Wiktor Zborowski o Magdzie Umer: była symbolem artystki, matki i przyjaciółki
Magda Umer była symbolem artystki, matki, przyjaciółki, doskonałą erudytką z ogromną wiedzą o muzyce i literaturze – powiedział PAP aktor Wiktor Zborowski. Piosenkarka, wykonawczyni poezji śpiewanej oraz aktorka Magda Umer zmarła w wieku 76 lat.
- Była wielką artystką, poetką teatru, poetką estrady - powiedział w rozmowie z PAP aktor Wiktor Zborowski, który niejednokrotnie pracował z Magdą Umer. - Całą swoją twórczość „rysowała” cieniusieńką kreską Tadeusza Kulisiewicza. Było to delikatne, ulotne, zwiewne, takie ażurowe - ocenił. Zaznaczył, że była jednocześnie „wspaniale wykształconą osobą i doskonałą erudytką”. Miała wielką wiedzę o muzyce i literaturze.
Aktor podkreślił, że Umer była „niezwykle życzliwą, kochaną dziewczyną, symbolem artystki, matki i przyjaciółki”. Dodał, że takie osoby często się nie trafiają. Wspomniał, że w ogromnej większości przypadków „nadawali” na podobnych falach.
Przypomniał, podkreślając wszechstronność artystki, że pracowała w teatrze, występowała na estradzie, śpiewała i reżyserowała przedstawienia, a także pisała scenariusze.
- Moment, który odbił się szerokim echem to koncert „Zielono mi” w Opolu w 1997 roku, poświęcony Agnieszce Osieckiej. To niezapomniany moment - jedno z największych wydarzeń artystycznych nie tylko festiwalu opolskiego, ale całej polskiej estrady - podkreślił Wiktor Zborowski.
Paweł Sztompke: to, co Umer robiła na scenie było nieprawdopodobne
To, co Magda Umer robiła na scenie było nieprawdopodobne. Znałem piosenki w innych interpretacjach, ale dopiero wówczas, kiedy to podała Umer, wydawało mi się ważniejsze - powiedział PAP dziennikarz muzyczny, związany z Programem I Polskiego Radia Paweł Sztompke.
W piątek w wieku 76 lat zmarła piosenkarka, wykonawczyni poezji śpiewanej, dziennikarka, reżyserka, scenarzystka i aktorka Magda Umer. Zadebiutowała pod koniec lat 60. w studenckich kabaretach, występując m.in. w klubie „Stodoła”. W swojej twórczości sięgała po piosenki najwybitniejszych autorów, m.in. Jeremiego Przybory, Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego i Magdy Czapińskiej.
- Informacja o śmierci przyszła nagle, niespodziewanie. Wiem, że od pewnego czasu Magda Umer rzadziej śpiewała i te nawet rzadkie koncerty były dla niej pewnego rodzaju problemem. Jednak uważam, że to, co robiła na naszej scenie do końca było nieprawdopodobne - podkreślił.
- Magda Umer miała bardzo szeroki repertuar. To były nie tylko piosenki, które specjalnie dla niej były napisane, ale również stworzyła przeboje. W późniejszych latach stworzyła cały, można powiedzieć, śpiewnik domowy polskiej literatury muzycznej, czyli wybierała piosenki, które lubiła. To były przede wszystkim piosenki Agnieszki Osieckiej, Seweryna Krajewskiego, ale nie tylko, także piosenki z Kabaretu Starszych Panów Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. To były utwory, na których się wychowywała i które były ważne w jej życiu, a na które znalazła pewien pomysł po latach, aby je przypomnieć, aby jeszcze raz opowiedzieć historię w tych piosenkach - zaznaczył dziennikarz.
Sztompke przypomniał, że Umer wielu osobom pomagała stworzyć swój repertuar, tworzyła spektakle. - Dla mnie jeden z najważniejszych koncertów w całej historii festiwali opolskich, to koncert „Zielono mi”, gdzie przypominała utwory zmarłej wówczas poetki, wielkiej damy polskiej piosenki Agnieszki Osieckiej - powiedział.
- Wszystko to tworzyło pewnego rodzaju spotkanie na nowo z piosenką, które dobrze znamy. Kilka razy łapałem się na tym, że znałem piosenki w innych interpretacjach, ale dopiero wówczas, kiedy to zaśpiewała, podała Magda Umer, wydawało mi się ważniejsze, inne - opowiadał.
Ocenił, że Umer nie miała „wielkiego głosu, ale miała zawsze pomysł na to, co chciała powiedzieć”.
Krzysztof Knittel: z Magdą Umer znałem się od czasów szkolnych
Magdę Umer poznałem jeszcze w szkole. Już wtedy pięknie śpiewała, lubiłem słuchać jej występów podczas akademii szkolnych – powiedział PAP kompozytor Krzysztof Knitttel. Piosenkarka, wykonawczyni poezji śpiewanej oraz aktorka Magda Umer zmarła w wieku 76 lat.
W rozmowie z PAP Krzysztof Knittel wyznał, że chociaż wiedział, że Magda Umer chorowała, to nie spodziewał się, że „to tak szybko się potoczy, nie wiedziałem, że to są jej ostatnie dni”. – Bardzo mi smutno – dodał.
