Teatr Telewizji pokazał Wroga ludu Henrika Ibsena. Uderza prostota tego utworu - to społeczno-polityczny plakat, wyzbyty niuansów i komplikacji. A zarazem stawia pytanie podstawowe.
Małgorzata Bogajewska, dyrektorka Teatru Ludowego w Krakowie, wyreżyserowała w telewizji dramat norweskiego autora z 1882 r. nieco ponad rok po „Wizycie starszej pani" Friedricha Durrenmatta. W obu sztukach mamy ten sam problem: lokalną społeczność, która daje się skorumpować.
Tak naprawdę ten wątek stale nam towarzyszy. Dr Thomas Stockman chce przestrzec, że wody uzdrowiska, z którego żyje miasto, są zatrute. Podobny motyw znajdziemy w „Ludziach bezdomnych" Stefana Żeromskiego. Ale odnajdziemy go również w tak popularnej produkcji jak film „Szczęki" Stevena Spielberga. Tam mieszkańcy amerykańskiego kurortu nie chcą ostrzegać gości przed rekinem ludojadem, bo to pozbawi ich zysków.
Początkowo wydaje się, że Stockman znajdzie sojusznika w wolnej prasie. Ale gazeta „Goniec ludu" przechodzi na stronę burmistrza, kiedy pojawia się wizja strasznych kosztów przebudowy wodociągu. Na zebraniu mieszkańców lekarz zostaje sam, zakrzyczany. Stawia więc pytanie: czym jest demokracja? Czy większość może się okazać nikczemna?
W tzw. postscriptum reżyserka twierdziła, że to obraz „rządów populistycznych". Ale to nieprawda. To obraz każdych rządów demokratycznych, kierujących się „pragmatyzmem". Na dokładkę Stockman, na skutek intrygi swojego bogatego teścia, jest odbierany jako ktoś, kto wywołał awanturę dla własnej korzyści. W finale mówi, że najsilniejszy jest człowiek, który został całkiem sam.
Ibsen buduje czarno-białą antynomię: przyzwoita jednostka kontra podła zbiorowość. To schemat, więc dramaturgicznie sztuka wydaje się aż za prosta. Ale zarazem dotyka kluczowego pytania, na które nie ma dobrej odpowiedzi. Inscenizacja Bogajewskiej jest pozbawiona ozdobników, niemal „paradokumentalna". Grają świetni aktorzy: Piotr Franasowicz (Stockman), Łukasz Lewandowski (burmistrz), Adam Ferency (wydawca), Grzegorz Małecki (dziennikarz), w tle miga Krzysztof Globisz.