16.11.2020, 09:33 Wersja do druku

Martwa natura

"Martwa natura" wg scenariusza Mateusza Atmana i Agnieszki Jakimiak w reż. Agnieszki Jakimiak w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.

fot. Magda Hueckel

Nie chciałbym być uznany za radykała, ale ze wszystkich widzianych przeze mnie spektakli „ekologicznych” (a trochę ich na afiszach mamy) wychodziłem zirytowany, w cudzysłów biorę nie żeby ośmieszyć, ale – żeby rozszerzyć znaczenie tego przymiotnika. Martwa natura też nastroiła mnie negatywnie, choć trudno mi sformułować jakąś poważniejszą uwagę do tego przedstawienia.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli – także uważam, że idziemy (my, ludzkość) ku samozagładzie. Problem jednak w tym, że jest w tej sprawie tak wiele słów, apeli, konstatacji, przestróg, ostrzeżeń i gróźb, spektakli, filmów, narracji, fundacji i relacji - a sensownego działania dojmująco brak. Nie ma bowiem (nieco generalizując, bo są wyjątki) ani realnej woli politycznej państw, ani chęci ich obywateli do ponoszenia rozmaitych – a nieuchronnych i niemałych – kosztów, ot i cała filozofia. Widziałem zresztą niedawno badanie, z którego wynika, że Polacy są bardzo za ekologią, pod warunkiem, że nie muszą za nią płacić, zapewne nie tylko Polacy.

Zatem owe elegie o odchodzącym świecie, choć poetycko i z czułością w TP pokazane, wydały mi się przekonujące dla już przekonanych, uczulające już uczulonych, uświadamiające już świadomych, wszystko ładnie, metaforycznie, z adekwatną scenografią, itepe, co jednak miałem z tego spektaklu wynieść – niestety nie wiem, gdyż jestem prawdopodobnie za mało wrażliwy na te kwestie. Zdarzają się wśród widzów i takie przypadki.

Tytuł oryginalny

Martwa natura

Źródło:

www.rafalturow.ski
Link do źródła