Przypomniał, że z artystką poznali się jeszcze w czasach szkolnych – byli uczniami XIV Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Staszica w Warszawie (wówczas noszącego nazwę Klementa Gottwalda).
– Magda była w klasie niżej, razem z moim bratem. W ten sposób ją poznałem, a potem często jej słuchałem na różnych akademiach szkolnych. Przepięknie śpiewała, m.in. piosenki Bułata Okudżawy – wspominał.
- Wraz z innymi uczniami z różnych klas, m.in. Andrzejem Wojciechowskim i Januszem Weissem, założyliśmy kabaret. Najpierw występowaliśmy w domu studenckim na Ochocie, jako kabaret „Abakus”, a następnie przenieśliśmy się do „Stodoły”. Na początku występowaliśmy w małej salce, jedynie uzupełniając program - powiedział.
Kabaret cieszył się jednak dużą popularnością. – W pewnym momencie poproszono nas o zrobienie przedstawienia na dużej scenie, razem z mimem i reżyserem Markiem Gołębiowskim i Elżbietą Jodłowską, która od lat występowała w „Stodole” oraz innymi artystami i twórcami – opowiadał Knittel.
Pierwsze ich przedstawienie miało tytuł „O jak mi dobrze w pomarańczowym jest”. – Oryginalnie miało mieć ono tytuł »O Jezu, jak mi dobrze w pomarańczowym jest«, ale cenzura Jezusa nam wykreśliła - zaznaczył. Kompozytor zwrócił uwagę, że kabaret występował przed bardzo liczną publicznością.
Zaznaczył także, że dla Umer napisał trzy piosenki, które znalazły się na jej pierwszej płycie wydanej przez Polskie Nagrania. Najbardziej znana z nich to „Koncert jesienny na dwa świerszcze i wiatr w kominie” do słów Wojciecha Niżyńskiego. Tym utworem Umer wygrała festiwal FAMA, a potem opolskie debiuty. Do dwóch kolejnych piosenek – „Jeśli myślisz, że ja cię nie kocham, to się mylisz” i „Już szumią kasztany” – słowa napisał Andrzej Wojciechowski.
- Te piosenki Magda wykonywała na każdym przedstawieniu, nikomu się nie nudziły – podkreślił kompozytor. – Była gwiazdą tych tytułów – dodał.
Kiedy Knittel zakończył działalność kabaretową i skupił się na muzyce poważnej, spotykał się z Magdą Umer u ich wspólnego przyjaciela - reżysera operowego Marka Weissa. – Przychodziło tam także całe grono polonistów, bo Magda studiowała na polonistyce – powiedział. – Wówczas spotykaliśmy się wyłącznie towarzysko, choć nagraliśmy wspólnie debiutancką płytę Magdy. Nasze drogi zawodowe nieco z czasem się rozeszły, ale przyjaźń pozostała – podkreślił.
Agata Tuszyńska o Magdzie Umer: była i pozostanie głosem mojej młodości
Była i pozostanie głosem mojej młodości. Towarzyszką w drodze, w pogodach i niepogodach buntów, rozpaczy i koncertów jesiennych. W nieustającej „grze w zielone”, mimo przeciwności losu - powiedziała PAP pisarka, reportażystka, autorka biografii Agata Tuszyńska.
- Jest… była, jak moja starsza siostra, przewodniczką i powierniczką w labiryntach tęsknoty i wielu miłosnych wcieleń. Nieraz kleiła, kleiłyśmy papierowe skrzydła i rzucały się w kolejną przepaść. Jakby potrzeba kochania była silniejsza niż cokolwiek innego - wyjaśniła autorka „Narzeczonej Schulza”.
- Uciszała nam serca i cieszyła je swoją tkliwą obecnością, jakby wyśpiewanie smutku, słowami Agnieszki Osieckiej czy Wojciecha Młynarskiego, łagodziło jego gorzki smak. Jakby kołysanie się z nią w takt melodii ujmowało nam ciężaru - mówiła. - Czyniła swoim śpiewaniem znośną codzienność rozstań i utraty - zaznaczyła pisarka.
- Mówiła, że smutni ludzie to jej elektorat. „Zawsze jestem z tymi, którym ktoś każe wziąć się w garść, a oni tej garści nie mają. Zawsze jestem z tymi, którzy mają dobre dni i złe lata. Zawsze jestem z tymi, którzy nie mogą sobie poradzić ze sobą. Ale to nie znaczy, że nie śpiewam dla tych, którzy mają dobre lata, mogą sobie ze sobą poradzić i są ludźmi pogodnymi. Ja nawet na co dzień czepiam się ich jak rzep psiego ogona…” - przypomniała.
- Nie wiem, jak damy sobie radę bez Ciebie - powiedziała Agata Tuszyńska.
Agata Passent o Magdzie Umer: miała fantastyczne ucho do prozy i do poezji
Magda Umer przede wszystkim była osobą wyczuloną na piękno języka polskiego. Miała fantastyczne ucho do prozy i do poezji - powiedziała PAP polska germanistka, dziennikarka i felietonistka Agata Passent.
