Logo
Magazyn

Farhadi: Kieślowski zajmuje szczególne miejsce w moim osobistym panteonie twórców

15.05.2026, 18:28 Wersja do druku

Kieślowski zajmuje szczególne miejsce w moim osobistym panteonie twórców. Był wspaniałym filmowcem, tworzył głęboko humanistyczne kino – powiedział Asghar Farhadi. Film Irańczyka „Historie równoległe”, luźno inspirowany szóstym odcinkiem „Dekalogu”, pokazano w konkursie głównym festiwalu w Cannes.

Obraz przenosi widzów do współczesnego Paryża. Sylvie (w tej roli Isabelle Huppert) jest samotną, nieco zgorzkniałą pisarką pracującą nad powieścią w zaciszu swojego mieszkania. Pisze ze świadomością, że to najprawdopodobniej jej ostatni utwór – nie nadąża za pędzącym światem i trudno jej będzie przyciągnąć uwagę czytelnika. Historia, którą tworzy, jest inspirowana życiem trzech osób prowadzących w przeciwległym budynku studio dźwiękowe. Kobieta podgląda nieznajomych za pomocą lornetki. Wyobraża sobie, że żonaty Nicolas (Vincent Cassel) nawiązał romans ze swoją współpracowniczką Nitą (Virginie Efira), która – tak się składa – jest związana z jego młodszym bratem Théo (Pierre Niney). Zgodnie z przypuszczeniami pisarki jej pomysł nie robi najmniejszego wrażenia na wydawczyni (Catherine Deneuve). Zraniona Sylvie ma ochotę zniszczyć maszynopis. Utwór trafia jednak w ręce sprzątającego w jej mieszkaniu Adama (Adam Bessa), który popada w obsesję na punkcie bohaterów. Pewnego dnia mężczyzna pokazuje utwór Nicie – która okazuje się Anną – i wmawia jej, że to on jest jego autorem.

Wśród producentów wykonawczych „Historii równoległych” znaleźli się Maciej Musiał i zmarły w dniu światowej premiery filmu Krzysztof Piesiewicz, współautor scenariuszy do 17 dzieł Kieślowskiego.

Podczas piątkowej konferencji prasowej Farhadi wspominał swoją pierwszą rozmowę z Piesiewiczem. – Pięć lat temu wróciłem do Iranu. Tam dotarła do mnie propozycja udziału w tym projekcie. Osoba, która się ze mną skontaktowała, powiedziała, że jest ktoś, kto chciałby ze mną pomówić. Tą osobą okazał się Krzysztof Piesiewicz. Podczas naszej pierwszej rozmowy przyznałem, że nie jestem zainteresowany realizacją cyklu filmów. Krzysztof odparł, że to nie szkodzi, mogę wybrać jeden z odcinków „Dekalogu” i luźno go zaadaptować. Dzieło Kieślowskiego miało być wyłącznie inspiracją, punktem wyjścia do fabuły. Pomysł przemówił do mnie przede wszystkim ze względu na samego Kieślowskiego, który zajmuje szczególne miejsce w moim osobistym panteonie twórców. Był wspaniałym filmowcem, tworzył głęboko humanistyczne kino – podkreślił.

Reżyser dodał, że wciąż nie może otrząsnąć się po wiadomości o odejściu Piesiewicza. – W trakcie tamtej rozmowy jeszcze się wahałem. Nie byłem pewny, czy chcę się w to zaangażować. Pamiętam, że Krzysztof dodał coś w stylu: „chciałbym zobaczyć adaptację filmu Kieślowskiego w twojej reżyserii”. Wciąż nie mogę dojść do siebie po wczorajszym wieczorze. To należy do filmowego świata Krzysztofa Kieślowskiego, jego fatalizmu, nieuchronności losu... O śmierci Krzysztofa dowiedziałem się, wysiadając z samochodu, tuż przed wejściem na czerwony dywan. Nie mogę przestać o tym myśleć – powiedział.

