O Nagrodzie im. Juliusza Osterwy Waldemar Sulisz rozmawia w „Dzienniku Wschodnim” z dr. hab. Jarosławem Cymermanem, teatrologiem i literaturoznawcą.
Jak idea stoi za Nagrodą im. Juliusza Osterwy?
Chodzi o to, by dostrzegać i wyróżniać takie osoby i instytucje, które myśl i praktykę twórczą Juliusza Osterwy i jego Reduty kontynuują lub w podobny sposób o teatrze myślą. Jest bardzo dużo dobrych reżyserów czy aktorów, jest bardzo dużo dobrych społeczników, chcielibyśmy jednak dostrzegać osoby, które potrafią te dwie sfery łączyć.
Co z dziedzictwa Juliusza Osterwy może być dzisiaj dla współczesnego teatru ważne i ważne dla publiczności?
Przede wszystkim traktowanie teatru jako misji społecznej, jako miejsca i sposobu, w którym buduje się wspólnotę. Tę ideę twórczo kontynuują i w nią wpisują się dziś Gardzienice, wpisuje się Teatr Wierszalin, wpisuje się łódzka Chorea, wrocławski teatr „Pieśń Kozła", Teatr Witkacego w Zakopanem. Ale Osterwa był przekonany, że idea teatru jako laboratorium może być wykorzystywana w największych instytucjach teatralnych, inspirować twórczość dramatyczną i wreszcie wychowywać aktora, dzięki któremu powinien się odbywać pewien transfer kulturowy, a teatr powinien przekazywać pewne wartości.
Jakie wartości powinien dzisiejszy teatr pielęgnować?
W moim przekonaniu teatr powinien uczyć mądrej rozmowy, której nam bardzo brakuje w rzeczywistości, w której liczą się „lajki". Rozmowy bezpośredniej, w której człowiek spotyka człowieka. To jest wartość, która Juliuszowi Osterwie była bardzo bliska i dziś jest szalenie ważna. W gruncie rzeczy teatr to jedno z ostatnich miejsc, w którym spotykamy się z konkretnym człowiekiem. W świecie sztucznie generowanych filmów może dojść do sytuacji, w której już nie będziemy umieli z sobą rozmawiać.
Co jeszcze?
Przekonanie Osterwy, że w teatrze dane teksty trzeba wciąż na nowo robić. Chodzi o najważniejsze dzieła polskiej literatury czy polskiego dramatu. Chodzi też o to, że w teatrze mamy coś do zrobienia, nie chodzi tylko o zdobycie oklasków, dobrych recenzji czy nagród. I trzecia rzecz szalenie ważna to docieranie z możliwie najlepszym teatrem do tych miejscowości, w których teatru nie ma. Czyli cała wielka tradycja objazdów Reduty. Ktoś wyliczył, że przed wojną spektakle Reduty obejrzało klika milionów Polaków. Porównywalne zasięgi ma dziś tylko teatr telewizji. Byłem kiedyś w Krzemieńcu i do dziś pamiętam sytuację, kiedy starsza pani pokazywała mi plac przy krzemienieckim liceum mówiąc: Tu przed wojną Osterwa grał „Księcia niezłomnego".
Ile osób wybierało kandydata do Nagrody im. Juliusza Osterwy, która zostanie uroczyście wręczona w piątek, 6 lutego 2026 po przedstawieniu „Betlejem polskie" Lucjana Rydla?
Przewodniczącą kapituły była prof. Wanda Świątkowska z Uniwersytetu Jagiellońskiego, edytorka nieznanych dzienników Juliusza Osterwy, w skład kapituły weszli ponadto Jakub Czekaj, wnuk Juliusza Osterwy, który w Krakowie prowadzi Fundację „Dom Osterwy", przedstawiciele ZASP: aktor Daniel Salman i Igor Gorzkowski, lubelskie środowisko artystyczne reprezentował Łukasz Witt-Michałowski i ja. Hasłem nagrody uczyniliśmy słowa „Przez teatr - poza teatr". To jest hasło i w pewnym sensie nazwa tej nagrody, taki napis znajdzie się na statuetce, inspirowanej znakiem Reduty. W tym roku mamy jedną nagrodę, ale już pojawia się propozycja, żeby za rok oceniać w dwóch kategoriach: teatr i poza teatrem. Pomyślimy o tym. Tegorocznego Laureata poznamy w trakcie gali po przedstawieniu „Betlejem polskiego".
Będzie też kapsuła czasu?
Tak, w związku z gruntowną przebudową zabytkowego gmachu pojawiła się idea, żeby sporządzić taką kapsułę czasu, która będzie oznaczona, napełniona pamiątkami i artefaktami i wydobyta za 50 lub 100 lat. Do kapsuły trafi też piątkowe wydanie „Dziennika Wschodniego" z materiałami na jubileusz teatru.