- Magda Umer była twórczynią, która nigdy nie dała się zaszufladkować. Tworzyła rzeczy dla teatru, dla estrady, kabaretu i jeszcze sama wykonywała piosenki. W sposób bardzo przemyślany dobierała sobie repertuar, nigdy nie zaśpiewała niczego tandetnego, ani nie wyreżyserowała czegoś kiepskiego - oceniła Agata Passent.
- Dla mnie była feministką, która robiła rzeczy z kobietami i dla kobiet, szerzyła „siostrzeństwo”, zanim to stało się politycznie poprawne. Po prostu miała taką potrzebę i taką wrażliwość. Także była takim wzorem kobiety pełnej siły, która pozwalała jej łączyć pracę z rolą mamy, a potem babki, a wielu z nas wie, jak to jest ciężkie - zaznaczyła dziennikarka.
Agata Passent podkreśliła, że - nic tak nie cieszyło Magdy, nic nie dawało jej tak wielkiej, nieziemskiej radości, jak synowie i wnukowie. - Ja nigdy nie widziałam twarzy Magdy Umer tak szczęśliwej, jak w bliskości jej synów i wnuków. Podziwiałam to niesamowicie, bo dla każdego człowieka łączenie pracy z życiem rodzinnym jest trudne, a dla artystów jest to jeszcze trudniejsze. Czemu? Bo artyści w zasadzie cały czas mogliby być w pracy, albo w trasie, albo z publicznością - mówiła. - Przecież to publiczność Magdę napędzała, a jednak potrafiła stawiać granice. Miała wspaniałe życie prywatne, którego wielką częścią byli też jej przyjaciele - oceniła felietonistka.
- Oczywiście, była też przyjaciółką mojej mamy, Agnieszki Osieckiej. Wielką, szczerą, oddaną, mimo różnicy wieku. Myślę, że na początku więcej dawała jej moja mama, a później role się odwróciły. I już nawet po śmierci mojej mamy, po jej chorobie, po tym, jak odeszła, Magda robiła mnóstwo, by być wspólnie z Agnieszką na scenie, w pamięci - przypomniała. - Ona po prostu żyła z Agnieszką w głowie, w sercu - oceniła.
- Była kustoszką pamięci o piosenkach mojej mamy, o prozie mojej mamy. To dzięki Magdzie Umer tysięczne już pewnie przedstawienia „Białej bluzki” są grane w Och-Teatrze. To był jej pomysł, adaptacja i reżyseria - zaznaczyła. - To dzięki niej wiele osób poznało życie Agnieszki Osieckiej, jej tragedię i szczęście Agnieszki Osieckiej - wyjaśniła dziennikarka.
Agata Passent podkreśliła, że Magda Umer była artystką zaangażowaną społecznie i politycznie. - Nigdy nie była koniunkturalistką. Nie ukrywała swoich poglądów, co, jak wiemy, jest trudne, bo czasami płaci się za to cenę. Bywało Magdy Umer bardzo dużo w przestrzeni publicznej, a bywało ciszej o niej - powiedziała. - Mimo wszystko zawsze sięgała po ten materiał, po coś, co jej się wydawało wartościowe. Nie po to, żeby się komuś przymilić - tłumaczyła.
- Była osobą szalenie zorientowaną na cel. I to pomimo tego, że sprawiała wrażenie mimozy. Miała w sobie takie dwie strony - zauważyła felietonistka.
- Obserwowałam też Magdę Umer i jej problemy natury zdrowia psychicznego. Imponowało mi to, że ona potrafiła o tym mówić, zanim jeszcze szeroko zaczęliśmy opowiadać sobie na temat depresji i różnych chorób - mówiła. - Dziś właściwie panuje wręcz ekshibicjonizm w opowiadaniu o swoich licznych chorobach. Jednak Magda miała te dwie strony. Była osobą szalenie depresyjną, ale umiała się leczyć. Wiedziała, co ją napędza do życia, co ją motywuje - oceniła Agata Passent, dodając, że Umer nigdy nie zakładała maski.
Dziennikarka przypomniała, że Magda Umer cudownie prowadziła audycje w Programie 3 Polskiego Radia. - Przy tym wszystkim prowadziła jeszcze rodzaj działalności edukacyjnej dla młodych ludzi, bo wprowadzała klasykę polskiej piosenki. Przybliżała ją młodym ludziom i zawsze była również otwarta na pracę z młodymi ludźmi - przypomniała.
- Była przez wiele lat jurorką w Konkursie „Pamiętajmy o Osieckiej”. Orędowniczką dobrego gustu - powiedziała Agata Passent.
W piątek w wieku 76 lat zmarła piosenkarka, wykonawczyni poezji śpiewanej, dziennikarka, reżyserka, scenarzystka i aktorka Magda Umer. Zadebiutowała pod koniec lat 60. w studenckich kabaretach, występując m.in. w klubie „Stodoła”. W swojej twórczości sięgała po piosenki najwybitniejszych autorów, m.in. Jeremiego Przybory, Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego i Magdy Czapińskiej.