Farhadi nawiązał również do sytuacji w Iranie. – W ciągu ostatnich miesięcy, gdy trwała postprodukcja filmu, w Iranie rozgrywały się tragiczne wydarzenia. Jednym z nich była śmierć niewinnych ludzi – dzieci i cywilów – którzy zginęli podczas wojny. A zanim wybuchł konflikt, zginęło wielu protestujących, którzy wyszli na ulice. Oni również byli niewinni, a jednak nie uchroniło ich to przed śmiercią. Te zdarzenia były niezwykle bolesne i nigdy nie zostaną zapomniane. Nie ma mojej zgody na masakry cywilów. Jednak okazywanie empatii wobec osób zabitych w trakcie demonstracji nie oznacza, że nie można jej odczuwać także wobec tych, którzy zginęli w wyniku bombardowań. Każde morderstwo jest przestępstwem. To okrutne i tragiczne, że w dzisiejszym świecie – mimo postępu, jaki rzekomo osiągnęliśmy – każdego dnia budzą nas informacje o śmierci następnych osób – zwrócił uwagę.

„Historie równoległe” to kolejny po „Przeszłości” z 2013 r. film Irańczyka zrealizowany we Francji. Reżyser zapewnił, że czuje się swobodnie, pracując w tym kraju. – Są dwie rzeczy, które zmieniają człowieka. Po pierwsze, to, co robi, sprawia, że świat staje się większy. Po drugie, im jesteś starszy, tym głębsze staje się twoje spojrzenie. Upływ czasu, doświadczenia, które zdobywasz, ale także wiek zmieniają sposób postrzegania świata. Im dłużej przyglądamy się otaczającej rzeczywistości, tym lepiej rozumiemy, co się dzieje. Kręcąc ten obraz, korzystałem z doświadczeń zdobytych w przeszłości – stwierdził.

Isabelle Huppert podkreśliła, że miło zaskoczył ją współtworzony przez reżysera i Saeeda Farhadiego scenariusz, w którym dramat przeplata się z humorem. – Tekst nieustannie balansuje między egzystencjalnymi przemyśleniami i elementami burleski. Uważam, że zmienny ton stanowi wielką siłę tego filmu. Moja bohaterka odzwierciedla szeroką gamę tonacji. Na początku poznajemy jej intelektualne, a później ludzkie oblicze. Okazuje się, że potrafi być zabawna, wrażliwa. Zdecydowanie wykracza poza proste definicje. Zagranie jej było satysfakcjonującym, przyjemnym doświadczeniem – oceniła.

Według Pierre’a Nineya, fascynujące było zgłębianie różnic między dwoma wariantami granej postaci – rzeczywistym i wymyślonym na potrzeby powieści Sylvie. – Świetnie bawiłem się z Asgharem, wyobrażając sobie głos, energię i chód Christophe’a. Wyobraziłem sobie tego bohatera jako osobę nieco bardziej mroczną, o cięższej energii. Z drugiej strony mamy Théo – mężczyznę znacznie bardziej nowoczesnego, o lżejszej osobowości. Później popełnia on nieodwracalny czyn, który jest częstym motywem w filmach tego reżysera. Scenariusz zawierał niesamowite niespodzianki. Właśnie za to podziwiam twórczość Asghara – podsumował.

„Historie równoległe” to jeden z 22 tytułów walczących o Złotą Palmę podczas 79. festiwalu canneńskiego. Oprócz nich szansę na główną nagrodę mają m.in. „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego, „The Unknown” Arthura Harariego, „Minotaur” Andrieja Zwiagincewa, „Fjord” Cristiana Mungiu, „Gentle Monster” Marie Kreutzer oraz „The Dreamed Adventure” Valeski Grisebach. Rozstrzygnięcie konkursu głównego nastąpi w sobotę 23 maja. Do kogo trafi statuetka – zadecyduje jury pod przewodnictwem południowokoreańskiego reżysera Parka Chan-wooka.

Źródło:

PAP

Sprawdź także