12.01.2021, 10:22 Wersja do druku

„Kordian” z Narodowego online, czyli dwa grzyby w barszcz

"Kordian" Juliusza Słowackiego w reż. Jana Englerta w Teatrze Narodowym w Warszawie, pokaz online. Pisze Artur Stanek.

fot. Tomasz Urbanek/ East News

Teatr Narodowy zaprezentował online inscenizację „Kordiana” Juliusza Słowackiego w reżyserii Jana Englerta, dyrektora artystycznego tej sceny. Premiera spektaklu miała miejsce 19 listopada 2015 roku w 250. rocznicę powstania Teatru Narodowego.

Poza tekstem „Kordiana”, w przedstawieniu wykorzystano m.in. fragmenty wiersza „Testament mój” i dramatu „Samuel Zborowski” Juliusza Słowackiego, „Wyzwolenia” Stanisława Wyspiańskiego, a także „Fausta” Johanna Wolfganga Goethego. Jan Englert w inscenizacji odwołuje się do wielkich reżyserów: Adama Hanuszkiewicza (słynna drabina z „Kordiana”, w którym to przedstawieniu do historii polskiego teatru przeszedł Andrzej Nardelli w roli tytułowej) i Jerzego Jarockiego (nawiązanie do „Sprawy”), a także wykorzystuje fragmenty scenariusza spektaklu „Hamlet” Stanisława Wyspiańskiego Jerzego Grzegorzewskiego.

Reżyser multiplikuje postaci: Kordianów jest trzech – Stary Kordian w interpretacji Jerzego Radziwiłowicza oraz dwóch młodych, granych przez Marcina Hycnara (Kordian I) i Kamila Mrożka (Kordian II). Podobnie dzieje się z Laurami (są dwie), a na scenie pojawia się aż pięć Wiolett. W spektaklu występują prawie wszyscy aktorzy Teatru Narodowego.

Poszatkowanie tekstu „Kordiana”, liczne cytaty z innych dzieł literackich czy teatralnych, „rozmnożenie” postaci oraz nieokiełznana scenografia Barbary Hanickiej, powodują, że powstało przedstawienie niespójne, w którym poprzez nadmiar formy i monumentalizm ginie treść arcydzieła Słowackiego.

Spektaklowi nie służy manieryczna gra przede wszystkim Mariusza Banaszewskiego (Szatan) i Jerzego Radziwiłowicza (Stary Kordian), a nawet zwykle niezawodnego Grzegorza Małeckiego (Wielki Książę). Rozczarowuje aktorsko również Marcin Hycnar: kluczowy monolog Kordiana, wygłaszany ze szczytu Mont Blanc, nie wybrzmiewa z oczekiwaną mocą. 

Arcytrudny tekst Słowackiego wypowiadany ze sceny Teatru Narodowego nabiera sensu w wykonaniu wybitnej Danuty Stenki w roli Archanioła, a jej interpretacja jest powalająca. Jeśli oglądać „Kordiana” – to właśnie dla zjawiskowej Danuty Stenki, a także dla Kamila Mrożka, który najlepiej z trójki aktorów poradził sobie z rolą Kordiana (szkoda, że aktor nie jest częściej obsadzany na narodowej scenie w dużych zadaniach aktorskich).

fot. Tomasz Urbanek/ East News

Prezentacja online potwierdziła wielkie teatralne rozczarowanie, którego doznałem podczas oglądania spektaklu na żywo na widowni sali Bogusławskiego. Zawód jest tym większy, że Jan Englert z powodzeniem realizował w Teatrze Narodowym klasykę polską. Świetne są i cieszą się nieustannym zainteresowaniem „Śluby panieńskie” Aleksandra Fredry (z jednej strony klasyczne, z drugiej - brzmią niezwykle współcześnie), udane i stylowe były także „Fredraszki”.

Jubileuszowy sezon 2015/2016 Teatr Narodowy uczcił dwiema inscenizacjami dzieł polskiego romantyzmu. Zaprezentowane w marcu 2016 roku „Dziady” w reż. Eimuntasa Nekrošiusa (z wybitnymi rolami Grzegorza Małeckiego jako Gustawa-Konrada i Marcina Przybylskiego jako Guślarza) są arcydziełem godnym święta 250-lecia teatru publicznego w Polsce. Mający premierę w listopadzie 2015 roku „Kordian” w reż. Jana Englerta, na inaugurację obchodów, nie spełnił moich oczekiwań.

Spośród realizacji tekstów Słowackiego, wyreżyserowanych przez Jana Englerta, znakomity był przygotowany w roku akademickim 2018/2019 w Akademii Teatralnej, w oszczędnej inscenizacyjnej formie i ascetycznej scenografii, spektakl pt. „Grając Balladynę”, ze świetnymi rolami studentów, m.in. Moniki Cieciory (Goplana), Barbary Liberek (Wdowa oraz Balladyna) i Jędrzeja Hycnara (Fon Kostryn).

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Artur Stanek