„Łatwy sposób na rzucenie palenia” wg Allena Carra w reż. Radosława Rychcika w Teatrze im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Pisze Malwina Kiepiel w Teatrze dla Wszystkich.
Ocena recenzenta/tki: (4/10) – poniżej przeciętnej/rozczarowujący
Spektakl Radosława Rychcika to przede wszystkim pokaz zespołu Teatru Żeromskiego jako dobrze funkcjonującej, zgranej grupy. Aktorki i aktorzy są zrytmizowani, przygotowani muzycznie, zdyscyplinowani. Przede wszystkim widoczna jest tu praca zespołowa. Ale nic więcej.
Dagna Dywicka, Wiktoria Grabowska, Beata Wojciechowska, Mateusz Bernacik, Wojciech Niemczyk i Andrzej Plata tworzą grupę, która potrafi mówić wspólnym głosem. To teatr oparty na kolektywie, nie na indywidualnych popisach — i to akurat w tym przypadku jest jego atutem.
Drugim elementem, który rzeczywiście działa, jest przestrzeń. Scenografia Łukasza Błażejewskiego przywołuje konkretny obraz: dworzec PKP w małej miejscowości, z drewnianymi ławkami i atmosferą prowincjonalnego zawieszenia. Widz może się poczuć jak na stacji kolejowej w miasteczku, które zna z własnego doświadczenia. Ja miałam przed oczami Dworzec Zachodni w Pionkach.
Problem w tym, że w tej przestrzeni nie rozgrywa się dramat, lecz wykład. Uczestniczymy w publicznej prelekcji rozpisanej na role. Aktorzy dzielą między siebie tekst zaczerpnięty wprost z książki Alana Carra i wygłaszają go kolejno, jakby prowadzili instruktaż z domieszką terapii. To po prostu wykład z podziałem na role — ciąg tez, komentarzy i objaśnień — przerywany muzyką, ale pozbawiony napięcia i, co gorsza, rozwoju.
I tu dochodzimy do zasadniczej kwestii. Książka Alana Carra „Prosta metoda, jak skutecznie rzucić palenie” sprzedała się w milionowych nakładach na całym świecie. To bez wątpienia jeden z największych sukcesów wydawniczych w kategorii poradników. Można powiedzieć wprost: Carr znalazł sposób na zarobienie ogromnych pieniędzy, odpowiadając na masową potrzebę i realny problem społeczny. I w tym sensie jego metoda ma także wymiar edukacyjny — dla wielu osób okazała się impulsem do zmiany.
Tyle że na scenie teatralnej ten tekst obnaża swoje ograniczenia. Jego „prostota” bardzo szybko zamienia się w stek truizmów i banałów. Hasła w rodzaju „Przestać palić jest łatwo”, powtarzane wielokrotnie niczym mantra, opierają się na mechanizmie autosugestii: im częściej zdanie zostanie wypowiedziane, tym bardziej ma się utrwalić jako prawda.
Co więcej, są to formuły, które w roku 2026 brzmią anachronicznie. Wszyscy wiemy, że palenie szkodzi. Wiemy, do czego prowadzi. Wiemy też, jakie są mechanizmy uzależnienia. Kampanie społeczne, drastyczne zdjęcia na paczkach papierosów, zakazy palenia w przestrzeni publicznej zrobiły swoje. Palenie zostało zredukowane do marginesu życia społecznego, a palacze funkcjonują dziś raczej jako osoby z problemem niż jako symbol wolności.
Rychcik przyznaje zresztą, że poziom palenia od lat pozostaje na podobnym poziomie. I tu pojawia się pytanie, którego spektakl nie chce — albo nie potrafi — postawić wprost: po co dziś robić o tym teatr?
Co ciekawe, sam Carr pisał, że jednym z impulsów do rzucenia palenia są pieniądze, które zostają w portfelu i mogą zostać wydane na przyjemności. Choćby na rozrywkę. Choćby na teatr.
Pozostaje więc sprawnie wykonany, zespołowy wykład. Jest to jednak tak nudne, że aż się chce zapalić…