EN
21.01.2022, 11:05 Wersja do druku

Kraków. W obiektywie Wojciecha Plewińskiego

W muzeum MICET trwa wystawa 26 wielkoformatowych zdjęć mistrza fotografii Wojciecha Plewińskiego z legendarnych spektakli Starego Teatru.

fot. Marek Straszewski

Fotografował aktorów 820 przedstawień Starego Teatru, z którym współpracował przez 40 lat. Były to m.in. spektakle w reżyserii: Lidii Zamkow, Zygmunta Hiibnera, Konrada Swinarskiego, Andrzeja Wąjdy, Jerzego Jarockiego i Jerzego Grzegorzewskiego. Setki spektakli, tysiące ujęć...

W kadrach uchwyceni m.in.; Jerzy Radziwiłowicz jako Książę Myszkin, Franciszek Piecz-ka jako Woyzeck, Jerzy Trela jako Konrad, Jan Frycz jako Michał Astrów, Teresa Budzisz-Krzyża-nowska jako Patera, Krzysztof Globisz jako Segismundo.

Ja się tylko przyplątałem

- Doskonały okres Starego Teatru, znakomite sztuki, świetni reżyserzy. To jest to moje szczęście.

Ja się tylko przyplątałem - mówi żartobliwie fotograf.

- Pierwszy raz dokumentowałem spektakl Mieczysława Kotlarczyka. Zachorował ktoś, kto miał wtedy robić zdjęcia. Zadzwoniła znajoma, która tam pracowała: „Wojtku ratuj!". Powiedziałem; „nigdy nie robiłem zdjęć w teatrze, spróbuję". W ciągu 2-3 następnych miesięcy otrzymałem propozycję współpracy ze Starego Teatru, Teatru Słowackiego i Ludowego. Tak w ciągu pół roku stałem się fotografem teatralnym. Najlepiej się fotografowało na próbach generalnych spektakli, gdy już wszystko było gotowe, a aktorzy niezwykle spięci. Była w tym energia. Zupełnie inna, gdy już spektakl miał swoją premierę, wtedy zdjęcia wychodziły gorsze - wspomina Wojciech Plewiński,

Z żabiej perspektywy i z drabiny

- Interesowałem się kinem, z czasem coraz bardziej wciągałem się w teatr. Zacząłem zaznajamiać się z reżyserami. Andrzejowi Wajdzie bardzo zależało na dobrych zdjęciach. Chyba jedyny reżyser, który tak dobrze odnosił się do fotografii i fotografa. Współpraca z nim była wspaniała. Bywały momenty, kiedy zamienialiśmy się rolami i nosił mi statyw. Skończyłem karierę w Starym Teatrze, fotografując spektakle Jerzego Grzegorzewskiego. Ważne było zdobycie zaufania reżysera i aktorów. Była wtedy możliwość zakomponowania danej sceny w innym świetle, innym miejscu, bez przeinaczenia zamysłu reżysera - dopowiada fotograf.

- Nie ma jednego punktu widzenia i jednej prawdy. Dla reżyserów ważne były pewne sytuacje jako bastion główny, więc to robiłem. Potem już kursowałem dookoła. Często z żabiej perspektywy i z drabiny - mówi Wojciech Plewiński.

Fotografiom towarzyszą filmowe komentarze artysty.

» Wojciech Plewiński „Dobry obraz", kurator Anna Litak, Muzeum Starego Teatru (MICET), ul. Jagiellońska 1, wystawa czynna do 6.02

Tytuł oryginalny

W obiektywie Wojciecha Plewińskiego

Źródło:

Gazeta Wyborcza - Kraków nr 16 dodatek Co Jest Grane