Logo
Recenzje

Loża: Zapętlona

4.05.2026, 18:09 Wersja do druku

„Zapętlona” Matthew Lombardo w reż. Krystyny Jandy w Teatrze Polonia w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w AICT Polska.

fot. Katarzyna Kural-Sadowska

Krystyna Janda sugestywną rolą Tallulah Bankhead nawiązuje do swojej kolekcji kobiet silnych, zdecydowanych, o własnym niezależnym sposobie życia, które znalazły się na zakręcie. Zapętlonych, jak zapowiada tytuł sztuki Matthew Lombardo. Takich jak Blanche DuBois, bohaterka „Tramwaju zwanego pożądaniem”, który Tennessee Williams napisał specjalnie dla Bankhead i której nigdy nie zagrała. Tak właśnie zapętlona jest gwiazda hollywoodzka u zmierzchu swej kariery, którą powołuje do scenicznego istnienia Krystyna Janda.

Pojawia się w studio dźwiękowym, aby nagrać zaledwie jedną kwestię zniekształconą podczas zdjęć na planie jej najnowszego filmu. Zjawia się jednak kompletnie pijana, co stawia montażystę Danny’ego Millera – w tej roli precyzyjny Paweł Ciołkosz – przed zadaniem wydaje się niewykonalnym, kiedy próbuje bez skutku nagrać to jedno zdanie. Trudno sobie wyobrazić kogoś innego niż Janda, kto tak celnie wycisnąłby z tej roli wszystkie możliwe odcienie emocji i napięcia, tyle psychologicznej prawdy.

Publiczność skręca się ze śmiechu, przynajmniej w pierwszym akcie, ale im bardziej sztuka się „zapętla”, tym mniej w niej do śmiechu, a więcej do poważniejszego namysłu nad dramatami, przed którymi stawia bohaterów ich los.

Proste zadanie zawodowe okazuje się sesją terapeutyczną dla obu stron. Nie tylko dla Tallulah zmagającej się z chorobą alkoholową i rozedmą płuc, ale i dla montażysty, skrywającym za ścianą lodowatej powściągliwości piekło swoich wewnętrznych dramatów. Ich spotkanie, dzięki ekstrawaganckiemu zachowaniu gwiazdy, nieoczekiwanie sprawia, że montażysta otwiera się i chyba znajduje drogę ocalenia.

Zmaganiom Bankhead i Millera towarzyszy z dyskretnym dystansem młodziutki dźwiękowiec Steve. Gra go Adam Tomaszewski, który debiutował w Polonii dziesięć lat temu jako dziecko u boku Krystyny Jandy w „Medei”. Nie bierze udziału w ich walce, ale jego obecność unaocznia, że jest jeszcze jakiś inny świat poza tym dwojgiem zagubionych bohaterów.

Świetnie to się ogląda i słucha też – przekład Andrzeja Kłosińskiego tchnie autentyzmem i zrozumieniem potrzeb sceny. Tallulah wyraża się dosyć obcesowo, nawet szpetnie, ale Krystyna Janda robi doskonały użytek z tych soczystych przerywników, którymi usiane są jej kwestie – przylegają do języka idealnie, rażą jedynie montażystę (ma to zapisane w roli), ale zupełnie nie rażą widowni, która chłonie tekst jak gąbka.

Tak więc na afiszu Polonii pojawił się inteligentny tekst brawurowo zagrany i wyreżyserowany z biegłością znawczyni tego gatunku dramatycznego.

Źródło:

AICT Polska

Autor:

Tomasz Miłkowski

Data publikacji oryginału:

04.05.2026

Sprawdź także