Czasem czuję lekkie przerażenie, gdy uświadamiam sobie, ile lat już gramy; kiedyś wydawało mi się, że kapela rockowa nie powinna tyle czasu istnieć – mówi Rafał Kasprzak, lider punkowego zespołu Alians, od kilku lat także dyrektor Ogólnokształcącej Szkoły Baletowej im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej w Poznaniu. Rozmawiał Sebastian Gabryel w portalu kultura.poznan.pl.
Aliansi powstali w 1990 roku, ale pierwszy koncert zagraliście nie w rodzinnej Pile, tylko w Poznaniu. Pamiętasz jeszcze tamten występ? To był klub Imperatyw na Jeżycach, prawda?
Nazwy klubu nie pamiętam. Faktycznie był na Jeżycach, ale to nie tam był pierwszy koncert Aliansu. Pierwszy raz graliśmy niedługo wcześniej. Natomiast jeżycki koncert był naszym pierwszym poznańskim, a jego organizatorem był Łukasz Minta - jeden z najbardziej znanych promotorów w skali kraju. Z tym że wtedy wszyscy byliśmy dziećmi: Łukasz zdaje się uczęszczał do którejś z pierwszych klas liceum, więc w rezultacie na koncercie było mniej więcej wszystko, co powinno być, czyli zespół i publiczność, ale nie było sprzętu, na którym można by zagrać. Za całe nagłośnienie służył jeden mikrofon zwisający z belki pod sufitem. Całość przypominała więc bardziej towarzyski meeting niż koncert, ale za to spędziliśmy dwa dni w gościnie w DS Zbyszko, który pełnił wtedy funkcję mekki dla niezależnej sceny rockowej w kraju - zresztą nie tylko rockowej. Tam musiała być jakaś dobra żyła wodna, bo mnóstwo dobrych muzyków przez tę okolicę się przewinęło.