Inne aktualności
- Słupsk. Premiera spektaklu „Psia krew” w Nowym Teatrze 17.10.2026 11:40
- Kraków. „Faust” przyciągnął tłumy. Melomani na premierze w Operze Krakowskiej 17.10.2026 11:33
- Gdynia. R@Port Support w Teatrze Miejskim. Premiera książki Jakuba Żulczyka „Pan Darek” 17.10.2026 11:05
- Gdańsk. Nie żyje Kazimierz Staniuch, były artysta chóru Opery Bałtyckiej 17.10.2026 10:44
- Nowy RAPTULARZ: Teatr lalek bez lalek? 17.10.2026 09:38
- Olsztyn. 75-lecie Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych 17.10.2026 09:21
-
Katowice. Sześć spektakli w konkursie o Laur Konrada. Rusza 23. Festiwal Interpretacje
17.10.2026 09:07
-
Warszawa. Nabór do Ogólnopolskiego Sympozjum: Teatr Rozszerzony w 2045 roku. Otwarta Scena IT
17.10.2026 08:40
- Warszawa. „Wszystko albo Nic” w ramach festiwalu KORCZAK DZISIAJ 17.10.2026 08:30
- Kraków. Konkurs na dyrektora muzeum MOCAK – odwołany 16.10.2026 17:15
- Bytom. „Carmen" Georges'a Bizeta w Operze Śląskiej 16.10.2026 16:34
- Stalowa Wola. RELACJE XI Międzypokoleniowe Spotkania Teatralne - podziel się opinią 16.10.2026 16:02
- Warszawa. Na styku tańca i obrazu. Spotkanie z Martą Kosieradzką w CSW Zamek Ujazdowski 16.10.2026 15:47
- Gliwice. Premiera „TU” w Teatrze im. Tadeusza Różewicza 16.10.2026 15:44
Po raz pierwszy z tą nieznaną w Polsce operą Giuseppe Verdiego zetknąłem się w Poznaniu w roku 1968. Wtedy to Robert Satanowski zaprosił zespół operowy z Genui, a w drodze rewanżu poznaniacy zaprezentowali we Włoszech między innymi Straszny dwór i Damę pikową.
Przywieziony z Italii włoski Ernani zachwycił Poznań. Na czele fascynującej obsady tego spektaklu stała jako Elvira trzydziestoletnia wówczas Rita Orlandi-Malaspina, pochodząca z Bolonii i będąca przed debiutem w Metropolitan, bodaj jako Elżbieta w Don Carlosie. Pojawiła się w trzeciej scenie I aktu, śpiewając recitativ i arię „Ernani,... involami all'aborrito amplesso". Z ogromną posturą i korpulencją, ciemnym głosem dramatycznym, swobodnie przy tym operując techniką koloraturową i mocą dźwięku, który dosłownie wcisnął nas w fotele. Dotychczas zdarzało się, że zbyt lekki sopran pokonywał zbyt dramatyczną fakturę wokalną. Tutaj było odwrotnie. Głos dramatyczny zmierzył się z liryczno-koloraturowym zapisem arii, pokonując ją zwycięsko, wzbudzając niesłychany aplauz i entuzjazm na widowni. Po latach arię tę wykonywała perfekcyjnie w swym repertuarze koncertowym nasza Delfina Ambroziak. Nie odważyła się jednak podjąć na scenie swym pięknym lirycznym głosem całości jakże wokalnie dramatycznej partii Elviry.