12.10.2021, 14:45 Wersja do druku

Cezary Niedziółka in memoriam

fot. Michał Szlaga

Nie znaliśmy się wcześniej, ot kilka przypadkowych spotkań po przedstawieniach Teatru Polskiego w Bydgoszczy, którego byłem wówczas dyrektorem. Decydując się na objęcie dyrekcji Teatru Wybrzeże zaproponowałem Cezaremu współpracę. Nieczęsto się zdarza, że dochodzi do tak istotnych spotkań i tak ważnych relacji w dojrzałym wieku pomiędzy dorosłymi osobami. Mówiąc istotnych mam na myśli obdarzanie się pełnym zaufaniem, akceptację i znajomość przekonań oraz poglądów drugiej osoby, chęć wspólnej pracy, pokonywania wyzwań, które przed nami stawały. Byliśmy razem i mam pewność, że doskonale się uzupełnialiśmy. Ten tandem teatralny funkcjonował chyba nieźle skoro przetrwał piętnaście niełatwych lat wspólnego zarządzania , może lepiej powiedzieć wspólnego prowadzenia teatru. Cezary był bardzo pracowity, czytał prawie wszystko czego jeszcze wcześniej nie przeczytał, o teatrze wiedział naprawdę dużo… Oglądał prawie wszystko co pojawiało się na naszych scenach… był na bieżąco z tym co działo się w polskim teatrze i można by powiedzieć, że to był jego obowiązek, ale on obowiązek ten wypełniał wzorowo, pracował z ogromną pasją, zaangażowaniem, uważnością, nie poddając się błahym modom i trendom teatralnym… Żył teatrem i dla teatru, te piętnaście wspólnych lat dają mi prawo powiedzieć, że teatr był jego życiem, spełniał się w nim całkowicie dlatego tak trudny był dla niego pandemiczny czas.

Spędziliśmy długie godziny na wspólnym omawianiu projektów, planów teatralnych, ustalaniu tytułów i pomimo wielkiego zaangażowania, nigdy nie używaliśmy wielkich słów. Cezary unikał patosu i nachalnej ideologii, choć miał bardzo wyraźną, stabilną hierarchię wartości, a przy tym akceptował zdania odrębne… Nasze tak zwane artystyczne spory były zawsze toczone z myślą o naszym teatrze i dla jego dobra… Cezary był koneserem i znawcą plakatu. Jego ogromna kolekcja była we fragmentach udostępniana przy różnych okazjach teatralnych, chciał to robić i umiał to robić z pasją, precyzją i starannością… Każda wydawnicza niechlujność była dla niego boleśnie irytująca, w swoim życiu spełniał się również jako redaktor. Był cichym, bystrym intelektualnym towarzyszem naszej wspólnej drogi… W jednym z ostatnich sms-ów napisał mi, że choć czuje się fatalnie, to wierzy, że przeżyje. Że chce żyć.

Cezary, zapewniam Cię, żyjesz w naszej pamięci.

Dziękuję, że stanąłeś na mojej drodze i byłeś wspaniałym kompanem naszej teatralnej podróży.

Adam

Źródło:

Materiał nadesłany