Logo
Recenzje

Hybryda bez smaku

24.06.2026, 09:04 Wersja do druku

„Pełne przebiegi” Mariusza Gołosza w reż. Marty Streker z Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego we Wrocławiu na 44. Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi. Pisze Wiesław Kowalski w Teatrze dla Wszystkich.

fot. Rafał Skwarek/ mat. teatru

Ocena recenzenta/tki:(3/10) – słaby

„Pełne przebiegi” miały być zapewne opowieścią o obsesji doskonałości, presji środowiskowej i przemocy ukrytej pod językiem perfekcjonizmu oraz zawodowych ambicji. Sam pomysł, by relacje międzyludzkie i mechanizmy funkcjonowania zespołu opowiedzieć poprzez świat kuchni molekularnej oraz motywy zaczerpnięte z Frankensteina, wydaje się intrygujący. Problem polega jednak na tym, że przedstawienie “Pełne przebiegi” Marty Streker coraz bardziej wikła się w nadmiar własnych pomysłów i bardzo szybko zaczyna przypominać ciąg scen, które istnieją obok siebie, ale rzadko układają się w rzeczywiście spójną całość.

Największym problemem spektaklu pozostaje dramaturgia. Twórcy nieustannie zmieniają tonację i estetykę przedstawienia, ale żadna z proponowanych konwencji nie zostaje rozwinięta do końca. Horror sąsiaduje tu z groteską, realistyczne sceny z próbą psychologicznego dramatu, a satyra środowiskowa miesza się z teatrem formy. Zamiast narastającego napięcia pojawia się jednak poczucie przypadkowości. Kolejne sceny bardziej demonstrują pomysłowość realizatorów niż budują opowieść o bohaterach.

Nie do końca przekonuje również wykorzystanie motywów zaczerpniętych z „Frankensteina”. Historia o człowieku próbującym przekroczyć granice własnych możliwości zostaje tu sprowadzona przede wszystkim do efektownego znaku scenicznego. Pojawiający się na scenie „potwór” robi początkowo silne wrażenie wizualne, ale szybko okazuje się elementem bardziej dekoracyjnym niż znaczącym dramaturgicznie. Zamiast autentycznego niepokoju dostajemy serię scen obliczonych głównie na chwilowy efekt.

Przedstawienie cierpi także na nadmiar ekspresji. Wiele scen rozgrywanych jest niemal wyłącznie na bardzo wysokich emocjonalnych tonach — bohaterowie krzyczą, gwałtownie reagują, bez przerwy podbijają temperaturę konfliktów. Problem w tym, że intensywność nie zawsze przekłada się na wiarygodność. Za scenicznym hałasem rzadko pojawia się prawdziwe napięcie między postaciami. Znacznie ciekawsze okazują się te momenty, kiedy aktorzy rezygnują z nadmiaru środków i pozwalają wybrzmieć zwykłym emocjom: zmęczeniu, frustracji, poczuciu zawodowej presji czy wzajemnej niechęci.

To właśnie w tych prostszych scenach spektakl dotyka czegoś realnego i rozpoznawalnego. Pokazuje środowisko oparte na rywalizacji, zależności i ciągłym udowadnianiu własnej wartości. Szkoda, że twórcy tak rzadko pozostają przy tych bardziej kameralnych fragmentach, zdecydowanie częściej stawiając na przerysowaną formę i efektowność.

Widać oczywiście duże zaangażowanie zespołu oraz techniczną sprawność studentów Wydziału Lalkarskiego AST. Aktorzy dobrze radzą sobie z wymagającą partyturą ruchową, zachowują dyscyplinę w scenach zbiorowych i świadomie operują środkami teatru formy. Problem pojawia się jednak na poziomie konstrukcji dramaturgicznej — sama intensywność działań scenicznych nie przekłada się automatycznie na trwałe napięcie. “Pełne przebiegi” próbują równolegle funkcjonować jako opowieść o destrukcyjnych mechanizmach ambicji, satyra środowiskowa oraz estetyzowany horror, jednak żaden z tych porządków nie zostaje dostatecznie rozwinięty. W efekcie przedstawienie sprawia wrażenie formalnie przeładowanego, momentami bardziej zainteresowanego multiplikowaniem teatralnych konwencji niż pogłębianiem relacji i konfliktów między postaciami.

Tytuł oryginalny

Hybryda bez smaku

Źródło:

Teatr dla Wszystkich
teatrdlawszystkich.pl
Link do źródła

Autor:

Wiesław Kowalski

Data publikacji oryginału:

24.05.2026

Sprawdź także