EN
6.04.2021, 10:48 Wersja do druku

„Dziady” z kółka teatralnego

"Dziady część II" Adama Mickiewicza w reż. Andrzeja Seweryna, słuchowisko we współpracy Teatru Polskiego Radia i Teatru Polskiego w Warszawie. Pisze Artur Stanek.

fot. Katarzyna Chmura

W ostatnią sobotę, 3 kwietnia br., w Programie 1 Polskiego Radia wyemitowano premierowo słuchowisko „Dziady cz. II” w reżyserii Andrzeja Seweryna. Słuchowisko zostało przygotowane przez Teatr Polskiego Radia we współpracy z Teatrem Polskim w Warszawie, a w obsadzie - obok reżysera - znaleźli się etatowi aktorzy sceny przy Karasia: Tomasz Błasiak (Guślarz), Marta Alaborska, Dorota Bzdyla, Anna Cieślak, Ewa Domańska, Katarzyna Skarżanka, Paweł Krucz, Dominik Łoś, Krystian Modzelewski, Antoni Ostrouch i Jerzy Schejbal.

Reżyser okrasił słuchowisko muzyką ludową (śpiew i przygotowanie wokalne aktorów: Maniucha Bikont), bogato zabrzmiały partie chórów, ale dosłowność przekazu (np. gdy w tekście jest mowa o ziarnkach gorczycy, słyszymy spadanie dwóch ziaren), pozbawia słuchacza tego, co w teatrze radiowym najważniejsze: oddziaływania na wyobraźnię odbiorcy. Z tego samego powodu irytujące dla słuchacza może być podawanie didaskaliów, np. „Widmo znika”, „Widmo zza okna”.

Z przyjemnością można posłuchać, jak tekst Mickiewicza podaje Andrzej Seweryn (wiersz „Upiór”). Bardzo dobre są partie wykonywane przez aktorów tworzących chór: Martę Alaborską, Ewę Domańską, Krystiana Modzelewskiego i Dominika Łosia. Jednakże II część „Dziadów” w reżyserii Andrzeja Seweryna to klasyka podana w do bólu zachowawczy sposób, którym na pewno nie da się dotrzeć do współczesnego, zwłaszcza młodego odbiorcy. Słuchowisko nuży, mimo że trwa niecałą godzinę i przypomina sztampową lekcję języka polskiego w liceum.

 Skala słuchowiska radiowego to całkowicie coś innego, niż wystawione kilka lat temu przez Michała Zadarę we wrocławskim Teatrze Polskim w całości „Dziady”, ale obie realizacje cechuje nadmierna literalność interpretacji. Szlachetny skądinąd zamiar powrotu do tekstu narodowego arcydramatu w obu przypadkach artystycznie rozczarowuje. Lepiej samemu pochylić się nad lekturą Mickiewicza albo wybrać się, kiedy to będzie znów możliwe, do Teatru Narodowego w Warszawie na oryginalne i świeże, a jednocześnie w najlepszym rozumieniu klasyczne, odczytanie „Dziadów” w spektaklu przygotowanym przez litewskiego reżysera Eimuntasa Nekrošiusa. A słuchowisko w reż. Andrzeja Seweryna to propozycja dla wytrwałego słuchacza, który nie oczekuje nowego spojrzenia na tekst Mickiewicza.

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Artur Stanek