EN
08.08.2022, 12:03 Wersja do druku

Bernard Ładysz nie doczekał

Równo dwa lata brakowało mu do setnych urodzin. Gdyby dożył, obchodzilibyśmy je hucznie w Otrębusach, gdzie wiele razy spotykaliśmy się z tej okazji w letniej rodzinnej rezydencji. Był towarzyski, serdeczny, jowialny, przyjazny i szczery, kiedy wspominał swą przeszłość partyzancką i wojskową (z Henrykiem Czyżem, przyjacielem jeszcze z tamtych czasów), Matkę - Panią Jadwigę (dzieciństwo i młodość w Wilnie), Marię Fołtyn (wspólne debiuty w Halce, Tosce, Onieginie, Don Giovannim, Aidzie), późno poślubioną żonę Leokadię (z którą oprócz syna Aleksandra z dawniejszego związku dochowali się młodszego Zbyszka). Obaj chłopcy pięknogłosi, z talentami muzycznymi i słuchem, ale bez większych karier artystycznych, co nie było łatwe przy tak wybitnym ojcu. Pisze Sławomir Pietras w „Tygodniku Angora”.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Bernard Ładysz nie doczekał

Źródło:

„Tygodnik Angora” nr 33

Autor:

Sławomir Pietras

Data publikacji oryginału:

14.08.2022