29.04.2021, 12:00 Wersja do druku

Dziś Międzynarodowy Dzień Tańca. Ale świętujemy do 9 maja

Jak co roku 29 kwietnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Tańca. Sytuacja epidemiczna w Polsce i na świecie sprawia, że – podobnie jak w 2020 roku – charakter tegorocznego święta będzie inny niż zazwyczaj. Ale to nie znaczy, że na zainteresowanych wspólnym świętowaniem nie czekają ciekawe propozycje.

Gra w karty/Święto wiosny-marta ankiersztejn

fot. Marta Ankiersztejn

Tradycyjnie już obchodom Międzynarodowego Dnia Tańca towarzyszy akcja tańczMY organizowana przez Instytut Muzyki i Tańca. W tym roku potrwa aż do 9 maja, a w jej ramach odbędzie się ponad 120 wydarzeń – spektakle, pokazy filmów, performanse, wykłady, warsztaty i wiele innych – zarówno w formule online, jak i na żywo.

Wszystkie informacje na temat obchodów, w tym pełny harmonogram wydarzeń w ramach akcji tańczMY, znajduje się na stronie www.imit.org.pl oraz na Facebooku.

Przy okazji Międzynarodowego Dnia Tańca – podobnie jak ma to miejsce podczas kwietniowego Międzynarodowego Dnia Teatru – swoje przesłania do środowiska tanecznego kierują twórcy. W tym roku szczególnie mocno wybrzmiewa w nich tęsknota za występami na żywo i spotkaniami z publicznością, ale także nadzieja i wiara w niezłomność sztuki tańca. 

***

Autorem tegorocznego międzynarodowego orędzia (jego tłumaczenie przygotował IMiT we współpracy z Międzynarodowym Instytutem Teatralnym) jest Friedemann Vogel – tancerz baletowy z Niemiec. Poniżej jego treść: 

Ruch jest początkiem wszystkiego – to nasz instynkt – a taniec to ruch oczyszczony i dopracowany tak, byśmy mogli się nim komunikować. Oczywiście perfekcyjna technika taneczna jest istotna i może robić wrażenie, ale w ostatecznym rozrachunku istotą tańca jest to, co tancerz i tancerka potrafią wyrazić w najdrobniejszym szczególe ruchu.

Jako tancerze i tancerki jesteśmy w ciągłym ruchu. Nieustannie dążymy do tego, by wykreować niezapomniane momenty poruszenia. Bez względu na gatunek tańca, w którym się poruszamy. I gdy nagle okazuje się, że nie możemy występować na żywo, bo teatry są zamknięte, a festiwale odwołane – nasze rozpędzone światy raptownie stają w miejscu. Żadnego kontaktu fizycznego. Żadnych przedstawień. Żadnej publiczności. Po raz pierwszy w historii najnowszej cała społeczność taneczna stoi przed wyzwaniem, by utrzymać motywację i odnaleźć rację bytu.

Jednak to właśnie wtedy, gdy tracimy coś cennego, zaczynamy doceniać prawdziwą wartość naszego działania i znaczenia tańca dla całego społeczeństwa. Tancerze i tancerki często stykają się z szacunkiem za wyjątkową sprawność fizyczną, mimo że naszą ogromną siłą jest przecież psychika. Wierzę, że to niepowtarzalne połączenie sprawności fizycznej i psychicznej pomoże nam przezwyciężyć trudności, stworzyć siebie na nowo, by móc dalej tańczyć i inspirować. 

Friedemann Vogel

***

Autorem polskiego orędzia, o którego przygotowanie co roku prosi rodzimych artystów Fundacja na rzecz Sztuki Tańca jest Wojciech Kępczyński – choreograf reżyser i aktor; od 1998 roku dyrektor Teatru Muzycznego ROMA.

Taniec jest w nas

Taniec zawsze był dla mnie – i myślę, że nie tylko dla mnie – jedną z najbardziej autonomicznych sztuk uprawianych przez człowieka. Czymże jest bowiem taniec, jeśli nie ruchem, gestem i znakiem – rozpoznawalnym i przenoszącym się bez konieczności jego tłumaczenia ponad granicami językowymi, ponad granicami państw, kontynentów i kultur? Taniec ma tę przewagę nad muzyką czy malarstwem (które też przecież tłumaczenia nie potrzebują), że instrumentem jest tu sam człowiek – i niepowtarzalny, indywidualny dla każdego, fizyczny sposób ekspresji. Bodaj jedynym ograniczeniem może być tutaj niedoskonałe ludzkie ciało. Ale nawet w swej niedoskonałości jest ono prawdziwe i ujmujące, a wprowadzone w świadomy ruch stanowi jeden z najpiękniejszych, najbardziej plastycznych widoków jakie zna ludzkość. 

