21.11.2020, 13:51 Wersja do druku

Justyna Godlewska-Kruczkowska nagrodzona za 20 lat pracy artystycznej

Znakomita aktorka białostockiego Teatru Dramatycznego nagrodzona za 20 lat pracy artystycznej.


fot. Bartek Warzecha

Wspaniały człowiek i wybitna aktorka! – Adam Biernacki, reżyser i pedagog

Myślisz Teatr Dramatyczny, mówisz Justyna Godlewska. Mądrość i talent w jednym. Coś wspaniałego! Justyna jest najlepsza. Absolutnie bezkonkurencyjna. Występować u Jej boku to był zaszczyt! – Rafał Olszewski, wspaniały aktor, który wielokrotnie partnerował artystce na scenie

Takie słowa padają o Justynie Godlewskiej-Kruczkowskiej, jednej z najważniejszych obecnie białostockich aktorek, po otrzymaniu przez nią Nagrody Marszałka Województwa Podlaskiego w dziedzinie twórczości artystycznej, upowszechniania i ochrony kultury za: „20 lat pracy artystycznej na deskach Teatru Dramatycznego, w którym wykreowała szereg wspaniałych ról dramatycznych, z których większość stanowią kreacje pierwszoplanowe”.

Podobnych określeń, jak wyżej zacytowane, jest więcej. Płyną przede wszystkim od widzów podziwiających artystkę i zachwycających się jej talentem. Justyna Godlewska-Kruczkowska bawi, wzrusza, intryguje i zachwyca niezmiennie od dwóch dekad. Z tej też okazji niebawem ma się odbyć premiera autorskiego spektaklu pod tytułem „Kochanka”. Ma być dostępny, z powodu obostrzeń, on-line. Jak zapowiadają realizatorzy, będzie to dla widzów niesamowita niespodzianka. Justyna Godlewska-Kruczkowska należy do tych aktorek, które określa się jako uniwersalne.

Na jej talent składa się znakomite rzemiosło, które aktorka doskonale i inteligentnie łączy z maestrią. Czyni ją to wyróżniającą się oraz interesującą artystką, zauważaną przez krajową krytykę. Nie bez powodu, jako jedyna z Teatru Dramatycznego, znalazła się chociażby w jednej z edycji „Subiektywnego spisu aktorów teatralnych” Jacka Sieradzkiego. Tego zaszczytu doświadczył później jedynie Marek Tyszkiewicz, który z Godlewską-Kruczkowską stworzył wspaniały duet w przedstawieniu „Leon i Matylda” w reżyserii Andrzeja Sadowskiego. I chyba jest to para sceniczna, która od czasów Danuty Kierklo i Andrzeja Karolaka, w tym teatrze („Krzesła” E. Ionesco, reż. Waldemar Śmigasiewicz, 1987), zostaje w pamięci na długo. Jednak praca Justyny Godlewskiej-Kruczkowskiej nie była i nie jest usłana różami. Dzięki wsparciu życzliwych ludzi, na szczęście, do dziś tę aktorkę można podziwiać na teatralnych deskach. Jak wspominała w wywiadzie: „Mnie […] mówiła pani Danusia Kierklo [profesor Danuta Kierklo – wybitna pedagog i aktorka]: nie możesz nosić spuszczonej głowy […]”. I widać, że artystka radę swojej mistrzyni wzięła do serca, skupiając się wyłącznie na pracy. Jednak przy okazji jubileuszy, zwracać uwagę należy na przyjemne sprawy. Więc pokrótce przybliżam sylwetkę tej artystki.

Aktorka swoją przygodę z teatrem zaczęła w białostockim Teatrze PRO, prowadzonym przez aktora Jerzego Siecha. „Cztery lata spędziłam w teatrze młodzieżowym PRO, jednocześnie, będąc uczennicą liceum (absolwentka VIII Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Kazimierza Wielkiego w Białymstoku, 1995 r.), no i potem, jak się okazało, nie było już innej drogi, dostałam się do szkoły teatralnej” – mówiła po latach.


fot. Bartek Warzecha

Zadebiutowała 6 lutego 1999 roku w tytułowej roli w przedstawieniu „Iwona, księżniczka Burgunda” Witolda Gombrowicza, w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza. Jak wspominali później reżyser oraz Andrzej Karolak (ówczesny dyrektor TD) – gdy tylko Justyna Godlewska-Kruczkowska weszła na przesłuchanie, wiedzieli już, że mają przed sobą Iwonę. 23-letnia aktorka była jeszcze studentką Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie Wydziału Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku (1999 r.), a inscenizacja ta była przedstawieniem dyplomowym artystki. Zdawała sobie sprawę z wyzwania, które postawili przed nią realizatorzy i jaka ciąży na niej odpowiedzialność. W jednym z wywiadów, udzielonemu lokalnemu dziennikowi relacjonowała: „Powiedziałam jednej ze starszych aktorek, że bardzo się boję przed wyjściem na scenę. Na to ona, żebym się nie przejmowała, bo z wiekiem strach jest coraz większy”. Prasa uznała spektakl za oczekiwane, interesujące, przełomowe i wnoszące nadzieję dla białostockiego Teatru Dramatycznego po latach posuchy (jest to przedstawienie historyczne dla tej sceny, tak samo jak rola artystki).

