„Włoszczyzna” Maliny Prześlugi w reż. Marioli i Marcina Ryl-Krystianowskich z TeatRyle na Scenie Letniej im. Jadwigi Warnkówny w Brwinowie. Pisze Waldemar Matuszewski.
Kolejnym spektaklem lalkowym w V edycji wakacyjnego przeglądu teatralnego na Scenie Letniej dla Dzieci im. Jadwigi Warnkówny w Brwinowie, organizowanego przez Stowarzyszenie Teatr Na Pustej Podłodze pamięci Tadeusza Łomnickiego (we współpracy z Urzędem Gminy Brwinów), była „Włoszczyzna” w wykonaniu zespołu TeatRyle z Poznania. Tworzą ten zespół Mariola i Marcin Ryl-Krystianowscy. To teatr rodzinny i pokoleniowy – ich córka Olga, która zaprojektowała scenografię i lalki do spektaklu, to przedstawicielka czwartego już pokolenia Ryl-Krystianowskich tworzących teatr lalkowy.
„Włoszczyzna” opowiada o podróży pociągiem polskich warzyw z zimnej północy Europy do ciepłego kraju ich pochodzenia, czyli do Włoch, a nawet na Sycylię. W przedstawieniu użyte zostały trzy rodzaje lalek: lalki stolikowe (wszystkie warzywa), lalka muppetowa (muppet po polsku – pyskówka; jest nią Elf zapowiadający kolejne stacje podróży) oraz tintamareska (konduktorka). Po spektaklu – stałym zwyczajem Sceny Letniej – miało miejsce teatralne wtajemniczenie (warsztaty), którego przedmiotem byłe właśnie te trzy rodzaje lalek. Nowością dla brwinowskiej młodej widowni była tintamareska, czyli animowany kostium ludzkiej postaci z zarezerwowanym miejscem na twarz aktora – niczym stojące w miejscach turystycznych makiety postaci z wyciętym miejscem na twarz wkładaną w nie do fotografii. Różnica jest taka, że lalka ma także małe rączki i nóżki, które można animować. To bardzo stary typ lalki, jej tradycja sięga średniowiecza. Sama nazwa pochodzi od francuskiego słowa „tintamarre” – zgiełk, hałas (lalka, która wydaje dźwięki). Tego wszystkiego dowiedziała się młoda widownia od aktorów TeatruRyle Marioli i Marcina Ryl-Krystianowskich podczas warsztatów.
Warsztaty dają dzieciom okazję do „własnoręcznej” animacji. I na to one czekają! Trzeba widzieć ten błysk w oku dziecka i zapał, kiedy aktorzy powierzają młodym widzom swoje lalki. Po obejrzeniu ponad czterdziestu spektakli na Scenie Letniej i mając za sobą czterdzieści spotkań warsztatowych brwinowska młoda widownia połknęła już lalkowego bakcyla i nabrała pewnej biegłości w sztuce lalkarskiej, którą zadziwia przyjeżdżających do Brwinowa lalkarzy.
Niektóre z dzieci przychodzą na przedstawienia z lalkami (choć nie są to lalki teatralne) – pragnąc je ożywić, jak to się dzieje na scenie. W sezonie letnim 2024 mali brwinowscy widzowie śpiewali przed spektaklami w indywidualnych popisach na scenie hymn lalkarzy autorstwa Jana Wilkowskiego – kłaniając się w ten sposób lalkarzom przyjeżdżającym do Brwinowa. Głośna stała się już historia brwinowskiego Chłopca z Marionetką, zafascynowanego teatrem lalek i sztuką animacji, opisana na łamach e-teatru (https://e-teatr.pl/brwinow-chlopiec-z-marionetka-czyli-pedzi-pedzi-rozbudzona-teatrem-dziecieca-wyobraznia-50628 oraz https://e-teatr.pl/brwinow-scena-letnia-2025-miedzypokoleniowa-rozmowa-o-marionetkach-60160), której ciąg dalszy polega na tym, że Chłopiec otrzymał w darze od artysty-lalkarza Marcina Marca (Teatr Barnaby) prawdziwą teatralną marionetkę wraz z filmowym instruktażem jej animacji. Można oczekiwać, że ciąg dalszy historii nastąpi…
Lalki stały się trwałym elementem pejzażu miasta – wieloletnia już wystawa fotograficzna, pełna lalek i roześmianych dziecięcych twarzy, ogarniająca swoim zasięgiem całe brwinowskie targowisko miejskie, na którym w letnie niedzielne popołudnia wznoszona jest plenerowa scena, towarzyszy mieszkańcom także w szare jesienne i zimowe dni.
Wielka jest kulturotwórcza moc teatru lalkowego, a co najciekawsze i najistotniejsze – wśród najmłodszego pokolenia widzów. Nikt się nie spodziewał, że tak zaowocuje niewinnie zainicjowana Scena Letnia dla Dzieci w Brwinowie.