„Ciemny grylaż” Jerzego Dobrowolskiego i Stanisława Tyma w reż. Cezarego Żaka w Och-Teatrze w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na swoim blogu.
Inne aktualności
- Warszawa. Wkrótce premiera spektaklu „Bardzo długa i powolna katastrofa tramwaju nr 26” 19.08.2026 17:15
-
Olsztyn. 31. Olsztyńskie Spotkania Teatralne, nowe premiery i zapowiedzi Teatru Jaracza
19.08.2026 15:51
-
Gdańsk. Opera Bałtycka rozpoczyna konsultacje społeczne ws. nowej siedziby na Placu Zebrań Ludowych 19.08.2026 15:47
- Sokołowsko. 15. edycja festiwalu Hommage à Kieślowski – „Człowiek na granicy” 19.08.2026 15:40
- Warszawa. Podano skład komisji, która wyłoni polskiego kandydata do Oscara 19.08.2026 14:26
- Sosnowiec/Dąbrowa Górnicza. Zespół Teatru Zagłębia próbuje „Gorączkę żelaza” 19.08.2026 14:11
-
Wrocław. Fredro, czyli samowar i seks. Zbliża się najgorętsza premiera jesieni
19.08.2026 14:06
- Radom. Teatr Powszechny ogłasza nabór na wolontariuszy 19.08.2026 13:50
- Gdynia. Festiwal Miasto Słowa – od 26 sierpnia 19.08.2026 13:23
-
Warszawa. Cudaczna Szkoła – open call dla młodych osób
19.08.2026 12:30
- Bydgoszcz. Czwarty krąg Opery Nova nabiera kolorów 19.08.2026 12:23
-
Sopot. „Traktat o manekinach” – premiera filmu i performance Sopockiego Teatru Tańca
19.08.2026 12:05
-
Bielsko-Biała. „Seksmisja” i „Kolacja na cztery ręce”. Jesienne premiery Teatru Polskiego
19.08.2026 11:32
- Kraków. Matka, nadzieja i miłość – trwają próby do pierwszej premiery sezonu 2026/27 w Narodowym Starym Teatrze 19.08.2026 11:23
Mamy oto Rumunię i późne lata 70-te, obserwujemy codzienne życie redakcji bukareszteńskiej gazety „Płonąca żagiew”. Cóż, napisać o redaktorach, że to obślizgłe typy, to jakby nic nie napisać. Takie były czasy – koniunkturalizm nie tyle był w cenie, co był warunkiem niezbędnym, żeby się w tym – bądź co bądź – prestiżowym miejscu utrzymać. W każdym innym w ówczesnej Rumunii – zresztą też. No i przyglądamy się sposobom przetrwania zarówno Naczelnego – Pelicanu (fantastyczny Cezary Żak) i jego podwładnych. Jest śmiesznie, ale i strasznie jednocześnie.
Czy ten tekst jest aby na pewno to tylko dokumentem tamtej epoki? Nie sądzę. Rzecz – owszem – jest może przerysowana, ale zamordyzm, który łamał dziennikarzom kręgosłupy, niestety nie odszedł wraz z upadkiem komunizmu. Może nie będę tego wątku rozwijał, zapewniam jednak, że Grylaż wystawiony przed 15 października miałby siłę młota hutniczego. Ale i dziś kilka scen wywołuje co najmniej dyskomfort, jak choćby prowadzone pod kierunkiem wyjątkowo mendowatego Vulpescu (Jarosław Boberek) kolegium, na którym budowano – niczym z klocków – propagandowe akapity ku czci socjalizmu – to majstersztyk.
Najtrudniejsze jednak redakcyjne zadanie ma Marica (świetna Katarzyna Kołeczek), która nieopatrznie podsunęła swojemu zwierzchnikowi list od prawdziwej czytelniczki. Vulpescu miłosiernie go podarł, Marica musi więc napisać list od czytelnika na nowo. Jak co dzień…
Szczęśliwie reżyser niczego w tym spektaklu nie uwspółcześniał, każdy może w nim zobaczyć co zechce, także sprawnie skądinąd zrealizowaną komedię. Przedstawienie jest świetnie zagrane przez cały zespół ubrany przez Zuzannę Markiewicz w obłędne wręcz stylizacje z lat 70-tych.
Cieszę się, że byłem na premierze, bo owacje na stojąco i 100 lat zaśpiewane obecnemu na widowni Stanisławowi Tymowi należą mu się za całokształt, nie tylko za ten nieco zapomniany - i dobrze, że przez Och przypomniany – znakomity tekst. To był bardzo wzruszający moment.
PS. Tytułowy grylaż to kolor płytek, które próbuje kupić - jednak bezbronny wobec kafelkowego deficytu, choć teoretycznie wszystkomogący – Pelicanu.