Aktorka po premierze za swoją konsekwentnie poprowadzoną, mocną i prawdziwą rolę zdobyła uznanie widzów i recenzentów, którzy określali ją następująco: „znakomita”, „intrygująca”, „po prostu wspaniała”. Zaznaczali, że to odpowiednia odtwórczyni Iwony, dodawali, że musiała stworzyć postać inną niż znane ze wcześniejszych realizacji.

Justyna Godlewska-Kruczkowska wspomina: „To przedstawienie bardzo wdarło się w moją pamięć, wtedy wszystko się zaczęło. Zaczął się mój proces i pracy, i myślenia o teatrze. A to wszystko dzięki reżyserowi, który stanął na mojej drodze i który znalazł mnie. Jestem bardzo wdzięczna losowi, Waldemarowi Śmigasiewiczowi, Andrzejowi Karolakowi, zespołowi: Krzysztofowi Ławniczakowi, Robertowi Ninkiewiczowi, Dorocie Radomskiej, Pawłowi Aignerowi, wszystkim, których na swojej drodze zawodowej spotkałam. Namieszali w mojej głowie, w moim sercu i to, kim jestem, jak podchodzę do zawodu, zawdzięczam między innymi im”. Dodała w innej rozmowie: „Powodzenie dla mnie to nic innego, jak ludzie, których spotykasz na swojej drodze, którzy dostrzegają w tobie potencjał i wyciągają rękę. Miałam przeogromne szczęście na takich ludzi trafiać. Wielu opiekunów artystycznych nas wspierało i wprowadzało w tajniki przyszłej pracy zawodowej. Myślę o profesor Barbarze Muszyńskiej, profesorze Jerzym Rogowskim, Wojciechu Szelachowskim, Barbarze Stefaniak, Marii Redkowskiej, Andrzeju Dziermie, profesorze Cezarym Szyfmanie, profesorze Marku Waszkielu. Nie chciałabym nikogo pominąć”.

Po sukcesie „Iwony,…” kariera teatralna aktorki cenionej przez reżyserów nabrała tempa i do dziś Godlewska-Kruczkowska wykreowała ponad 60 różnego kalibru, wspaniałych ról w teatrze dramatycznym. Są to role obejmujące szeroki repertuar z klasyki literatury i dramaturgii polskiej oraz powszechnej, a także realizacje przeznaczony dla dzieci oraz repertuar współczesny. Jest kontynuatorką wspaniałych tradycji aktorskich, które przed laty w białostockim Teatrze Dramatycznym pielęgnowały tuzy, takie jak wielka Dagny Rosé, Alicja Telatycka, Grażyna Juchniewicz czy wspominana już Danuta Kierklo, od której otrzymała wiele wsparcia i rad, kiedy to wkraczała w zawód aktora. Przez lata wraz z między innymi Jolantą Borowską, Aleksandrą Maj i Dorotą Radomską, z którą spędziła w jednej garderobie wiele sezonów artystycznych, budowały świetność rodzimej sceny. Justyna Godlewska-Kruczkowska to wielka osobowość sceniczna dziś obok takich artystek scen białostockich, jak Arleta Godziszewska, Agnieszka Możejko-Szekowska, Katarzyna Siergiej, Izabela Wilczewska, Łucja Grzeszczyk, Iwona Szczęsna, Sylwia Janowicz-Dobrowolska czy Ewa Żebrowska. Justyna Godlewska-Kruczkowska jest także inicjatorką Sceny Inicjatyw Artystycznych w białostockim Teatrze Dramatycznym oraz lubianą instruktorką warsztatów teatralnych dla dzieci i młodzieży. A także popularyzatorką czytelnictwa, oprócz tego jest jurorką konkursów recytatorskich i teatralnych. Dwukrotnie otrzymała stypendium Prezydenta Miasta Białegostoku. Ponadto zdobyła Nagrodę Wojewody Podlaskiego za sezon artystyczny 2003/2004. A w 2020 roku odznaczona została Odznaką Honorową Województwa Podlaskiego.


Tytuł oryginalny

Justyna Godlewska nagrodzona za 20 lat pracy artystycznej

Źródło:

www.aict.art.pl
Link do źródła

Autor:

Rafał Górski