„Muzeum antropocenu” w realizacji Agaty Siniarskiej w Warszawie. Pisze Przemek Gulda na swoim koncie instagramowym.
W tym niecodziennym muzeum eksponatami jest kilka zwierzęcych artefaktów i ludzkie ciało - tylko ono jest tu jeszcze żywe, na dodatek jest też bardzo aktywne. Performerka bada w tym projekcie istotę bycia zwierzęciem, wcielając się w przedstawicielki i przedstawicieli kolejnych gatunków, które nawet jeśli dziś jeszcze nie są zagrożone wyginięciem, to niedługo z pewnością będą. Koniec końców wśród jej wcieleń pojawia się też człowiek, który okazuje się sprawcą wojennej przemocy i ekologicznej katastrofy. Mimo bardzo estetycznego wyrazu, projekt ma więc niezwykle gorzki i smutny wydźwięk.
Autor jest konsultantem literackim w Teatrze Studio w Warszawie (przyp. red.)