„Studies for an Ecce Homo” w chor. Shantíego Very z Cuatro X Cuatro w Meksyku na 22. Międzynarodowym Festiwalu Tańca Zawirowania w Warszawie. Pisze Marlena Czarny.
„Studies for an ecce homo” w wykonaniu CUATRO X CUATRO, pokazany jako ostatni spektakl XXII Międzynarodowego Festiwalu Tańca Zawirowania, odebrałam jako bardzo intensywne i niejednoznaczne doświadczenie. To nie był spektakl, który prowadzi widza prostą linią od początku do końca. Raczej otwierał przestrzeń do odczuwania, kojarzenia i własnych interpretacji.
Już od pierwszych chwil daje się odczuć, jak ważna jest tu muzyka i dźwięk, a właściwie także ich brak. Zobaczyliśmy, jak tancerz – Shantí Vera pracuje z ciszą, z trudnymi i szorstkimi dźwiękami przypominającymi zwarcie czy odgłos spłuczki, ale też z muzyką elektroniczną i klasyczną (długi, wyczerpujący taniec do utworu Beethovena „Piano Sonata No. 17 in D Minor”). Ta warstwa nie była gładka ani spójna, ale właśnie w tej niespójności kryło się jej znaczenie. Twórcy mówią, że muzyka jest dziełem przypadku, jakby sama przychodziła w odpowiednich momentach. To bardzo ciekawe, bo dzięki temu nie stanowi jedynie tła, lecz współtworzy sytuację sceniczną – niepokojącą, niestabilną i żywą.
Samą ideę spektaklu odczytałam jako próbę zmierzenia się z pytaniem, kim jest człowiek? Tytuł „Studies for an ecce homo” – czyli „badania nad człowiekiem” – od razu ustawia perspektywę. Taniec staje się tu przestrzenią badań, zbiorem wiedzy, procesem odkrywania. Człowiek przecież nie jest czymś stałym – zmienia się każdego dnia, uczy się, doświadcza, przekształca. W tym sensie spektakl nie pokazuje człowieka jako gotowej formy, ale jako istotę w nieustannym ruchu, w procesie stawania się.
Bardzo mocno wyczułam w tym przedstawieniu duchowość, choć nie w sensie religijnym. Samo ecce homo nawiązuje do słów Piłata, ale nie jest to dzieło religijne. Bardziej chodzi tu o człowieka wystawionego na spojrzenie, odsłoniętego, pokazanego w swojej kruchości i złożoności. Sztuka staje się tu jakby ramą dla uczuć, których nie da się łatwo wypowiedzieć. Relacja między gestem a wszystkim, co niewidzialne – pamięcią, emocją, napięciem, historią – dokonuje się poprzez ciało. I właśnie w tym ciele dokonuje się odkrycie.
Wyjątkowo poruszyła mnie myśl, że najbardziej interesujące są przestrzenie pomiędzy. Twórcy zdają się badać nie tylko konkretne punkty w przestrzeni czy konkretne gesty, ale właśnie to, co wydarza się między nimi. Połączenia, zawieszenia, przejścia, napięcia. To one budują sens. Dzięki temu ruch nie jest tylko sekwencją choreograficzną, ale sposobem myślenia. Wibracje i częstotliwości tworzą ruch, a ruch staje się językiem czegoś głębszego, czego nie da się sprowadzić do jednego znaczenia.
W spektaklu silnie wybrzmiała też historia zapisana w ciele. Każde ciało kryje w sobie własną opowieść, ale zarazem niesie coś wspólnego – dziedzictwo historii człowieka, ludzką kondycję, doświadczenia tego, co uniwersalne. Taniec staje się tutaj bardzo konkretnym sposobem przekazu, a jednocześnie nie odbiera publiczności prawa do własnego odczytania. Ważne wydają się słowa Fernanda [chodzi o Fernando Renjifo, hiszpańskiego pisarza i reżysera – przyp. red. e-teatr.pl], że „Interpretacja jest o Tobie”. To zdanie świetnie oddaje charakter tego spektaklu – on nie zamyka sensów, tylko oddaje je widzowi.
Niektóre obrazy sceniczne były wyjątkowo sugestywne. Ruch tancerza chwilami przypominał nakręcaną nową zabawkę, która bez końca się porusza i powtarza te same gesty. Widziałam w tym coś mechanicznego, ale też tragicznego – jakby człowiek był uwięziony w powtórzeniach, pamięci, schematach, może nawet w historii, której nie potrafi przekroczyć. Z kolei bieganie do tyłu skojarzyło mi się z zawracaniem pętli czasowej, powrotem do przodków, do początków ludzkiej historii. To był ruch nie tylko w przestrzeni, ale też w czasie.
Bardzo znacząca wydaje mi się scena, w której tancerz długo leży na scenie i głęboko oddycha po ogromnym wysiłku fizycznym. Jest cisza, niemal słyszymy jego bicie serca, widzimy pot na całej twarzy. Odebrałam ją jako moment przejścia – jakby między życiem a śmiercią, między końcem a nowym początkiem. Pojawiło się we mnie skojarzenie z ponownymi narodzinami, reinkarnacją, z odradzaniem się po wyczerpaniu. To jeden z tych momentów, kiedy ciało przestaje być tylko wykonawcą ruchu, a staje się nośnikiem egzystencjalnego doświadczenia.
W tym spektaklu, wspieranym przez głębokie teksty Fernando Renjifo, (które stały się inspiracją dla Shantíego), wyświetlane przez cały spektakl, odnalazłam bardzo wiele sprzecznych, ale prawdziwych emocji: pożądanie, wstyd, poczucie winy wobec planety, rozterki, traumy rodowe, umieranie, rodzenie się na nowo, zaczynanie od początku. To właśnie ta pełnia przeciwieństw wydaje mi się tu najważniejsza. Człowiek nie jest jednorodny. Nosi w sobie konflikt, pamięć, ciężar i możliwość przemiany. Być może dlatego tak mocno wybrzmiewa tu także porzucanie własnego obrazu siebie – moment, w którym ktoś godzi się na to, że inni nie będą w stanie go do końca zrozumieć. Pojawia się wtedy bardzo przejmujące przekonanie: „Nie zrozumiesz mnie”.
Dla mnie „Studies for an ecce homo” było więc nie tylko spektaklem tanecznym, ale przede wszystkim medytacją nad człowiekiem, jego miejscem w historii ludzkości, która łączy się między przeszłością, a przyszłością.
XXII Międzynarodowy Festiwal Tańca Zawirowania pokazał, jak szerokim i wielowymiarowym językiem może być współczesny taniec. To było wydarzenie, które nie ograniczało się do prezentacji techniki czy efektownych choreografii, ale stawiało w Centrum człowieka – jego ciało, emocje, pamięć, historie i relacje z otaczającym światem. Festiwal łączył różne estetyki, wrażliwości i sposoby myślenia o ruchu, dzięki czemu stał się przestrzenią spotkania nie tylko artystów z różnych zakątków świata, ale też różnych interpretacji i doświadczeń widzów.
Finałowy spektakl „Studies for an ecce homo” zespołu CUATRO X CUATRO dobrze domknął całość festiwalu, ponieważ skupiał w sobie wiele wątków obecnych w tańcu współczesnym: pytanie o ludzką kondycję, znaczenie ciała jako nośnika pamięci i emocji oraz otwartość na niejednoznaczność. Cała edycja Festiwalu pozostawiła wrażenie wydarzenia niezwykle ważnego, wrażliwego i skłaniającego do refleksji – takiego, które pokazuje, że taniec może być nie tylko sztuką ruchu, ale też sposobem myślenia o człowieku.