30.03.2015 Wersja do druku

Czy Wrocław jest prowincjonalny? Spojrzenie żydowskiego wygnańca

- Chodzi przecież w końcu o to, żeby mieszkańcy miasta przeżyli swoje życie szczęśliwie i owocnie - Leszek Leo Kantor zabiera głos w debacie o Wrocławiu w Tygodniku Wrocław.

Prowincjonalizm w czasach dynamicznych, wymagających ciągłych zmian, nowych doświadczeń i stawania na głowie, żeby sobie po prostu poradzić z tym wszystkim, może być wyzwoleniem. Nie zawsze więc prowincjonalne wyciszenie jest destrukcją. Ileż można pędzić samochodem, rozmawiając przez telefon ze szklanką kawy między nogami i rozjeżdżając psa, zająca albo nawet i przechodnia. Jak daleko w ten sposób zajedziemy? I czy czasem nie zajedziemy samych siebie? Jednak czy duże miasto może być spokojne? Żyć na zwolnionych obrotach? *** Wrocław nie jest takim miastem i nigdy takim nie będzie. Jest miastem wyzwań i ogromnej nadziei. Miastem, które tysiące młodych ludzi, opuszczających dziesiątki prowincjonalnych miasteczek Dolnego Śląska, obdarza wiarą i ufnością, że ich życie nabierze innych wartości i że będzie godne. Nie wszystkie miasta Dolnego Śląska ruszyły po transformacji do przodu. Odwiedziłem wiele z nich po 20 latach zakazu

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Czy Wrocław jest prowincjonalny? Spojrzenie żydowskiego wygnańca

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Wrocław online

Autor:

Leszek Leo Kantor, Tygodnik Wrocław

Data:

30.03.2015

Tematy w toku