14.05.2021, 10:47 Wersja do druku

Kraj. Grać może tylko liga. Muzycy czują się zlekceważeni

Inne aktualności

 Muzycy czują się lekceważeni przez premiera. Teatry ruszą 15 maja w plenerze, a potem na scenach.

– Nie wiemy kompletnie nic – mówi Maciej Durczak, szef agencji Rock House, w której są m.in. Lady Pank, Kasia Kowalska, Ania Wyszkoni. – Czekaliśmy na tę ostatnią konferencję premiera Mateusza Morawieckiego z nadzieją, że czegoś się dowiemy, że może znajdziemy się w którymś z planów otwarcia, jednak zostaliśmy kompletnie pominięci i tak też się czujemy. Jesteśmy w nieustannym kontakcie ze sobą, przedstawicielami klubów i sal, a także samorządów, które chciałyby spokojnie zaplanować muzyczne wydarzenia. Na razie to niemożliwe.
Kibice lepsi od fanów

– Rozmawiamy i czekamy na zmiany w rozporządzeniu – mówi Mikołaj Ziółkowski, prezes Stowarzyszenia Organizatorów Imprez Artystycznych i Rozrywkowych (SOIAR). – Aktualna sytuacja jest nieracjonalna, niesprawiedliwa, niezgodna z dostępną wiedzą medyczną, jak i ogólną, a także z podstawowymi zasadami współżycia społecznego. Nie istnieją jakiekolwiek logiczne przesłanki, które przy dopuszczeniu do organizacji meczów piłkarskich z udziałem 10-tys. publiczności, przy dopuszczeniu organizacji wesel, imprez domowych, spektakli, kabaretów, seansów filmowych, centrów handlowych, gastronomii itd. uniemożliwiają organizację koncertów. Zarówno w warunkach plenerowych, jak i w jakichkolwiek salach do tego przeznaczonych z widownią siedzącą czy też stojącą.

W tym tygodniu rusza polska liga, a za chwilę odbywa się finał Ligi Europy, ale koncerty wciąż nie mogą się odbywać. – To jest nie tylko samo w sobie kompletnie niezrozumiałe, ale również niesie za sobą ogromne negatywne skutki społeczne. Kulturalne wydarzenia muzyczne powinny być jednym z priorytetów powrotu po pandemii, a jako jedyne są zabronione. Sytuacja jest absurdalna i absolutnie jej nie akceptujemy – mówi Ziółkowski.

Jak podkreśla Maciej Durczak, sytuacja jest irytująca, ponieważ od przeszło roku branża zajmuje się przygotowywaniem do organizacji wydarzeń, sprzedaży biletów, a gdy trafiają do chętnych, następuje zmiana terminów, i tak bez końca. – Mam jednak nadzieję, że przynajmniej tak, jak w zeszłym roku, artyści będą mogli występować w amfiteatrach, które mogą przyjąć 1 tys. widzów – mówi Durczak.
Markowski ma dość

Rozmowy z rządem prowadzą SOIAR oraz IGMAP (Izba Gospodarcza Menedżerów Artystów Polskich). W imieniu Ministerstwa Kultury negocjuje Instytut Muzyki i Tańca.

– Jesteśmy przekonani o życzliwości resortu kultury, jednak przeciwko otwarciu rynku koncertowego jest Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, a także Rada Medyczna – mówi jeden z menedżerów. – Wiemy też z poprzednich miesięcy, że do końca nie wszystko jest jasne, sprawy ważą się do ostatniej chwili, często w nocy. Bywa, że ustalone stanowisko ulega zmianie przed konferencją prasową lub w ogóle znika z agendy.

Absurdy związane z brakiem spójności polityki rządu wobec ligi piłkarskiej i rynku koncertowego widać także w innych punktach.

– Od 15 maja rząd dopuścił możliwość organizacji pokazów filmowych oraz spektakli w plenerze – mówi organizator koncertów, pragnący zachować anonimowość. – Dopuszczalne są prezentacje kabaretowe, a to już rodzi podejrzenia o manipulację w interpretacji. Słyszałem, że będą próby organizacji koncertów pod szyldem kabaretowych spektakli plenerowych. W ten sposób z niejasnych przepisów i niekonsekwentnej polityki robi się kabaret.

Obecnie branża koncertowa określa swoją sytuację jako „oczekiwanie w blokach startowych”. Wystarczy zresztą wejść na strony klubów muzycznych i sal koncertowych, by przekonać się, że do czerwcowego kalendarza dotarła właśnie fala koncertów przekładanych już wcześniej nawet kilkakrotnie. O stopniu komplikacji świadczy konieczność podzielenia fanów, którzy kupili bilety, na dwa koncerty, brany jest bowiem pod uwagę limit 50-proc. frekwencji. W takiej formule są zaplanowane występy Kultu w Warszawie i Wrocławiu. Ale są też sytuacje dramatyczne. Najgłośniejsza jest sprawa odejścia z Perfectu Grzegorza Markowskiego. Wokalista, który już wcześniej zaplanował pożegnanie, w związku z pandemią i limitem widzów stanął przed koniecznością dawania dwóch koncertów zamiast jednego w jednej lokalizacji. Na to zaś, jak oświadczył, nie ma już sił.

Tymczasem przed nową sytuacją postawiona została po środowej konferencji premiera Mateusza Morawieckiego branża kinowa i teatralna. Wcześniej liczyła na powrót po majówce, 4 maja, ale jednak rząd zdecydował o powrocie dopiero 29 maja.
Peszek na początek

W tym tygodniu premier poinformował, że można iść do kina i do teatru 21 maja. Najłatwiej mają kina studyjne. Te zdążą się przygotować. W teatrach jest to trudniejsze. Z możliwości gry w plenerze skorzysta warszawskie Studio i na placu Defilad, jeśli nie spadnie deszcz, grać będzie od 15 maja o godz. 20.30 „Narkotyki” wg Witkacego oraz „Złotą Skałę” o Robercie Brylewskim.

Polonia Krystyny Jandy ruszy 20 maja pokazem zamkniętym „Minettiego” Bernharda z Janem Peszkiem, dzień później zagra dla widzów. Gdańskie Wybrzeże zagra 22 maja „Emigrantki” Radosława Paczochy i „Sztukę” Rezy. Teatr Narodowy przyspieszył premierę „Skóry węża”, autorskiego spektaklu Artura Urbańskiego o Konradzie Swinarskim w berlińskim teatrze Bertolta Brechta (27 maja). Dwa dni później premiera „Pikniku pod wiszącą skałą” z Ewą Wiśniewską i Małgorzatą Kożuchowską.

Po raz pierwszy online odbędzie się za to utytułowany toruński Międzynarodowy Festiwal Teatralny Kontakt. Początek 22 maja.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Grać może tylko liga. Muzycy czują się zlekceważeni

Źródło:

Rzeczpospolita online

Link do źródła

Autor:

Jacek Cieślak

Data:

14.05.2021

Wątki tematyczne