EN
19.10.2021, 08:10 Wersja do druku

Delikatna groza

"Akademia Pana Kleksa" Jana Brzechwy w reż. Michała Buszewicza w Teatrze Żydowskim w Warszawie. Pisze Beata Popczyk-Szczęsna, członkini Komisji Artystycznej VII Konkursu na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Polskiej „Klasyka Żywa”.

fot. Magda Hueckel

Kluczem do interpretacji scenicznej Akademii Pana Kleksa w Teatrze Żydowskim w Warszawie są wojenne doświadczenia Jana Brzechwy, który ze względu na swe pochodzenie musiał ukrywać się w czasie okupacji, a lęk towarzyszący realnemu zagrożeniu życia kompensował pisaniem bajki dla dzieci, ucieczką w świat fantazji. Zgromadzone w programie teatralnym komentarze twórców spektaklu i szkic krytyczny Adama Lipszyca pod znamiennym tytułem „Sekret (M)ateusza: sen, przebudzenie i marańska tożsamość ocaleńca w „Akademii Pana Kleksa” nie pozostawiają wątpliwości co do znaczeń przedstawienia. Spektakl powstał z dbałością o sygnalizowanie podtekstów w baśni Jana Brzechwy, z intencją zaakcentowania momentów akcji i tajemnic narracji, naruszających pogodny klimat opowieści o szkolnych inicjacjach grupy chłopców, których imiona zaczynają się na literę A. Czy oglądamy zatem na scenie Klubu Dowództwa Garnizonu „sztukę z tezą”, zrealizowaną w kontrze do filmowej, kolorowej adaptacji utworu Brzechwy z lat osiemdziesiątych XX wieku w reżyserii Krzysztofa Gradowskiego, dobrze znanej rodzicom dzisiejszych małych i młodych widzów?... Nawet jeśli przyjąć taki wariant myślenia o spektaklu, to nie można odmówić temu projektowi teatralnemu siły oddziaływania i skuteczności w prostocie niektórych rozwiązań formalnych.

W adaptacji Akademii Pana Kleksa, przygotowanej przez Michała Buszewicza, najistotniejszy jest mroczny, niepokojący wymiar historii o dziwaku Ambrożym Kleksie. Przez cały czas trwania spektaklu, subtelnymi środkami i delikatnymi aluzjami kreowany jest klimat zagrożenia, atmosfera lęku przed nieznanym, napięcie w relacjach między bohaterami – mieszkańcami Akademii a osobami reprezentującymi świat zewnętrzny, na czele z Golarzem Filipem (w tej roli Ryszard Kluge). Znane z utworu Brzechwy motywy i sytuacje fabularne, m. in. rozdawanie piegów, lekcje szkolne czy posiłki przygotowywane przez Pana Kleksa (odgrywanego w przedstawieniu przez dwóch aktorów, Piotra Siwka i Dominika Rybiałka), uobecnione zostały jako wskaźniki stanu osaczenia mieszkańców niezwykłego ośrodka wychowawczego, jako elementy skrytej przemocy wobec odizolowanej grupy. I tak kolejno: dostarczanie piegów Kleksowi przez Golarza Filipa z wykorzystaniem niewielkiego otworu w ścianie wywołuje skojarzenia z posiłkiem podawanym przez okienko więzienne, gotowanie potraw w starym garnku oraz delektowanie się smakiem kolorowych szkiełek to sceny przypominające spożywanie skromnych posiłków przez głodną gromadę dzieci, a pokój starych sprzętów, naprawianych przez Kleksa, budzi wrażenie miejsca, gdzie ukrywają się chorzy i ranni ludzie. Podobnie rzecz ma się z kostiumami – uczniowie ubrani w niebieskie wdzianka, w zderzeniu z Golarzem Filipem odzianym w stalowy płaszcz/mundur, sprawiają wrażenie słabej, uprzedmiotowionej grupki dzieci. Tylko na początku akcji mogą oni czuć się bezpiecznie pod opieką rosłego Pana Kleksa w zielonym fraku (Piotr Siwek góruje swym wzrostem nad partnerami gry, co dodaje tytułowemu bohaterowi waloru cudowności). Pojawiający się później skurczony nauczyciel (ten wariant postaci kreuje Dominik Rybiałek), wydaje się być bezradną wobec zdarzeń, uciekającą w przestrachu marionetką.

