Logo
Recenzje

Jak uchwycić prawdę

12.05.2025, 12:19 Wersja do druku

„Ford” Michaela Rubenfelda i Marcina Wierzchowskiego w reż. Marcina Wierzchowskiego w Teatrze im. W. Siemaszkowej w Rzeszowie. Pisze Malwina Kiepiel w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Wiktoria Cieśla/ mat. teatru

„Ford” Marcina Wierzchowskiego to spektakl o wypieranej przeszłości, narodowych mitach i odpowiedzialności za słowa oraz czyny. Ale też o tym, jak bardzo nie lubimy konfrontować się z prawdą.

Wierzchowski nie stworzył klasycznej biografii. Wykorzystał postać Aleksandra Forda – reżysera żydowskiego pochodzenia, twórcy kultowych Krzyżaków, który po roku 1968 został wymazany z oficjalnej historii – by opowiedzieć o sprawach znacznie szerszych.

Antysemityzm – nie po raz pierwszy tropiony przez Wierzchowskiego, bo stanowił już temat choćby Alte Hajm / Starego Domu, jego realizacji w poznańskim Teatrze Nowym – nie jest tu dodatkiem ani symbolicznym wątkiem. To konkret, wyparty, ale obecny: spektakl udowadnia, że wykluczenie Forda ze świata kultury miało przede wszystkim wymiar narodowościowy. Filmowiec przez lata pozostawał lojalny wobec władzy ludowej – Wierzchowski go nie rozgrzesza, ale też nie potępia. Pokazuje uwikłanie: władza dawała prestiż, lecz żądała lojalności. A potem odbierała wszystko.

Mimo wszystko w centrum tej historii jest również mężczyzna, artysta, który chce wszystko kontrolować – obraz, narrację, ludzi. Robert Żurek gra Forda bez prób wybielania czy psychologicznego pogłębiania postaci. Jest surowy i bezkompromisowy. Od pierwszej sceny narzuca ton – chłodny, mocny, niepokojąco spójny.

Jednak to kobiety nadają tu ton. Ich głos jest tu wyraźny. Aleksandra Ożóg wprowadza chłód i dystans – jak ktoś, kto już wie, co się wydarzy. Małgorzata Machowska przynosi ze sobą napięcie i kruchość, która nie staje się słabością. Kaja Kozłowska-Żygadło przypomina, jak bardzo patriarchat karmi się fascynacją młodością – i jak szybko ją porzuca. Monika Szufladowicz gra zaś kobietę, która zbyt długo była lojalna. Jej spojrzenie, pauzy, oszczędność w gestach mówią więcej niż niejedna wypowiedziana kwestia. Szufladowicz buduje postać, która nie potrzebuje niczego udowadniać – wystarczy, że jest. Bo to także opowieść o kobietach, które były obok Forda. I których przez długi czas nikt nie słuchał.

Przedstawienie trwa trzy i pół godziny, ale nie prowadzi widza liniowo. To konstrukcja bardziej filmowa niż teatralna – przypomina montaż, w którym sceny nakładają się na siebie, zmieniając kontekst i znaczenie. Michael Rubenfeld, współautor scenariusza, gra reżysera, który przyjeżdża do Polski z zamiarem nakręcenia filmu o Fordzie. Szybko okazuje się jednak, że jego własna historia zaczyna przypominać historię bohatera. Przeszłość przecieka do teraźniejszości. Światło (Marcin Chlanda) i dźwięk działają tu jak cięcia – nie ozdabiają, lecz rozdzielają i otwierają.

Ford to rzecz o tym, jak opowiadamy historię. I o tym, co z niej wybieramy, a co wolelibyśmy przemilczeć.

Wierzchowski stworzył teatr polityczny bez manifestu – i spektakl intymny bez sentymentalizmu.

Tytuł oryginalny

Jak uchwycić prawdę

Źródło:

Teatr dla Wszystkich
https://teatrdlawszystkich.pl
Link do źródła

Autor:

Malwina Kiepiel

Data publikacji oryginału:

12.05.2025

Sprawdź także