Logo
Recenzje

Jak szukać odpowiedzi, jeśli nie rozumiemy pytania? „HOPE” Sztuki Nowej

20.02.2026, 15:18 Wersja do druku

„HOPE. Performance” Patrycji Babickiej reż. Dawida Żakowskiego i Macieja Tomaszewskiego z Teatru Sztuka Nowa w Mazowieckim Instytucie Kultury w Warszawie. Pisze Łukasz Adamczyk.

fot. mat. teatru

„Daj sobie czas. Pomysły przyjdą same. Życie tobą potrząśnie, zatoczy, może przytuli. Muzyka cię znajdzie” – Johnny Silverhand

Jak odzyskać motywację do działania? Na jakich fundamentach zbudować poczucie sprawczości? W jaki sposób wykrzesać z siebie siłę? Skąd wziąć motywację by próbować dalej? Gdzie znaleźć nadzieję? 

Mniej więcej w połowie spektaklu na scenie pojawia się najstarszy performer ubrany w złotą suknię. Wchodzi powoli, podczas sekwencji ruchowej kojarzącej się z dziecięcym placem zabaw – działania wydają się chaotyczne, nieskoordynowane, może nawet figlarne. Pod wpływem jego obecności obsada stopniowo się uspokaja, ruchy wyciszają. Aktorzy ustawiają się na środku sceny w sposób przypominający zdjęcie klasowe w szkole podstawowej. Pozy są pozornie luźne, uśmiechy na wpół wymuszone, mimika zastyga bez ruchu. Widzowie mogą wtedy dokładnie przyjrzeć się ekipie złożonej w większości z młodych dorosłych, prawdopodobnie dwudziestokilkulatków. Przez długie minuty wpatrujemy się w żywą fotografię i próbujemy umiejscowić na linii czasu ich życia, historie i rozwidlające się ścieżki ku przyszłości. Kim tak naprawdę są? Jak znaleźli się w tym miejscu? Jak potoczą się ich losy? Co będzie dalej?

Przez tkankę spektaklu cały czas przenikają widma innych miejsc, czasów i kontekstów. Po raz kolejny osadzając działania w spektrum napięć między jednostką i kolektywem, Sztuka Nowa dokonuje jednocześnie pracy archeologicznej i nekromanckiej: restaurując i rekontekstualizując fragmenty przeszłych spektakli na metapoziomie podsumowuje pewien etap rozwoju zespołu, starając się jednocześnie przejrzeć w przywołanych fragmentach i złożyć je w coś nowego. Oczywiście, rodzi to postmodernistyczne z ducha pytanie, na ile recykling, remake i remix – tak chętnie wykorzystywane modus operandi – wciąż pozostają działaniem twórczym, od-twórczym czy wręcz noszą znamiona autoplagiatu?

Sekwencje choreograficzne, elementy scenografii oraz kostiumów mają swoje źródła w innych realizacjach. Nie da się uciec od wrażenia, że uprawiając autotematyzm na tak głębokim poziomie Sztuka Nowa wchodzi w dialog ze swoim dziedzictwem – korzeniami, kontekstami, wypracowywanym latami stylem i estetyką, ale także manieryzmami, przyzwyczajeniami i wytrychami narracyjnymi. Co ciekawe, oprócz dobrze znanych motywów, na wszystko nakłada się warstwa dźwigających te tematy indywidualności przeciętych z płaszczyzną czasu. Widzimy jak zmieniają się napięcia między jednostką a wielością w trakcie zmiany pokoleniowej, obserwujemy zmaganie i relacje władzy w zmieniającej się rzeczywistości uświadomionego patriarchatu i ery post-#MeToo, doświadczamy prób odczarowania i wymyślenia wspólnoty jako remedium i strategii oporu wobec przemocy. Czujemy jak każda akcja i reakcja nieustannie pulsują dziką energią czekającą na uwolnienie i rozładowującą się w nieuniknionej eksplozji – akcie mającym rozsadzić bieżącą konstrukcję i stworzyć podwaliny trwałej zmiany. Mrok zostaje przełamany rozbłyskiem światła, supernową. Opada kurz. Ostatni solista wycisza swoje działanie w akompaniamencie delikatnego kobiecego śpiewu. 

Bycie i czas. Nowe zmienne czynią znaną formułę jednocześnie oswojoną i odświeżającą. A co jeśli zaskakująco oczywistą (i dlatego tak nieoczekiwaną) odpowiedzią na pytanie, którego nie umiemy sprecyzować, jest…  młodość? 

W młodym pokoleniu tkwi potencjał zmiany, możliwość wymyślenia innej przyszłości, nowej utopii. To na młodych performerach spoczywa ciężar interpretacji dziedzictwa długich lat pracy i poszukiwań zespołu o zmieniającym się składzie i wrażliwościach, ale zachowującym tematyczny i estetyczny rdzeń. Wreszcie, w młodych ciałach po raz kolejny odnajdujemy niewyczerpane pokłady energii, tak potrzebnej do działania – to dzięki nim machina twórcza zostaje wprawiona w ruch i dąży ku nowym terytoriom. Dlatego doświadczony performer wchodzi na scenę w połowie i przede wszystkim obserwuje działania swoich następców – nie ingerując w nie, będąc jedynie świadkiem metamorfozy materiału źródłowego przepuszczonego przez ich wrażliwości. Strzała czasu jest nieubłagana. Wasz czas nadszedł.

Tylko czy relacja z czasem jest czysta? Czy przemijający nie próbują zachować resztek wpływów, aby nawet na emeryturze zachować kontrolę nad stylem i treścią? Może stare układy władzy nie ustępują, a jedynie przyjmują bardziej wyrafinowane formy? Ambiwalencja tych pytań prowadzi do jeszcze kolejnych: na ile młodzi zdają sobie sprawę z pozornej wolności i swobody? Czy może już wiedzą, że budowanie przyszłości będzie okupione większym wysiłkiem, niż się wydaje? I czy ta niewiedza będzie działać na ich korzyść? 

Pytanie również, czy rewolucyjna intencja pojawi się na poziomie świadomości, czy raczej przepłynie przez performerów jak rzeka zasilająca młyn trybów historii. Być może niezależnie od zastanego układu, energia sama znajdzie ujście i na wzór wirusa zakazi cały system, po to by przejąć nad nim kontrolę?

Może będzie to wirus nadziei?

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także