10.01.2020, 14:39 Wersja do druku

10. Ranking Aktorów Krakowskich Łukasza Maciejewskiego

Inne aktualności

Specjalnie dla Państwa Ranking Aktorów Krakowskich. Kto w ubiegłym roku zachwycił, kto skradł serca publiczności? Co się wokół nas zmieniło, bo przecież nie tylko teatr.

«Jedno się nie zmienia: sympatia i zaufanie, jakimi darzymy aktorów w Krakowie, mieście uchodzącym za wylęgarnię talentów polskiego teatru i kina. Inna rzecz, że bardzo często, po sezonie czy dwóch, ciekawi młodzi aktorzy z Krakowa wyjeżdżają.Niestety, w tym roku aktorski Kraków żył nie tylko sztuką. Najgłośniejsze wydarzenie - sprawa kobiet z Teatru Bagatela, które odważyły się powiedzieć głośno o przemocy w tej instytucji, była przełomem. "Kobiety objaśniają mi świat" -nosił tytuł głośnego spektaklu Iwony Kempy w Teatrze Nowym Proxima. Tytuł wymowny. Kobiety mówią głośno, rozliczają się, rosną w siłę. Objaśniają nam świat.

Roman Gancarczyk

Trudno wyobrazić sobie Stary Teatr bez Gancarczyka. Chociaż rzadko dostaje spektakularne propozycje, gotowy materiał na wielkie aktorskie kreacje, jest arcyważną, niezmiernie potrzebną częścią zespołu.

Dziesiątki ról, a w każdej Gancarczyk zachowuje coś z własnego, autonomicznego stylu. Dowcip w ruchach, dowcip w ciele, błysk dowcipnych oczu - nawet jeżeli gra bazyliszkowatego drania albo bohatera wybrakowanego uczuciowo, budzi sympatię. To nie jest sympatia wbrew warunkom, albo sympatia będąca efektem szantażu emocjonalnego. Bohaterów Gancarczyka lubimy, ponieważ są ludzcy, grzeszni; ponieważ dobrze ich znamy...

W tym sezonie w "Starym" był częścią amorficznych, nie-linearnych spektakli budzących skrajne opinie. W uwerturze "Nic" Krzysztofa Garbaczewskiego porażająco interpretował "Orfeusza i Eurydykę" Miłosza, w cenionym przeze mnie "Królestwie" Remigiusza Brzyka był częścią opowieści o Starym Teatrze skonstruowaną na bazie serialu Larsa Von Triera - "Królestwo".

Świetnie wiedzie mu się także ostatnio i w kinie, i w telewizji. Zagrał w krótkich filmach Rafała Samusika ("Pokój studentowi, tanio") i w nagradzanym "Szczęściu" Macieja Buchwalda, w kilku Teatrach Telewizji Cinkamo", "Igraszki z diabłem") oraz w filmie ("Zenek"), dużą popularność przyniosła mu jedna z głównych ról - Antoniego Winnego, w wysokobudżetowym serialu TVP "Stulecie Winnych". Wspaniały sezon.

Bartosz Bielenia

Bohater naszego "Rankingu" sprzed kilku lat. Wtedy pisałem o Bieleni z uznaniem głównie jako o młodym aktorskim "pistolecie" Starego Teatru ze świetnymi rolami w spektaklach Jana Klaty.

2019 rok był bez wątpienia najważniejszy w karierze Bieleni. Zagrał wspaniale Daniela w "Bożym ciele" Jana Komasy i od tej pory w jego życiu artystycznym wszystko się zmieniło. Będę obserwował z uwagą, jakie decyzje podejmie aktor kojarzący się dotąd z otwartością na eksperyment, stawiający na pracę nad sobą, z dala od fleszy i kamer.

Aktorsko Bielenia - u Klaty czy Bogomołowa - zawsze był wyborny. Jego krakowskie role, wymieńmy tylko najważniejsze: Ksiądz w "Weselu", Wróżka w "Kopciuszku", Edmund w "Królu Learze", Sasza w "Platonowie" czy Gaveston w "Edwardzie II", to był mocny trening przed "Bożym ciałem" i pozostałymi wyzwaniami. Trening, który stworzył wciąż bardzo młodego, ale już znakomitego artystę.

Szczęśliwie Bielenia zatęsknił za Krakowem i za Janem Klatą. W "Długu" w Teatrze Nowym Proxima jest dokładnie taki, jakim go zawsze pamiętaliśmy - namiętny i jak gdyby zdystansowany wobec tej namiętności, surowy i pobłażliwy, figlarz i myśliciel. Dług wobec Krakowa, dług wobec dawnych widzów "Starego" spłacony na medal.

Marta Waldera

Mówię: Marta Waldera, myślę - Teatr Słowackiego.

Od dwudziestu lat w zespole "Słowaka", ale wciąż zaskakuje, stwarza siebie na nowo. Oglądanie Waldery w Małopolskim Ogrodzie Sztuki w "Wojnie polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwona" Masłowskiej w reżyserii Pawła Świątka to czysta rozkosz. Jest postacią z Masłowskiej - z wielkiej literatury i z małego życia. Zadziorna, arcyśmieszna, arcysmutna. Kolorowa i sepiowa zarazem. Waldera potrafi łączyć skrajności. Ucząc od jakiegoś czasu sztuki improwizacji w grupie Impro Krk, wprowadza tę ideę do własnej pracy.

Zaskoczenie - to chyba fundament aktorskiego myślenia Marty Waldery. Wydobywając z pamięci jej najważniejsze role grane w Teatrze im. Słowackiego - w "Czarownicach z Salem", "Platonowie", " Abelardzie i Heloizie", "Kaliguli" czy wgranym do dzisiaj "Bogu mordu" Yasminy Rezy w reżyserii Marka Gierszała (premiera w 2010!), uzmysławiam sobie, że Waldera zawsze była dla mnie niespodzianką. Tak jakby aktorka, z roli na rolę, z postaci na postać, stwarzała siebie na nowo.

Czekam na kolejne duże teatralne wyzwania (w kinie wiedzie się jej gorzej, chociaż w 2019 roku zagrała na drugim planie w "Bożym ciele" Komasy i w hollywoodzkiej produkcji "Znajdę cię").

Ostatnia kreacja Marty Waldery w projekcie "Patrzę, patrzę, patrzę..." w reżyserii Magdaleny Miklasz przekonuje, że aktorka powinna mierzyć się dzisiaj z solówkami. Zaskoczy na pewno.


Tytuł oryginalny

jakiś tak

Źródło:

Materiał własny

Autor:

Łukasz Maciejewski

Data:

10.01.2020