EN
18.03.2022, 12:15 Wersja do druku

Józef Szajna: „Mój teatr niczego nie wyjaśnia”

Szajna był przede wszystkim sobą. Artystą gorącym, szukającym tego, co nowe, nieznane, lekceważącym nawet własne osiągnięcia, który całym swoim dziełem zaświadcza wyznawaną ideę społecznego aktywizmu - pisze Tomasz Miłkowski w „Dzienniku Trybuna”.

Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, o mały włos a spotkanie skończyłoby się katastrofą. Niezręcznie nawiązałem do doświadczeń obozowych artysty, wspominając, że jego dzieła przenika obsesja zagłady. Bardzo go to zabolało. Jaka obsesja, prawie krzyczał, to było moje życie. Długo musiałem wyjaśniać, że to nie był zarzut, ale wyraz szacunku dla pielęgnowania pamięci o tak bolesnych doświadczeniach. Dopiero po latach, kiedy przeczytałem tekst wspomnieniowy Józefa Szajny („Dno”), będący zapisem jego doświadczeń wojennych, w szczególności obozowych, zrozumiałem jak głębokie rany w sobie nosił. To wstrząsający tekst, nasuwający na myśl opowiadania oświęcimskie Tadeusza Borowskiego, tchnący nie tylko autentyzmem, ale niepatetyczną siłą krańcowego doświadczenia człowieka XX wieku: „Umarłych sprząta się co kilka dni – pisał Szajna – ciężarówki muszą być zawsze pełne. Przy spalaniu zwłok stosuje się także oszczędności. Niech się smażą własnym tłuszczem. Dzisiaj leżą wychudłe ciała. Mało dymu po nich. Jutro przyjadą inni, może bardziej otłuszczeni”.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Józef Szajna: „Mój teatr niczego nie wyjaśnia”

Źródło:

„Dziennik Trybuna” nr 55