„Sprawa Dawida Frankfurtera” w reż. Marcina Wierzchowskiego z Teatru Wybrzeże w Gdańsku na 46. Warszawskich Spotkaniach Teatralnych. Pisze Tomasz Miłkowski na stronie AICT Polska.
Spektakl utrzymany w poetyce charakterystycznej dla twórczości Marcina Wierzchowskiego, który tym razem sięgnął do tragedii pasażerów statku „Wilhelm Gustloff”, storpedowanego w ostatniej fazie wojny podczas rejsu niemieckich uciekinierów z Prus Wschodnich i Pomorza Gdańskiego z Gdyni do Kilonii.
Wierzchowski zestawia wydarzenia tej tragedii z zamachem na nazistowskiego funkcjonariusza Wilhelma Gustloffa w szwajcarskim Davos (3 lutego 1936 roku), na którego życie targnął się chorwacki Żyd, aby zamanifestować swój sprzeciw wobec brunatnej ideologii, oraz ze zdumiewającą rekonstrukcją tego zdarzenia po wielu latach w niemieckim Schwerin (20 kwietnia 1997 roku) dokonaną przez dwóch nastolatków, Konrada P. i Wolfgang Sa., zakończoną tragicznym finałem.
W pierwszej części spektakl koncentruje się wokół zamachu i jego rekonstrukcji, kiedy na sali sądowej spotykają się rodzice chłopców uwikłanych w rekonstrukcję. W części drugiej reżyser przenosi nas w atmosferę zagrożenia ostatniej nocy poprzedzającej rejs statku i początek tragicznej ucieczki.
Istotą tej opowieści pozostaje trudny do wyjaśnienia mechanizm utożsamienia potomków niegdysiejszych ocalałych uciekinierów z ich traumami i dziedzictwo nienawiści, któremu niełatwo się przeciwstawić. Jak w innych przedstawieniach Wierzchowskiego na czoło wysuwa się motyw zaklętego kręgu następstw dawnych grzechów, powtarzanych w kolejnych generacjach i pytanie o szansę przezwyciężenia narosłych latami uprzedzeń i stereotypów.
Dialogi powstały na podstawie improwizacji aktorskich inspirowanych powieścią „Idąc rakiem” Güntera Grassa. Starannie wyrzeźbione postaci i rosnące między nimi napięcie – aktorzy grają po dwie postacie, tych z przeszłości i ze współczesności – ich psychologiczna wiarygodność, niespieszny rytm opowieści, która tylko w węzłowych momentach gwałtownie przyspiesza, sprawiają, że spektakl wywiera hipnotyczne wrażenie. Wciąga widzów w środek odległej w czasie historii, infekuje niepokojem.
Zespołowe osiągnięcie Teatru Wybrzeże.