„Kochajmy skowronki. Talent show” aut. i w reż. Krzysztofa Materny w Teatrze Bagatela w Krakowie. Pisze Anna Piątkowska w „Gazecie Krakowskiej”.
Gdyby Bagatela wzięła udział ze swoim nowym spektaklem w talent show, jury miałoby twardy orzech do zgryzienia.
W moim, jednoosobowym składzie jury, głosy na „tak" i na „nie" rozkładają się po połowie.
„Kochajmy skowronki. Talent show" to najnowszy spektakl Teatru Bagatela, wyreżyserowany przez Krzysztofa Maternę. Trzymam kciuki, bo ma naprawdę świetne momenty.
Krzysztof Matema przychodząc do Bagateli zapowiadał, że chce wykorzystać muzyczny potencjał zespołu i chwała mu za to, bo ekipa jest rozśpiewana. „Kochajmy skowronki" to kolejne przedstawienie w muzycznej konwencji wyreżyserowane tu przez Krzysztofa Maternę. Jego siłą są krakowskie piosenki Andrzej Sikorowskiego, Grzegorza Turnaua, Jana Kantego Pawluśkiewicza i Skaldów. Wydawać by się mogło, że repertuar chwilami trąci myszką, ale w nowych aranżacjach brzmi naprawdę świetnie. „Zielińska" Skaldów oczarowała mnie na nowo. Reżyser wprawdzie wybrał mniej znane utwory, ale i tak mierzenie się z pierwowzorami nie jest łatwe. Piosenki i ich wykonawcy to najmocniejsza strona tego przedstawienia - warto to usłyszeć, ale... Reżyser zamiast koncertu szlagierów-pewniaków postanowił upchnąć hity w format telewizyjnego talent show. Upchnąć - bo scenicznie tego pomysłu nic nie tłumaczy. Utworów nie spina żadna klamra fabularna, poza jury, które się między sobą przekomarza i które bez żadnej straty dla spektaklu, a nawet ze sporym dla niego zyskiem, można by spokojnie pominąć.
Miało być zabawnie, ale po raz kolejny, niestety Bagatela pokazuje, że pan Materna koncertowo kładzie na łopatki, ale w duecie z panem Mannem. Może gdyby razem stworzyli tu, na scenie „Szansę na sukces" byłby i sukces. Jeśli zaś pan Mann miał zbyt duże wymagania finansowe, można było uszczknąć coś z budżetu na Macieja Zienia, bo jeden z czołowych polskich projektantów tym razem chyba za bardzo się nie napracował.
„Kochajmy skowronki" miało być satyrycznym komentarzem do aktywności mediów branży rozrywkowej. Spektakle, które w Bagateli reżyseruje Krzysztof Materna mają pewien charakterystyczny rys - autorski komentarz satyryczny. Czasem zabawny. Taki jest i w "Skowronkach". I właściwie, gdyby nie wygłoszony na zakończenie przedstawienia komentarz - kawa na ławę: nie wierzcie mediom, miejcie własny rozum, ta rama telewizyjnego show nie miałaby żadnego sensu. Ale przy miałkości telewizyjnych produkcji każdy znak ostrzegawczy się liczy, więc moje jednoosobowe jury daje punkt za edukację.
Żałuję, że reżyser nie dał po prostu dwugodzinnego koncertu wspaniałych wokalnie artystów Teatru Bagatela ubranych w to, co było w magazynie kostiumów, ale ten repertuar i wykonanie zrekompensują Państwu wszystkie inne braki tego show.