Jednocześnie sztuka tańca jest niezwykle ulotna. Istnieje tylko w danej chwili, w danej sekundzie, kiedy tancerz lub tancerka wykonują jakąś mniej lub bardziej skomplikowaną figurę, krok czy piruet. Co więcej, doświadczeń czasem iście metafizycznych dostarczyć może tylko oglądanie baletowego mistrzostwa na żywo. Wszelki telewizyjny albo filmowy zapis obrazu, nawet transmisja na żywo, to jedynie namiastka i ersatz tego, czym jest obcowanie z artystą, który ze sceny, poprzez ruch i gest napełnia widzów emocjami. 

Ta konstatacja prowadzi w sposób nieuchronny do refleksji nad okolicznościami, w jakich przyszło nam żyć od ponad roku. Zamknięte teatry, opery, odwołane koncerty, festiwale czy konkursy i brak obcowania z żywą kulturą w sposób może mało namacalny, ale jakże dotkliwy, pozbawia nas znaczącej części naszego człowieczeństwa. Niektórzy twierdzą, że tego typu wydarzenia kulturalne można przenieść do Internetu i bez straty oglądać on-line. Nie. 

Nie można. 

Kiedy jeszcze w latach 70-tych ubiegłego wieku byłem na stypendium w Paryżu i Brukseli, zetknąłem się z choreografią Maurice Bejarta i niezwykłym teatrem Petera Brooka. Idee Empty Space, nacisk na grę aktorską i taniec w pustej przestrzeni scenicznej są mi najbliższe i towarzyszą mi w pracy w teatrze do dziś. Kiedy więc dzisiaj oglądam czasem w telewizji jakieś materiały z pracami tamtych artystów, nadal jestem pełen podziwu dla ich kunsztu – ale wtedy wracają do mnie tamte wspomnienia i myślę o tym, jakie miałem szczęście, mogąc podziwiać to wszystko na własne oczy, na wyciągnięcie ręki. W takich momentach, z jeszcze większą siłą, wraca przekonanie o dzisiejszym dramacie żywej kultury. 

A jednak, mimo tego chwilowego pesymizmu, warto spojrzeć poza horyzont. Perspektywa minionych lat i wieków pozwala nam dojść do wniosku, że kultura przeżyła już nie takie społecznościowe i polityczne turbulencje – i zawsze podnosiła się mocniejsza, z nową siłą i z nowymi chęciami. Podobnie jest z tancerzem, który w czasie swojego występu potknie się i upadnie. Choćby nawet skręcił nogę, zerwie się, zaciśnie zęby, przełknie łzy bólu i zrobi wszystko, aby tańczyć dalej. 

fot. Marta Ankiersztejn

Co jest pocieszające w tych niepewnych czasach? Chyba to, że taniec – jako forma ekspresji – nie ogranicza się tylko do baletu, teatru czy opery. Mówiąc „taniec” nie myślmy tylko o tym pięknym, wystudiowanym, klasycznym ruchu. To przecież także taniec współczesny, ze wszystkimi jego odmianami, to i hip-hop, i taniec musicalowy, i taniec towarzyski czy wreszcie taniec amatorski. Bo najpiękniejsze jest to, że – choć to truizm – tańczyć może każdy i wszędzie. Nawet ci, którzy uparcie twierdzą, że „nie umieją tańczyć”. Liczy się przede wszystkim wyrzucenie z siebie emocji, wyrwanie się z ludzkich przecież okowów wstydu, tremy i przekonania o braku talentu. To wystarczy – bo każdy od wieków tańczył przede wszystkim dla siebie. Pięknie ujął to kiedyś Bob Fosse, guru choreografów i reżyserów teatralnych: „Ludzie rodzą się z instynktem wyrażania siebie poprzez ruch. Człowiek pierwotny, jeszcze zanim zaczął komunikować się słowami, tańczył w rytm bicia swojego serca”. 

Dlatego – choć czas temu raczej nie sprzyja – bądźmy dobrej myśli. Taniec zawsze w nas był, nadal w nas jest i przeżyje w nas. Tańczmy więc!

Wojciech Kępczyński

***

Międzynarodowy Dzień Tańca został ustanowiony 29 kwietnia 1982 roku przez Komitet Tańca Międzynarodowego Instytutu Teatralnego. Dzień ten wybrano nieprzypadkowo – 29 kwietnia to rocznica urodzin wielkiego reformatora sztuki tańca Jeana-Georgesa Noverra. 

Z okazji obchodzonego na całym świecie święta ludzi sztuki tańca Międzynarodowy Instytut Teatralny corocznie zwraca się do różnych artystów z tej dziedziny sztuki z prośbą o napisanie okazjonalnego orędzia. Nigdy jeszcze nie poproszono o to polskiego artysty.

Fundacja na rzecz Sztuki Tańca, której prezeską jest Bożena Kociołkowska, postanowiła wypełnić tę lukę i zainicjowała w 2017 roku pisanie polskiego orędzia przez zaproszonych czołowych artystów dziedziny tańca. Przesłanie odczytywane jest podczas uroczystości organizowanych tego dnia oraz publikowane na stronach internetowych instytucji artystycznych w Polsce.

Pliki do pobrania

Źródło:

Materiał nadesłany

Wątki tematyczne