Logo
Recenzje

Jakub S. i reszta świata (w chaosie)

12.05.2025, 10:35 Wersja do druku

„W imię Jakuba S.” Pawła Demirskiego w reż. autora w Teatrze Telewizji. Pisze Krzysztof Krzak w Teatrze dla Wszystkich.

fot. N. Młudzik/ mat. TVP

Godnym pochwały zwyczajem nowego kierownictwa Teatru Telewizji jest umożliwienie obejrzenia (prawie) wszystkich kolejnych premier tej największej sceny świata w dowolnym czasie na vod.tvp.pl. Trafiło tam również przedstawienie „W imię Jakuba S.” Pawła Demirskiego w jego autorskiej reżyserii, pokazane premierowo w pierwszy poniedziałek maja 2025 roku.

To reżyserski debiut telewizyjny Pawła Demirskiego, który z teatrem związany jest od wielu lat w różnych rolach; najbardziej kojarzony jest jako stały współpracownik reżyserki Moniki Strzępki. Właśnie z nią wystawił „W imię Jakuba S.” w 2011 roku na deskach warszawskiego Teatru Dramatycznego – teatru, w którego historii Strzępka zapisała się kilkanaście lat później w sposób, delikatnie mówiąc, kontrowersyjny. Wracając po latach do tej sztuki, Demirski dokonał znaczących zmian: przede wszystkim skrócił wersję telewizyjną względem teatralnej o całą godzinę oraz obsadził zupełnie nowych aktorów. Ta pierwsza decyzja ma kluczowe znaczenie dla widzów – w natłoku dramaturgicznych i inscenizacyjnych pomysłów dwuipółgodzinny spektakl byłby zwyczajnie trudny do strawienia.

Bo cóż tu się nie mieści? Mamy i rabację galicyjską z 1848 roku, z Jakubem Szelą na czele (w tej roli Jacek Poniedziałek, i dziką prywatyzację w Warszawie, symbolizowaną przez tragiczną postać Jolanty Brzeskiej, i przymusowe eksmisje, i problemy mieszkaniowe młodych małżeństw, które – zmuszone do brania kredytów hipotecznych – w oczach autora noszą piętno nowoczesnej pańszczyzny. Takich nieoczywistych, zaskakujących, a chwilami wręcz naciąganych konotacji jest w spektaklu znacznie więcej. Podobnie jak tez w stylu: „wszyscyśmy (a już klasa średnia to na pewno) z chłopstwa”, z czym trudno nam się pogodzić, co rzekomo owocuje pogardą wobec tych, którzy mają niższy status społeczny.

Nie brakuje też u Demirskiego wątków historiozoficznych, wspartych cytatami z Mickiewicza, Wyspiańskiego, Herberta czy Jasieńskiego. Problem jednak w tym, że prezentacji tych idei często towarzyszy nadużywanie krzyku – może nie w takim natężeniu jak w niedawno emitowanej „Zemście” w reżyserii Michała Zadary, ale jednak. Czyżby w ten sposób Demirski–reżyser chciał podkreślić nie do końca przejrzyste przesłanie Demirskiego–dramaturga?

Irytujące – poza nadmiarem wulgaryzmów – były również krwistoczerwone napisy informujące o miejscu i czasie akcji danej sceny, nadużywanie migającego światła oraz nachodzące na siebie projekcje wideo.

Najmocniejszymi elementami spektaklu „W imię Jakuba S.” są muzyka Małgorzaty Tekiel oraz aktorstwo. W granicach wyznaczonych im przez tekst i sytuację sceniczną, bardzo przyzwoity poziom zaprezentowali: Marcin Czarnik (Howard), Marta Malikowska (Linda), Monika Frajczyk (Sekretarka), Małgorzata Kożuchowska (Dziedziczka), Marcin Bubółka (Biff) oraz Filip Pławiak (Happy). Ich talent, choć wyraźny, nie wystarczył, by zatrzeć wrażenie przerostu formy nad treścią. Pozostaję więc wciąż sceptyczny wobec stylistyki Pawła Demirskiego.

Tytuł oryginalny

Jakub S. i reszta świata (w chaosie)

Źródło:

Teatr dla Wszystkich

Link do źródła

Autor:

Krzysztof Krzak

Data publikacji oryginału:

12.05.2025

Sprawdź także