„Jesień” Ali Smith w adapt. Joanny Połeć i Katarzyny Minkowskiej, w reż. Katarzyny Minkowskiej z Teatru Polskiego w Podziemiu na 45. Warszawskich Spotkaniach Teatralnych. Pisze Tomasz Miłkowski na stronie AICT.
Spektakl na pograniczu poezji i literackiego kabaretu, utrzymany w onirycznej aurze i poetyce ruchomej anegdoty (wedle nomenklatury prof. Ireny Sławińskiej). Wolę używać tego określenia niż patchworku czy kolażu, bo istotą tego spektaklu jest przenikanie rozmaitych planów czasowych i sytuacyjnych (a nie montaż) powiązanych głównym zamysłem, ale o dość rozluźnionej dramaturgii. Tworzy to siłą rzeczy pewne luki narracyjne, które widz musi sam uzupełnić, nie zawsze z dobrym skutkiem. A więc istnieje ryzyko odrzucenia.
Jednak opłacalne, skoro konstrukcja nośna daje szansę odmalowania duchowego wnętrza głównych bohaterów. Jest ich troje: sąsiad umierający w domu opieki (i w nieco młodszej wersji we wspomnieniu), trzydziestolatka, która go odwiedza i wspomina swoje dziewczęce spotkania z intrygującym sąsiadem, i wreszcie matka, najpierw wścibska i nieznośna, ale potem uniesiona nowymi wyborami życiowymi, stająca do walki z głupotą i nienawiścią do obcoplemieńców (znakomita w tej roli Halina Rasiakówna). Są jeszcze postacie poboczne, a wśród nich występujący w kilku rolach (drzewa, urzędniczek/ urzędników pocztowych, akuszerki) Michał Opaliński, którego talent charakterystyczny sprawia, że publiczność ulega oczyszczeniu. Zresztą ten efekt katharsis mimo mrocznych niekiedy wątków powstaje także dzięki roztańczonemu finałowi, dającemu nadzieję, że jednak można odnaleźć nie tylko swoją ścieżkę, ale i wcale rozlegle terytorium zamieszkałe przez ludzi życzliwych.
Katarzyna Minkowska dała kolejny dowód swego wyczucia społecznej wrażliwości. Nawet jeśli można by zrezygnować z niektórych wydłużonych sekwencji, spektakl spełnia oczekiwania widowni stęsknionej ukojenia, mimo a może właśnie za sprawą dotkliwych doświadczeń i wrzasku dobiegającego z rozhuśtanego emocjami świata.
Kto tak biegle potrafi opowiadać dowcipy o krowach pałaszujących wiśnie na drzewach albo ukazywać perypetie petentki starającej się o paszport, potrafi także prowadzić wędrówki w czasie, tam i z powrotem.
Do oglądania, nie tylko dla pociechy.