysztof Szczepaniak (2015 rok) szaleje w „Tamta pani mnie inspiruje” – „A tamta pani mnie inspiruje, ja jestem potem jak po rosie kwiat. I byle głupstwo, byle księżyc nad Sopotem, tak mnie rozśmiesza jak najlepszy żart”. Mam wrażenie, że Szczepaniak potrafi zagrać wszystko i każdego – aktora podziwiałam w wielu spektaklach warszawskiego Teatru Dramatycznego i zdania nie zmienię. Emanuje wdziękiem, urokiem osobistym i niezbadaną, pełną tajemniczości energią, bez mała wulkaniczną! Czaruje tonem głosu, sposobem poruszania się, gestykulacją. Po prostu śpiewa i tańczy jak młody bóg. W zasadzie nie ustępuje mu Mateusz Weber (nagroda w 2014 roku), również aktor z Teatru Dramatycznego. Jego „Miłość biuralisty” śmieszy i porywa. Weber ma piękny tembr głosu i wciąż burzliwie rozwija swe wokalne zdolności. Tym razem – ku uciesze sopockiej publiczności, która docenia talent i pracę aktora.

Reżyserowi Jerzemu Satanowskiemu udało się stworzyć jedną, spójną kompozycyjnie i interesującą całość, a pomaga mu w tym cudowny Mumio. Ich kabaretowe etiudy bywają satyryczne, czasem nieco zgryźliwe, a jednak warto w nich dostrzec małe cudowności i urok klasyki. Jadwiga Basińska, Dariusz Basiński, Jacek Borusiński, wciąż w ubrankach z minionej epoki, trochę retro, trochę poza stylem są nam niezwykle bliscy. Uwodzą surrealistycznym poczuciem humoru, swym konsekwentnie kreowanym światem, niby równoległym do naszej codzienności, ale pełnym purnonsensu, co czyni go niepowtarzalnie komicznym. Powiązane ze sobą mini scenki różnią się czasem tempem czy ładunkiem emocjonalnym, jednak łączy je styl, naturalność i prostota wiedziona z wnikliwej obserwacji otaczającej rzeczywistości, ludzkich przywar, zwyczajów, czasem wstydliwych śmiesznostek i przyzwyczajeń oraz potrzeb. Znane z „Kabaretu Mumio” drobiazgi-opowieści mają swą nową odsłonę, mimo to wystarczy kilka zdań, słowa znanej piosenki (na przykład „gąski, gąski do domu…” lub zwykłe „no,no,no”) i publiczność płacze ze śmiechu oraz z zachwytu. I nawet moja ulubiona „Pani Serwusowa” wydaje się jeszcze wyborniejsza, dojrzalsza w swej autoironii i komizmie. Artystom przygrywa zespół muzyków – Jakub Lubowicz, Wiesław Wysocki, Artur Gierczak, Fryderyk Młynarski, Marcin Murawski. Trzeba przyznać, że bardzo dobrze, z wyczuciem i sercem udaje im się oddać cudowne, niezapomniane, jazzujące brzmienie piosenek Osieckiej.

Na koniec dodam, że ta pozornie niewielka uczta może zadowolić nie tylko wielbicieli poezji niezapomnianej Osieckiej, ale i innych, wytrawnych słuchaczy. A Teatr Mumio? Po prostu – jak tu nie kochać tego stylu, tego sposobu gry, brzydoty, sarkazmu, staromodności zanurzonej w oparach absurdalnego humoru. Śmiejmy się wobec tego na zdrowie!

Źródło:

Teatr dla Wszystkich