Logo
Aktualności

Kraj. Bartosz Gelner i Marcin Czarnik stworzyli niesamowity duet w nowym spektaklu Teatru Telewizji

16.10.2026, 10:21 Wersja do druku

„Amerykański przyjaciel” to dająca do myślenia historia spotkania rosyjskiego pisarza żydowskiego pochodzenia, Isaaka Babla z Merianem Cooperem – amerykańskim generałem, służącym podczas wojny polsko-bolszewickiej w lotnictwie polskim, a po wojnie znanym hollywoodzkim scenarzystą, reżyserem i producentem. W najnowszym spektaklu Teatru Telewizji brawurowo wcielili się w nich Marcin Czarnik i Bartosz Gelner. Aktorzy stworzyli na największej scenie świata poruszający duet, którego nie sposób zapomnieć. Premiera „Amerykańskiego przyjaciela” w reżyserii Macieja Wojtyszki już 19 października o 20.55 na antenie TVP1.

fot. mat. TVP

Spotkanie Isaaka Babla i Meriana Coopera, do którego doszło w trakcie wojny polsko-bolszewickiej, stało się dla Macieja Wojtyszki inspiracją do napisania i wyreżyserowania „Amerykańskiego przyjaciela”. Merian Cooper po zestrzeleniu samolotu przez bolszewików trafił do niewoli. Jedyną osobą w sztabie Budionnego znającą język angielski był pełniący wówczas funkcję korespondenta wojennego Isaak Babel. W trakcie przesłuchania między mężczyznami nawiązała się nić sympatii i szacunku: obaj byli erudytami, obaj cenili dobrą literaturę. Obaj ukrywali się też pod fałszywymi tożsamościami. Babel, z pomocą żony szefa sztabu, pięknej Olgi, pomógł Cooperowi w ucieczce. Po latach Cooper opisał swoje wspomnienia w książce, czym, całkiem nieświadomie, przyczynił się do wydania swoich wybawicieli i tym samym, de facto, skazał ich na śmierć. 

Babel i Cooper są z dwóch różnych światów, stoją po przeciwnej stronie barykady i powinni traktować się jak wrogów. Gdy się poznają, Cooper mówi: „Pan jest Żydem, który udaje Rosjanina”. Babel mu odpowiada: „A pan Amerykaninem, który nie umie udawać Żyda”. Okazuje się jednak, że więcej ich łączy niż dzieli, że są do siebie bardzo podobni. Mogą porozmawiać o literaturze, o świecie, skonfrontować ze sobą swoje poglądy. Nawet jeśli nie zgadzają się w ocenie rzeczywistości, potrafią o tym dyskutować. Ich spotkanie jest dowodem na to, że narodowość czy wyznanie nie determinują tego, czy ktoś jest dobrym człowiekiem, czy złym. Uważam, że Babel i Cooper to dwóch dobrych i wrażliwych ludzi, którzy, mimo że stoją po przeciwnej stronie barykady, podobnie myślą o świecie. Może wyciągają inne wnioski, może w tle ich sposobu patrzenia na rzeczywistość jest inna ideologia, ale generalnie są podobni – przyznaje Marcin Czarnik, który wcielił się w Isaaka Babla.

Gram człowieka, który ma pochodzenie żydowskie i jest bolszewikiem. A zatem: jest Żydem i Rosjaninem. W obecnej sytuacji to bardzo ryzykowne połączenie. Trzeba natomiast pamiętać, że nie każdy Rosjanin jest zwolennikiem Putina, a nie każdy Izraelczyk popiera decyzje Netanjahu. Są ludzie, którzy – niezależnie od wszystkiego – do samego końca pozostają ludźmi. To nie narodowość czy wyznanie decydują o tym, kim jesteśmy. I wierzę, że nasz spektakl to pokazuje – dodaje Marcin Czarnik.

Dla Bartosza Gelnera, który wciela się w Meriana Coopera, „Amerykański przyjaciel” to drugie spotkanie z Teatrem Telewizji. Aktor przyznaje, że propozycja zagrania w spektaklu Macieja Wojtyszki była jedną z tych nie do odrzucenia, a rola, którą powierzył mu reżyser – aktorskim wyzwaniem. 

Przeczytałem scenariusz i wiedziałem, że warsztatowo będzie to dla mnie wyzwanie aktorskie, wymagające czasu i solidnego przygotowania. Nigdy wcześniej nie pracowałem z Maciejem Wojtyszką, a jest on reżyserem, którego bardzo cenię, i chciałem się z nim spotkać w pracy. Wiedziałem, że takich propozycji się nie odrzuca. (…) Trzeba było rozłożyć ten tekst na czynniki pierwsze i zajrzeć znacznie głębiej. Były próby z reżyserem, a potem w wolnym czasie spotykałem się w Nowym Teatrze z Marcinem Czarnikiem. Pracowaliśmy nad tekstem i próbowaliśmy nasze sceny. Nasi bohaterowie rozmawiają w nich o swoich poglądach, o ideologiach, o sprawach dla nich fundamentalnych. W czasie przygotowań do spektaklu byłem w trakcie zdjęć do kolejnego sezonu serialu “Zatoka szpiegów” i doskonale pamiętam, jak uczyłem się swoich kwestii na planie. Towarzyszyła mi w tym Natalia Łukawska – asystentka reżysera Łukasza Ostalskiego. W przerwach między scenami przegadywaliśmy sceny z „Amerykańskiego przyjaciela”. Leciałem na tak zwane dwa „wojenne” fronty – wspomina Bartosz Gelner.

Obaj ukrywają swoją tożsamość, nie mówią sobie, kim naprawdę są, a jednak wchodzą ze sobą w dyskusję na tematy ideologiczne. Pozornie są po dwóch stronach barykady, a jednak znajdują nić porozumienia. Dość szybko odkrywają, że chyba nie do końca są tymi, za których się podają. Ta rozmowa toczy się na wielu płaszczyznach. Z jednej strony na tym szpiegowskim i wojennym, z drugiej – intelektualnym i literackim. Okazuje się, że tych dwóch mężczyzn więcej łączy niż dzieli. Są do siebie bardzo podobni, mimo że wychowali się w radykalnie różnych kulturach. Są jak dwa minusy, które dają plus. (…) Zależało mi na tym, by nie grać stereotypowego Amerykanina, tylko kogoś, kto nawiązuje intelektualne porozumienie z drugim człowiekiem i wchodzi z nim w dialog. Ważne było dla mnie to, by te ideologiczne kwestie wypowiadane przez Coopera brzmiały jak jego osobiste przekonania, a nie pompatyczne deklaracje – dodaje aktor. 

W najnowszym spektaklu Teatru Telewizji – poza Bartoszem Gelnerem i Marcinem Czarnikiem – zobaczymy jeszcze m.in. Hugona Tarresa, Wiktorię Gorodecką, Krzysztofa Tyńca, Dobromira Dymeckiego, Adama Majewskiego, Przemysława Chojętę i Krzysztofa Pyziaka. 

Premiera „Amerykańskiego przyjaciela” już 19 października o godz. 20.55 na antenie TVP1.

Mecenasem Teatru Telewizji jest Orlen S.A.

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także