Logo
Recenzje

#KurierTeatralny: Między jubileuszem a sylwestrową obietnicą

27.01.2026, 11:04 Wersja do druku

„Koncert sylwestrowy 2025/2026 na bis” w reż. Bernarda Szyca w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Pisze Piotr Sobierski.

fot. Rzemieślnik Światła/mat. teatr

Styczeń w repertuarze Teatru Muzycznego w Gdyni tradycyjnie wypełnia „Koncert sylwestrowy na bis”. Tym razem wydarzenie w głównej mierze poświęcone jest obchodom stulecia miasta Gdyni i - jak od kilkunastu lat - w całości wyreżyserowane przez Bernarda Szyca.

Jubileuszowy pierwszy akt, ubrany w zabawne i krytyczne teksty piosenek Agnieszki Płoszajskiej, przeprowadza widzów przez historię miasta. To opowieść prowadzona z dystansem, humorem i wyczuciem, w której nie brakuje ironii. Na szczególne brawa zasługuje pamięć o dwóch wielkich kobietach Gdyni - Danucie Baduszkowej (świetna Magdalena Smuk) i Franciszce Cegielskiej oraz krytyczne spojrzenie na codzienne funkcjonowanie miasta, w tym koszty życia i trudy porozumienia z sąsiadującymi Sopotem i Gdańskiem.

Teksty Płoszajskiej (dialogi napisał Emil Płoszajski) idą w parze ze znakomitą muzyką Jana Stokłosy. Składanka „Prehistoria”, „Marynarzowe” czy spinający całość numer „Gdynia to ja” budują dramaturgię widowiska, ale też korespondują z nadmorskim charakterem miasta. Zabawnie wypadły szanty „Gdyńskie opowieści” oraz składanka „Riwiera”. 

Centralną postacią pierwszego aktu jest Gdynia, której personifikacją jest Karolina Trębacz - jedna z najbardziej wyrazistych artystek wieczoru, zaznaczającej swoją obecność również w musicalowej składance aktu drugiego. Jej wykonanie partii Elphaby w „Defying Gravity” stanowi dowód na to, że „Wicked” mogłoby z powodzeniem zagościć w repertuarze gdyńskiego teatru.

fot. Rzemieślnik Światła/mat. teatr

Drugi akt, pomyślany jako musicalowa składanka, okazuje się słabszym ogniwem wieczoru. Choć spójny formalnie, wyraźnie traci na przebojowości. O ile artystyczne ambicje zespołu Teatru Muzycznego - zarówno te spełnione, jak i wciąż pozostające w sferze marzeń - stanowiące główny powód wyboru repertuaru, wydają się ciekawym pomysłem na koncert, o tyle obecność kilku piosenek rodzi pytanie, czy rzeczywiście pasują one do sylwestrowego show. Wśród nich są m.in. wyjęta z kontekstu „Skoro masz coś - pokaż” z „Producentów”, „Nowadays” z „Chicago” (wykonanie choreografii pozostawia sporo do życzenia) czy „Hygge” z disneyowskiego hitu „Frozen”.

Niedosyt rekompensują bardzo udane wykonania wokalne Sandry Brucheiser - song „Gdzie moja rola” ze „Spamalota”, Adrianny Koss, Julii Duchniewicz i Szymona Reszki - „This Is Me” z „The Greatest Showman” oraz Karoliny Merdy w energetycznym finale „Take Me to Heaven” z „Zakonnicy w przebraniu”. Dodatkowe brawa należą się Katarzynie Kurdej oraz Maciejowi Podgórzakowi za prowadzenie drugiej części koncertu z humorem i elegancją.

Chciałoby się powiedzieć: sukces. Do ideału zabrakło jednak dopracowania szczegółów. Zaskakuje fakt, że największy teatr muzyczny w kraju proponuje koncert, który wizualnie przywołuje skojarzenia ze stylistyką dawnych telewizyjnych widowisk. Momentami efektowne kostiumy Natalii Kitamikado w I akcie czy świetne światło i wizualizacje podczas „Defying Gravity” nie są w stanie przykryć oszczędnej scenografii całego widowiska, które w tak szczególnej odsłonie zdecydowanie wymagało większego dopracowania. 

Rok 2026 to znakomita okazja do połączenia lokalnej opowieści z energią i przebojowością. Pierwszy akt pokazuje, że Teatr Muzyczny potrafi to zrobić z dużą swobodą i fantazją. Druga część pozostaje solidnie wykonanym koncertem, opartym na umiejętnościach zespołu i wysokim poziomie wykonawczym, lecz w sylwestrowym kontekście ujawnia brak wyrazistych, porywających momentów. To wieczór z błyskami prawdziwego święta, ale także z fragmentami, w których potencjał jubileuszu pozostaje raczej obietnicą niż pełnym spełnieniem.

Tytuł oryginalny

#KurierTeatralny: Między jubileuszem a sylwestrową obietnicą

Źródło:

Materiał nadesłany
#KurierTeatralny
Link do źródła

Sprawdź także