06.10.2020, 12:31 Wersja do druku

Maska przyjaźni

"Cravate Club" Fabrice Rogera-Lacana w reż. Wojciecha Malajkata w Teatrze Polonia w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w Przeglądzie.

fot. Katarzyna Kural-Sadowska

Francuska czarna komedia z przymieszką thrillera psychologicznego aż prosiła się o realizację sceniczną. Niemal wszystko tu polega na inteligentnie napisanym dialogu, który prowadzą Wojciech Malajkat (Bernard) i Marcin Stępniak (Adrien) w rolach zaprzyjaźnionych wspólników z firmy architektonicznej. Właśnie zdobywają korzystny kontrakt, a Bernard obchodzi 50. urodziny, jest więc dubeltowa okazja do świętowania. Ale Adrien zamiast na wieczorne przyjęcie urodzinowe wybiera się na spotkanie swojego klubu. Jego członkowie zbierają się w każdy pierwszy czwartek miesiąca na kolacji, noszą klubowe krawaty i nazywają się „jeżami". Bernard docieka, dlaczego Adrien woli to spotkanie od jego urodzin, zaczyna go zżerać zazdrość. Ten drobny zgrzyt niweczy koleżeńską harmonię, uruchamia lawinę niechęci i wzajemnych podejrzeń.

Lekka z pozoru komedyjka okazuje się wnikliwym obrazem relacji między długo współpracującymi ludźmi, ich wzajemnych uzależnień, bliskości i obcości. Fabrice Roger-Lacan z biegłością psychologa maluje je błyskotliwym dialogiem, w którym przeglądają się wszystkie nagromadzone urazy - te zaś doprowadzą do zaskakującego finału. Aktorzy eskalują napięcie pomiędzy bohaterami, którzy z coraz większym trudem znoszą wzajemną obecność. Wojciech Malajkat mistrzowsko portretuje zaborczego Bernarda. Partneruje mu jako broniący swojej prywatności Adrien jego niedawny student Marcin Stępniak, laureat nagrody rektora Malajkata. Godzina trzymającej w napięciu rozgrywki ludzi, którzy pod maską przyjaźni skrywają wrogość.

Tytuł oryginalny

Maska przyjaźni

Źródło:

Przegląd nr 41

Autor:

Tomasz Miłkowski