01.03.2021, 10:31 Wersja do druku

Dzienniczek Nowych Epifanii 2021. cz. 1

"Książę Niezłomny" Pedra Calderóna de la Barki/ Juliusza Słowackiego w reż. Michała Telegi z Teatru Współczesnego w Szczecinie oraz "kasandra" Anny Mazurek i Mateusza Górniaka w reż. Zofii Gustowskiej, produkcja Fundacji Na Marginesie we współpracy z Teatrem Soho, na 12. Festiwalu Nowe Epifanie w Warszawie, pokazy online. Pisze Jagoda Hernik Spalińska w portalu Teatrologia.info.

fot. Piotr Nykowski

Ruszyły Nowe Epifanie 2021. Cały festiwal będzie miał wersję online, dzięki czemu możemy prowadzić dziennik z festiwalu. Co tydzień więc notatki na gorąco z przedstawień teatralnych i muzycznych piszą Jagoda Hernik Spalińska i Marzena Kuraś.

21 lutego 2021

Książę Niezłomny Calderona/Słowackiego; reżyseria: Michał Telega, Teatr Współczesny w Szczecinie, pokaz w ramach Festiwalu Nowe Epifanie, 20 II 2021.

Wywiad z reżyserem, który można było przeczytać przed premierą, zapowiadał spektakl w zupełnie innym stylu – raczej w rodzaju „dym w kościołach”. Tymczasem spektakl jest przede wszystkim bardzo piękny. Po pierwsze wizualnie (scenografia, kostiumy i reżyseria świateł: Krystian Szymczak). Złocisto – brązowe otoczenie domowe z jakby różowymi palmami po bokach i centralnie ustawionym parawanem w stylu arabskiego wzornictwa jest bajkowe, ale równocześnie w dziwny sposób zwiastuje tragedię, ma w sobie coś z atmosfery „Et in Arcadia ego”. Drugi walor spektaklu to muzyka (kompozytor: Marta Skowiera) – pełniąca rolę leitmotivu pieśń niewolników z refrenem „Don Fernanda wysłał król, ile łez, jaki ból”. Ta pieśń, której melodia stanowi główny motyw muzyczny w spektaklu – wykonywana najpierw chóralnie, potem przez obdarzoną pięknym głosem aktorkę-wokalistkę, grającą Feniksanę – wprowadza hipnotyzujący wręcz nastrój. Włączyłam ten spektakl potem jeszcze kilka razy, by ponownie słuchać tych wykonań. Podobnie hipnotyczny jest również monolog – a raczej jego fragment eksponujący doświadczenie Feniksany: „Z duchem kobiecej postawy, Z czarną spotkałam się marą: Z Afrykanką suchą, starą” – który aktorka powtarza dwukrotnie. Tekst bowiem, w adaptacji reżysera Michała Telegi i Włodzimierza Szturca, jest w zasadzie podporządkowany opowiedzeniu historii i przeżyć Feniksany. Grająca ją, pięknie wyglądająca i śpiewająca Adrianna Janowska-Moniuszko, jest kolejnym mocnym walorem spektaklu, mimo malutkich moich zastrzeżeń co do – chwilami – interpretacji postaci à la „rebel-girl”, co jakoś spłyca pozbawioną taniej powierzchowności atmosferę spektaklu. Atmosferę, która wynika właśnie z gry aktorów, bo praktycznie wszystkie postacie mają jakiś rodzaj charyzmy, są poważnie traktowane przez wykonawców (Don Żuan – Wojciech Sandach, Alfons – Robert Gondek, Brytasz – Paweł Niczewski, Maghreb – Ewa Sobiech, Król Fezu – Grzegorz Młudzik, Mulej – Przemysław Walich, Tarudant – Maciej Litkowski). Strój Don Ferdynanda (Nikodem Księżak) – przezroczysta koszula eksponująca nagi tors – to fenomenalny pomysł Krystiana Szymczaka, bo taka koszula łączy dwa sprzeczne stany, jest i jej nie ma, który to zabieg widoczny jest, w opartej również na sprzeczności, grze aktora – pełnej delikatności, ale i siły równocześnie. Dodatkowo Książę Niezłomny przez kreację Ryszarda Cieślaka już na zawsze będzie nam się kojarzył z nagim, umęczonym ciałem i ten dyskretny znak cielesności rysujący się pod koszulą jest tu bardzo wyrafinowanym zabiegiem. W ogóle kostiumy są doskonałe, bo zarówno strojne, jak tego oczekujemy od świata arabskiego i arystokratyczno-wojskowego, jak i oszczędne, co pozwala uniknąć jakiegoś tandetnego folkloryzmu czy historyczności na siłę. Jednym słowem: strona wizualna, muzyczna i aktorska tego spektaklu czyni z niego zupełnie wyjątkowe widowisko, zwłaszcza na tle tego, co ostatnio widzimy.

jhs.

fot. Marta Ankiersztejn

21 lutego 2021

kasandra Anny Mazurek i Mateusza Górniaka (w scenariuszu wykorzystano cytaty z tekstów: Homera Iliada, Eurypidesa Ifigenia w Taurydzie, Simone Weil Illiada czyli poemat o sile, Christy Wolf Kasandra oraz Wojciecha Tochmana Jakbyś kamień jadła); reżyseria Zofia Gustowska; scenografia i kostiumy: Natalia Kozłowska; produkcja: Julia Patan [Fundacja Na Marginesie] we współpracy z Teatrem Soho; pokaz w ramach Festiwalu Nowe Epifanie, 21 II 2021

Niestety po udanym starcie Epifanii drugi spektakl przynosi rozczarowanie. kasandra (małą literą, a jakże) po pierwsze była bardzo słabo nagłośniona i pracowicie połączone teksty pięciu autorów stały się ledwo słyszalne. Przedstawienie robi wrażenie nieomal warsztatu albo przedsięwzięcia grupy miłośników sceny, którzy podpatrują metody z teatru zawodowego i dają swój mix: treściowo, scenograficznie, aktorsko. Powstaje w ten sposób zbiór oczywistości: stojący na paletach pośrodku telewizor z puszczanym nagraniem relacji reportera z katastrof (Hubert Fiebig); ubrany manekin; Kasandra (Kamila Janik) najpierw przesadnie długo myje akwarium, potem równie długo buduje w nim jakby wybrzeże morza – wszystko tylko po to, by się tam położyć i wszystko zepsuć, a potem wyjść – narobiła się, nabudowała i nic z tego nie wynikło; Ifigenia (Natalia Bielecka) krąży po scenie jako Miss a Daniel Namiotko (Parys) w samych majtkach i masce przeciwgazowej („wojna jest zła”). Ifigenia w końcu oblewa się przygotowaną w bidonie leżącym koło telewizora „krwią” tak, jakby jej ktoś poderżnął gardło, jednak i tak wygląda to na niespodziewaną menstruację, bo potem ma czerwone głównie uda. Na koniec dziewczyny sprzątają, a Parys sobie siedzi i śpiewa do mikrofonu, oczywiście po angielsku. Dziewczyny, jak skończą sprzątać, to dosiadają się do Parysa i wszyscy się przytulają aż do oklasków. Na koniec dodam tylko, że plakat spektaklu kasandra ozdabia twarz Parysa, a nie bynajmniej Kasandry. Why!?

Tytuł oryginalny

DZIENNICZEK NOWYCH EPIFANII 2021. cz. 1

Źródło:

Teatrologia.info

Link do źródła

Autor:

jhs.

Data:

25.02.2021