21.05.2021, 15:38 Wersja do druku

Kapsułki pamięci

Mieczysław Hryniewicz

Od kilku lat jesteśmy z Mietkiem serdecznie zaprzyjaźnieni, co było oczywiście skutkiem ubocznym wywiadu, który z nim przeprowadziłem. Dla milionów widzów serialu „Na Wspólnej” Mieczysław Hryniewicz to obecnie przede wszystkim Włodek Zięba, jedna z głównych postaci, serialowy mąż Bożeny Dykiel czyli Marii i serialowy ojciec trojga ich dzieci, Grzegorza, Renaty i Moniki. Piszę o tych postaciach tak szczegółowo nie dlatego, że śledzę losy bohaterów serialu, ale przeciwnie, dlatego, że nie śledzę, bo akurat tematyka ta nie leży w polu moich zainteresowań. Mnie „serialowo” Mietek kojarzy się raczej z postacią taksówkarza Jacka z serialu „Zmiennicy” z lat 1987-1988, który po latach chyba nawet lepiej się ogląda niż w czasach emisji premierowej, jako zabawną komedię z jednej strony, z drugiej, jako swoisty kulturowy dokument pewnych aspektów życia w PRL, oczywiście filmowo przejaskrawiony. Później miał Mietek dość długi epizod emigracyjny we Francji, w Paryżu, gdzie mógł wykorzystać swoje rzemieślnicze kwalifikacje, bo jest – poza talentem aktorskim – także „złotą rączką”. Dla starszego pokolenia widzów teatralnych Mietek to także Skierka na motocyklu marki honda w głośnym w latach siedemdziesiątych spektaklu „Balladyny” Juliusza Słowackiego w reżyserii Adama Hanuszkiewicza w Teatrze Narodowym. Jednak dla mnie Mietek, to przede wszystkim wykonawca głównej roli w głośnym w połowie lat siedemdziesiątych filmie Andrzeja Trzosa-Rastawieckiego „Zapis zbrodni”. To był czas fali amerykańskich filmów społecznych na polskich ekranach i zachwytu charakterystycznym dla nich naturalnym, niemal „dokumentalnym” aktorstwem w wykonaniu zawodowych aktorów. W polskim kinie to był jeszcze czas aktorstwa o silnych wpływach stylu teatralnego i dlatego właśnie niezwykle naturalna gra Mietka Hryniewicza w głównej roli, Kazka, młodocianego mordercy (scenariusz oparty był na autentycznych faktach), była w owym czasie prawdziwym objawieniem i majstersztykiem. I ta prawda jest niezmiennie marką jego aktorstwa do dziś, jednym z głównych przejawów jego zawodowego kunsztu. Prywatnie Mietek jest człowiekiem bardzo serdecznym, koleżeńskim, bezpretensjonalnym, typu „dusza człowiek”, nie jeden wieczór spędziliśmy w jego warszawskim lokum przy winie i jakiejś zakąsce, co oczywiście niestety, pandemia przerwała. Zaczęliśmy nawet coś w rodzaju spisywania materiału do książki wywiadu-rzeki z Mietkiem, ale nie szło nam z kopyta i nie wiem czy coś w przyszłości z tego wyjdzie, bo inną z jego cech jest skromność i zupełny brak skłonności do autokreacji. Opowiedział mi on natomiast wiele kapitalnych rzeczy o czasach, gdy był młodym aktorem Teatru Narodowego i aż szkoda, żeby nigdy nie ujrzały światła dziennego. Ta epidemia jednak w ogóle strasznie nadwerężyła tradycyjne relacje międzyludzkie. jakie były, takie były, ale od roku jakby się rozpłynęły w covidowej mgle.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kapsułki pamięci

Źródło:

Dziennik Trybuna nr 100