Gwoli ścisłości zaznaczyć jednak trzeba, że nie brakuje w przedstawieniu radosnych akcentów. Już sam początek sztuki, czyli dynamiczna scena rozmowy Szpaka Mateusza (Jerzy Walczak w tej roli mistrzowsko opanował technikę mówienia bez pierwszych sylab) z Adasiem Niezgódką (Daniel „Czacza” Antoniewicz) zapowiada, że realizatorzy spektaklu zadbali o niuansowanie nastroju, prowadząc akcję w różnych tonacjach: od komizmu, poprzez poetykę aluzji, aż do momentów złowieszczej powagi. Podczas nauki geografii uczniowie grają w piłkę-globus, wymieniając miejsca bitew II wojny światowej, a jednocześnie są pełni radości i przekory… W czasie lekcji kleksografii z dziecięcą beztroską plamią farbami kartki brystolu, ale recytują tylko te wiersze Brzechwy, które wyróżnia dwuznaczna pointa (np. Renifer, Szpak, Zero)... Aktorzy Teatru Żydowskiego w scenach szkolnych dają upust swym umiejętnościom wokalnym i tanecznym; tworzą wysmakowane etiudy zbiorowe, stylizowane na tańce i melodie żydowskie. Szczególnie utkwiła mi w pamięci piosenka Ryby, żaby i raki, intonowana przez wykonawców z wykorzystaniem pluszowych zabawek – w korowodzie, w układzie choreograficznym typowym dla tańców izraelskich. Wokalno-taneczne fragmenty przedstawienia pomyślane zostały jako kontrapunkty zasadniczej linii interpretacyjnej spektaklu – choć pobrzmiewają w nich nuty smutku, to nie brakuje momentów uciechy i rozrywki, tak ważnych w bajce dla dzieci.

Napięcie wzrasta w spektaklu stopniowo i dość skutecznie: najpierw zjawia się Golarz Filip w stalowym stroju, potem Szpak Mateusz snuje opowieść o zemście wilków (zobrazowanej złowrogą muzyką i czterema reflektorami, imitującymi świecące wilcze oczy), a następnie – po scenie agresji Alojzego, który kradnie i niszczy sekrety Pana Kleksa (kreuje tę postać Barbara Szeliga z niezwykłą siłą rosłej, zmechanizowanej marionety) – dochodzi do aktu zniszczenia świata baśni w iście teatralnym stylu: pracownicy techniczni demontują mury Akademii. W finale przedstawienia zdezorientowany Adaś Niezgódka nie chce uwierzyć Autorowi w koniec bajki, a wypowiedź Królewny Żabki niepogodzonej z własnym losem (w tej roli pojawia się na ekranie Gołda Tencer, melorecytująca Pożegnanie z bajką), znakomicie pointuje przedstawienie, w którym dziecięca gra wyobraźni zderzona została z wizją świata bez złudzeń, świata przemocy.

Opowieść o Panu Kleksie w realizacji zespołu Teatru Żydowskiego jest barwną w kolorystyce, dynamiczną w warstwie dźwiękowej i choreograficznej, refleksyjną w aspekcie znaczeniowym, historią końca – końca małej wspólnoty, szlachetnej idei Ambrożego Kleksa i dzieciństwa Adasia Niezgódki, doświadczonego faktem zniszczenia Akademii. Reżyser spektaklu Michał Buszewicz przeczytał i zrealizował dzieło Jana Brzechwy zgodnie ze współczesnymi narracjami o Zagładzie, wydobywając ukryte sensy książki dla dzieci, która napisana została u schyłku II wojny światowej, jeszcze w atmosferze wojennej traumy. W efekcie tych zabiegów adaptacyjnych wykreowana została na scenie Teatru Żydowskiego poważna bajka, w której momenty spontanicznej, dziecięcej radości równoważą się z chwilami niepokoju czy nawet grozy. Jednym zdaniem – jest to przejmujący spektakl i dla dorosłych, i dla dzieci.

Akademia Pana Kleksa według powieści Jana Brzechwy, Teatr Żydowski im. Estery i Idy Kamińskich w Warszawie, reż. Michał Buszewicz, premiera: 11 czerwca 2021.

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne