,,Pełne przebiegi” w reż. Marty Streker w Akademii Sztuk Teatralnych we Wrocławiu. Pisze Mateusz Leon Rychlak na stronie mateuszleonrychlak.pl.
Gdy długo spoglądasz w otchłań, również otchłań spogląda w ciebie – Friedrich Nietzsche
Co o naszym społeczeństwie mówi to, że miejsca, które powinny kojarzyć się z przyjemnością stają się obiektem najbardziej krytycznych spojrzeń. Restauracje od strony kuchni, to zupełnie inny świat, brany na warsztat przez twórców filmowych, ale także teatralnych. Wystarczy przypomnieć sobie spektakl dyplomowy ,,Pół-żarciem, pół-serio” w reż. Kaliny Dębskiej. Teraz kuchnia ponownie staje się wizją z horroru w przedstawieniu pt. ,,Pełne przebiegi” w reż. Marty Streker w AST we Wrocławiu.
Dosyć krótki, ale intensywny twór sceniczny jakim są ,,Pełne przebiegi”, zwykle pozostaje czymś jednorodnym. Bardziej jak opowiadanie sceniczne niż dowolna dłuższa forma literacka. Tak też jest i w tym przypadku. Można by równie dobrze zamknąć akcję całości w jednym, za to koszmarnym dniu.
Spektakl grany na trzy strony, wprowadza widza do restauracyjnej kuchni, w której, aby wytrwać należy sprostać wymogom inwencji twórczej kuchni typu fine dining. Ośmioro bohaterów, z których każdy posiada własną, skomplikowaną relację z wykonywanym zawodem, wpada w pułapkę i kończy jako „składnik” potwora, wzorowanego na Frankensteinie.
Jacy są ci bohaterowie w interpretacjach studentów AST we Wrocławiu. Mistrzem tej upiornej ceremonii jest Wiktor (Olaf Bajon), skupiony na swojej misji, szef kuchni, całkowicie pochłonięty przez pracę. Nowa (Julia Ślęzak), dopiero pojawiła się w tym otoczeniu i próbuje sobie utorować drogę, w nieprzyjaznych okolicznościach. Henry (Karol Puścizna), Waldman (Karol Wnuk), Elisabeth (Agnieszka Dziubek) i Gordon (Michał Łukasik) wszyscy zatopieni w swoich specjalizacjach kulinarnych, i nareszcie Justine (Zofia Kalisz) kelnerka.
Spośród tych osób, uwagę przykuwają z pewnością właśnie Zofia Kalisz, prezentująca najlepiej wystudiowany, horrorowy sadyzm oraz Karol Puścizna ukazując postać jak się wydaje najbardziej prostolinijną, podszywając ją jednocześnie niedookreśloną emocją, która wprowadza umyślnie fałszywy ton do gry aktorskiej.
W całym wywarze z rozmaitości można się pogubić, do tego stopnia, że nie zauważy się jeszcze jednej bohaterki. Krytyczki kulinarnej Mary, skrobiącej w notatniku i subwokalizującej każde słowo, które wypowiadane jest na scenie. Z jednej strony bohaterka spektaklu, z drugiej królowa marionetek, interesująco odgrywana przez Magdalenę Matejko.
Docenić warto również zespołowy wysiłek, który został włożony w animowanie lalki, zjawiającego się na koniec potwora, okrutnego golema, złożonego z fragmentów ciał bohaterów. Konstrukcja lalki opracowana została tak by animować ją musieli wszyscy aktorzy, których bohaterowie składają się na ten makabryczny patchwork.
Choć „Pełne przebiegi” nie są spektaklem zapierającym dech w piersiach, to jednak absurdalny humor i dynamika, pozwalają całkiem zgrabnie przełknąć klasyczną opowieść podaną w nowy sposób.