Logo
Recenzje

Folwark zwierzęcy we wrocławskim Teatrze Polskim

9.06.2026, 09:46 Wersja do druku

„Folwark zwierzęcy” wg George'a Orwella w reż. Marty Streker w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Pisze Michał Derkacz w portalu wroclaw.dlastudenta.pl.

fot. Łukasz Giza

5 czerwca 2026 roku w Teatrze Polskim we Wrocławiu odbyła się premiera spektaklu „Folwark zwierzęcy” w reżyserii Marty Streker. Przedstawienie bazuje na powieści George’a Orwella pod tym samym tytułem, a Scena na Świebodzkim staje się miejscem rewolucji – buntu zwierząt przeciwko ich właścicielowi, głównemu przeciwnikowi i oprawcy – człowiekowi. Czy warto wybrać się na tę sztukę? 

Na powyższe pytanie trudno jednoznacznie odpowiedzieć, bowiem zależy to głównie od waszych oczekiwań. „Folwark zwierzęcy” nie był pisany jako sztuka teatralna i zdaje się nie do końca pasować pod adaptację. Jeśli znacie tę opowieść, to nic tutaj nie powinno was zaskoczyć, a oprócz zawartej w książce alegorii, odnoszącej się przede wszystkim do władzy totalitarnej w Związku Radzieckim, na scenie próżno szukać jeszcze jakiegoś drugiego dna, a i to wydaje się szybko oczywiste i przewidywalne.

Nie jest to do końca wada, bo i natura ludzka jest przewidywalna, gdy chodzi o prostą drogę od niezadowolonego z codzienności podwładnego, przez pragnącego władzy rewolucjonistę do zepsutego władzą człowieka - tudzież zwierzaka, konkretnie świni, których jednak po kilku głębszych nic już kompletnie nie różni.

Pokazywana na scenie przenośnia jest oczywista i raczej czytelna już po kilku scenach, nawet dla osób, które oryginału Orwella nie znają. Ta grupa powinna bawić się nawet lepiej, bo brak typowej dla sztuk teatralnych dramaturgii nie będzie aż tak doskwierał, a wydarzenia sceniczne oprócz odniesień do polityki (także współczesnej) wywołają jeszcze inne refleksje.

O zamkniętym kręgu relacji międzyludzkich (karuzela na scenie dobitnie to symbolizuje), o potrzebie przynależności i wsparcia nawet najbardziej szalonych pomysłów, o nierówności, kontroli i przemocy na różnych płaszczyznach – nie tylko człowieka względem zwierzęcia, ale i w obrębie rodzaju ludzkiego. Boleśnie wybrzmiewa tu także temat osamotnienia w starości i braku wdzięczności czy uznania za lata spędzone na pracy z myślą o kolejnych pokoleniach.

„Folwark zwierzęcy” pokazuje także stopniową zmianę zasady równości w hasło: „Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre zwierzęta są równiejsze od innych”, co obrazuje wypaczenie pierwotnych ideałów przez rządzących. To wartościowy i dający do myślenia obraz, ale w wydaniu teatralnym jest nieco zbyt oczywisty.

Naturalnie forma sceniczna, kształtowana przez doświadczoną Martę Streker, jest absolutnie poprawna – scenografia ciekawa (choć oszczędna), inscenizacja pobudzająca wyobraźnię, a aktorstwo naprawdę wiarygodne (brawa dla całej obsady!), ale gdzieś podskórnie czujemy, że w tej historii zabrakło treści. Może z tego powodu „Folwark zwierzęcy” w Teatrze Polskim trwa tylko 80 minut. To idealny czas.

Tytuł oryginalny

Folwark zwierzęcy - recenzja spektaklu

Źródło:

wroclaw.dlastudenta.pl
Link do źródła

Autor:

Michał Derkacz

Data publikacji oryginału:

08.06.2026

Sprawdź także