08.03.2012 Wersja do druku

Dramat na papierze

Refleksja teoretyków dramatu to przeciwwaga dla optyki reżysera. Niestety, podobnie jak przed dramatopisarzami w teatrach, drzwi zamyka się również przed autorami, którzy chcą pisać o dramacie na łamach gazet teatralnych - pisze Agata Dąbek w dwutygodniku.com

Po zmianie ustroju pierwszą dyskusję o polskim współczesnym dramacie sprowokowało wydanie w 2003 roku antologii "Pokolenie Porno i inne niesmaczne utwory teatralne" w wyborze Romana Pawłowskiego, dziennikarza "Gazety Wyborczej". Pawłowski zapewniał, że tom zawiera świeże, wartościowe teksty, przeoczone przez krytyków i artystów, którzy uwierzyli w kryzys współczesnej dramaturgii polskiej. Antologia podkreślała związki młodych dramatów ze współczesną rzeczywistością oraz publicystyczny temperament dramatopisarzy, a więc realizowała postulat, który sześć lat wcześniej sformułował Pawłowski na łamach "Didaskaliów" w tekście "O prawo do publicystyki w teatrze". Choć tom miał dostarczać "autentycznych świadectw rzeczywistości", wkrótce krytycy i badacze zaczęli zgłaszać szereg zastrzeżeń. Dotyczyły one zarówno wierności wizerunku tej ostatniej, który rzekomo wyłaniał się z antologii, jak i stopnia społecznego zaangażowania i oddzi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dramat na papierze

Źródło:

Materiał nadesłany

Dwutygodnik. Strona kultury nr 77 online

Autor:

Agata Dąbek

Data:

08.03.2012