Logo
Magazyn

Juliusz Machulski nie tylko o „Meczychu”: moim ulubionym gatunkiem jest tragikomedia

25.06.2026, 10:18 Wersja do druku

Moim ulubionym gatunkiem zawsze była tragikomedia albo  jak określają Francuzi  komedia dramatyczna. Nie trzeba opowiadać o rzeczywistości na koturnach  mówił w Studiu PAP reżyser, pisarz i dramaturg Juliusz Machulski. 26 czerwca w Teatrze Powszechnym w Łodzi prapremiera jego nowej sztuki „Meczycho”.

fot. PAP/ Piotr Nowak

To będzie ostatni akcent tegorocznej edycji Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Reżyseruje Tomasz Karolak, w obsadzie są m.in. Karolina Łukaszewicz, Paulina Nadel, Zofia Plewińska, Artur Zawadzki i Dymitr Hołówko. 

To będzie już piąte prapremierowe wystawienie mojego tekstu w Teatrze Powszechnym przypomniał w Studiu PAP Juliusz Machulski. Chcę podziękować szefowej łódzkiej sceny Ewie Pilawskiej za to, że zrobiła ze mnie dramaturga i mam co robić po długim czasie bycia reżyserem filmowym. Wszystko zaczęło się od „Next-Ex”, bodaj w 2008 roku dostałem za ten tekst drugą nagrodę w konkursie „Komediopisanie”, który organizuje Pilawska w Powszechnym. A potem Ewa namówiła mnie, żebym pisał dalej, bo uważa, że mam talent... Nie mogłem jej odmówić, bo jak ktoś mówi, że to, co napiszę, będzie wystawiał, to nie mam innego wyjścia. Poza tym mam jedną zasadę: piszę, a kto inny reżyseruje. Przychodzę dopiero na premierę. Choć na próbę czytaną do spektaklu Tomka Karolaka poszedłem i od razu zobaczyłem, że ma na „Meczycho” lepszy pomysł niż ja zaznaczył. 

Główne motywy „Meczycha”

Tytuł utworu nie jest przypadkowy, akcja koncentruje się wokół futbolu. Machulski zwierzył się, że przez koligacje rodzinne na obecnym mundialu kibicuje Francji, a jako 11-letni chłopak oglądał finał mistrzostw w 1966 roku, jedyny zwycięski dla Anglii. Reminiscencje tej sytuacji można odnaleźć w „Meczychu”, bo wspomnienia jego starszych bohaterów bazują na prawdziwych historiach.

Byliśmy wówczas w Bułgarii, która grała na tym mundialu, ale wcześnie odpadła opowiadał. Mecze do końca jednak transmitowała. Mój ojciec uznał, że w Warnie ktoś na pewno to będzie oglądał. Chodziliśmy więc po starych kamienicach i nasłuchiwaliśmy pod drzwiami, gdzie jest mecz. Zapukaliśmy i przyjęli nas bardzo serdecznie, poczęstowali tym i owym. Widziałem to na żywo zaakcentował.

„Meczycho” dobrze oddaje przepis autora na komedię czy szerzej rzecz traktując dramat. Zaczyna się jako historia rodzinna, potem mamy tytułową sportową rozgrywkę, a na koniec wkracza historia wraz z trudnymi polsko-niemieckimi zaszłościami. Lubię łączenie przeciwstawnych konwencji, tonów poważnych i zabawnych wyznał Machulski. Moim ulubionym gatunkiem zawsze była tragikomedia albo jak określają to Francuzi komedia dramatyczna. Nie trzeba opowiadać o rzeczywistości na koturnach, choć świat nie nastraja nas do śmiechu. Obawiam się, że wszystko zmierza w bardzo złym kierunku podkreślił.

Niektóre ze swoich sztuk, wcześniej pokazanych w Łodzi, autor „Seksmisji” i obu „Vabanków” zrealizował w Teatrze Telewizji. Bo w Teatrze Telewizji jest kamera wytłumaczył. A kiedy pojawia się kamera, ja mogę wkroczyć do akcji uśmiechnął się Machulski.

Na potrzeby telewizyjnej sceny powstała ostatnio sztuka „Wnuczka Picassa” zamówiona u twórcy z okazji 70-lecia Kobry, swego czasu ulubionego przez Polaków pasma spektakli kryminalnych. Kierownictwo Teatru Telewizji chce je reaktywować okazjonalnie poinformował autor. Zamówiło u mnie tekst, a nic nie działa na mnie lepiej i nie mobilizuje bardziej do pracy niż świadomość, że na efekt mojej pracy czeka ktoś jeszcze poza mną samym. Wtedy robi się z tego propozycja nie do odrzucenia dodał.

„Wnuczka Picassa” to jeden z dwóch dotychczas niewystawionych utworów zamieszczony w tomie „19 południk i inne sztuki”, w którym odnaleźć można wszystkie dotychczasowe dramaty Juliusza Machulskiego, a jest ich 12. Drugim jest „Księżyc i wąż”, należący do „poważnego” nurtu twórczości autora. Cofamy się w nim do Paryża roku 1559, a w centrum zdarzeń są Katarzyna Medycejska, żona króla Henryka II, oraz Diana de Poitiers, jego faworyta.

  Wszystko to bierze się z mojego zafascynowania historią, z tego, że ja historię po prostu lubię powiedział pisarz i reżyser, który zwierzył się, że jest w trakcie pisania trzeciej powieści. I dodał, że mógłby przenieść na ekran swą pierwszą książkę „Wisząca małpa”. Wydaje mi się, że to doskonały materiał na film albo serial. Być może będzie to ostatni film, który zrobię podsumował.

Dzień po premierze „Meczycha”, 27 czerwca o godzinie 13, zaplanowano panel dyskusyjny „Machulski dobrem narodowym? Fenomen komedii Juliusza Machulskiego”. Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym łódzkiego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych.

Tytuł oryginalny

Juliusz Machulski nie tylko o „Meczychu”: moim ulubionym gatunkiem jest tragikomedia

Źródło:

www.pap.pl/aktualności
Link do źródła

Autor:

Jacek Wakar

Data publikacji oryginału:

19.06.2026

Sprawdź także