„Ciemny grylaż” Jerzego Dobrowolskiego i Stanisława Tyma w reż. Cezarego Żaka w Och-Teatrze w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na swoim blogu.
Inne aktualności
- Bydgoszcz. „Las // The Woods” – przedostatnia premiera sezonu w Teatrze Polskim 20.05.2026 08:59
-
Wrocław. Teatr na Faktach. Znamy finalistów tegorocznego konkursu
20.05.2026 08:57
-
Warszawa. Spotkanie z Tadeuszem Kornasiem w ramach cyklu „Czytelnia. Rozmowy o książkach”
20.05.2026 08:48
-
Łódź. W Narodowym Centrum Kultury Filmowej cykl inspirowany „Notesami” Andrzeja Wajdy
20.05.2026 08:35
-
Kraków. W sobotę premiera „Hamleta" w Narodowym Starym Teatrze
20.05.2026 08:23
- Bydgoszcz. Norwid w Salonach Poezji i Muzyki Teatru Polskiego 20.05.2026 08:17
-
Łódź. Młodość trzęsie teatrem w Łodzi
20.05.2026 08:14
- Olsztyn. Teatr im. Jaracza przygotowuje spektakl „Erotyczne immunitety, sex i transformacja” 19.05.2026 17:34
- Kraków. Demirski i Brzyk parafrazują „Hamleta” w Starym Teatrze 19.05.2026 17:06
- Warszawa. Teatr Spektaklove nie zwalnia tempa. „Rodzinne rewolucje” i „Dobrze się kłamie” zagrają przed wakacjami i latem w stolicy 19.05.2026 15:18
- Gliwice. Ponadczasowy żywioł kontroli i namiętności. „Skąpiec” Molière’a na Dużej Scenie Teatru Miejskiego 19.05.2026 15:12
- Tarnów. Teatr Solskiego zaprasza przed wakacyjną przerwą – wyjątkowe spektakle z rabatem 19.05.2026 14:48
- Warszawa. Jagoda Szelc reżyseruje „Muszenie” w Dramatycznym 19.05.2026 13:49
-
Warszawa. Rekrutacja na studia Pedagogika Teatru 2026
19.05.2026 13:31
Mamy oto Rumunię i późne lata 70-te, obserwujemy codzienne życie redakcji bukareszteńskiej gazety „Płonąca żagiew”. Cóż, napisać o redaktorach, że to obślizgłe typy, to jakby nic nie napisać. Takie były czasy – koniunkturalizm nie tyle był w cenie, co był warunkiem niezbędnym, żeby się w tym – bądź co bądź – prestiżowym miejscu utrzymać. W każdym innym w ówczesnej Rumunii – zresztą też. No i przyglądamy się sposobom przetrwania zarówno Naczelnego – Pelicanu (fantastyczny Cezary Żak) i jego podwładnych. Jest śmiesznie, ale i strasznie jednocześnie.
Czy ten tekst jest aby na pewno to tylko dokumentem tamtej epoki? Nie sądzę. Rzecz – owszem – jest może przerysowana, ale zamordyzm, który łamał dziennikarzom kręgosłupy, niestety nie odszedł wraz z upadkiem komunizmu. Może nie będę tego wątku rozwijał, zapewniam jednak, że Grylaż wystawiony przed 15 października miałby siłę młota hutniczego. Ale i dziś kilka scen wywołuje co najmniej dyskomfort, jak choćby prowadzone pod kierunkiem wyjątkowo mendowatego Vulpescu (Jarosław Boberek) kolegium, na którym budowano – niczym z klocków – propagandowe akapity ku czci socjalizmu – to majstersztyk.
Najtrudniejsze jednak redakcyjne zadanie ma Marica (świetna Katarzyna Kołeczek), która nieopatrznie podsunęła swojemu zwierzchnikowi list od prawdziwej czytelniczki. Vulpescu miłosiernie go podarł, Marica musi więc napisać list od czytelnika na nowo. Jak co dzień…
Szczęśliwie reżyser niczego w tym spektaklu nie uwspółcześniał, każdy może w nim zobaczyć co zechce, także sprawnie skądinąd zrealizowaną komedię. Przedstawienie jest świetnie zagrane przez cały zespół ubrany przez Zuzannę Markiewicz w obłędne wręcz stylizacje z lat 70-tych.
Cieszę się, że byłem na premierze, bo owacje na stojąco i 100 lat zaśpiewane obecnemu na widowni Stanisławowi Tymowi należą mu się za całokształt, nie tylko za ten nieco zapomniany - i dobrze, że przez Och przypomniany – znakomity tekst. To był bardzo wzruszający moment.
PS. Tytułowy grylaż to kolor płytek, które próbuje kupić - jednak bezbronny wobec kafelkowego deficytu, choć teoretycznie wszystkomogący – Pelicanu.