Inne aktualności
- Katowice. „MonsterS. Mordercze pieśni” z Teatru Rozrywki w Chorzowie – gościnnie w Śląskim 04.04.2025 15:22
- Zielona Góra. Najpiękniejsze sceny muzyczne ze spektakli Jana Szurmieja w Lubuskim Teatrze 04.04.2025 14:00
- Łódź. Z karmą do teatru. Off-Północna dla schroniska zwierząt 04.04.2025 13:56
- Warszawa. Ministra kultury zapowiada kolejne kroki w sprawie Stowarzyszenia Filmowców Polskich 04.04.2025 13:41
- Szczecin. Teatr Polski zaprasza na sobotnią premierę „Kopenhagi” w reż. Adama Opatowicza 04.04.2025 13:39
- Warszawa. Rusza 24. edycja Nagrody im. C.K. Norwida 04.04.2025 13:27
- Warszawa. Ministra kultury: w latach 2019-2023 PISF wypłacił ponad 5 mln zł nienależnego dofinansowania 04.04.2025 13:15
- Warszawa. 200. premiera Teatru Współczesnego. „Historia miłosna” w reżyserii Wojciecha Malajkata 04.04.2025 12:11
- Olsztyn. Wiosna i lato w Teatrze Jaracza 04.04.2025 10:53
- Gliwice. Jutro premiera „Odlotu!” w Teatrze Miejskim 04.04.2025 10:46
-
Nowy RAPTULARZ: Zbigniew Raszewski. Stulecie urodzin 04.04.2025 10:34
-
Kraków. Cricoteka świętuje 110. urodziny swojego patrona premierą spektaklu „Jeszcze jest dziś” 04.04.2025 10:22
- Olsztyn. Schola Węgajty wystawi średniowieczny dramat liturgiczny o życiu i męce Jezusa 04.04.2025 10:10
- Słupsk. Najlepsze spektakle teatrów lalki i formy z całej Polski - w Tęczy 04.04.2025 09:59
Po raz pierwszy z tą nieznaną w Polsce operą Giuseppe Verdiego zetknąłem się w Poznaniu w roku 1968. Wtedy to Robert Satanowski zaprosił zespół operowy z Genui, a w drodze rewanżu poznaniacy zaprezentowali we Włoszech między innymi Straszny dwór i Damę pikową.
Przywieziony z Italii włoski Ernani zachwycił Poznań. Na czele fascynującej obsady tego spektaklu stała jako Elvira trzydziestoletnia wówczas Rita Orlandi-Malaspina, pochodząca z Bolonii i będąca przed debiutem w Metropolitan, bodaj jako Elżbieta w Don Carlosie. Pojawiła się w trzeciej scenie I aktu, śpiewając recitativ i arię „Ernani,... involami all'aborrito amplesso". Z ogromną posturą i korpulencją, ciemnym głosem dramatycznym, swobodnie przy tym operując techniką koloraturową i mocą dźwięku, który dosłownie wcisnął nas w fotele. Dotychczas zdarzało się, że zbyt lekki sopran pokonywał zbyt dramatyczną fakturę wokalną. Tutaj było odwrotnie. Głos dramatyczny zmierzył się z liryczno-koloraturowym zapisem arii, pokonując ją zwycięsko, wzbudzając niesłychany aplauz i entuzjazm na widowni. Po latach arię tę wykonywała perfekcyjnie w swym repertuarze koncertowym nasza Delfina Ambroziak. Nie odważyła się jednak podjąć na scenie swym pięknym lirycznym głosem całości jakże wokalnie dramatycznej partii Elviry.