EN
24.01.2022, 09:50 Wersja do druku

Zwiastun dechrystianizacji Polski

"Radio Mariia" wg tekstów Oksany Czerkaszyny, Oskara Stoczyńskiego, Joanny Wichowskiej i Krysi Bednarek w reż. Rozy Sarkisian w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Pisze Rafał Węgrzyniak w portalu Teatrologia.info.

Magda Hueckel / mat. teatru

Z podróży po zachodniej Ukrainie, w czasach komunizmu, tuż przed rozpadem Związku Sowieckiego, pamiętam kościoły i greckokatolickie cerkwie zmienione na magazyny, sale sportowe, a także muzea ateizmu. Był to rezultat działalności powstałego po rewolucji bolszewickiej Związku Wojujących Bezbożników wprost szokujący dla przybysza z PRL, gdzie pomimo ateistycznej indoktrynacji i politycznych represji wobec łacińskiego Kościoła za pontyfikatu Jana Pawła II wręcz tętniło życie religijne. Jednak gdy wkrótce znalazłem się w Belgii, czyli centrum zjednoczonej Europy, pokazywano mi również niegdysiejsze kościoły i zbory protestanckie zamienione dla odmiany na puby i nocne kluby w konsekwencji postępującej laicyzacji liberalnych społeczeństw zachodnich. A było to jeszcze przed eliminowaniem w skali globalnej, w imię politycznej poprawności, z kultury masowej powstałej w kręgu Zachodu, słów i obrazów mających rodowód chrześcijański.

Te dwa nurty zaowocowały spektaklem, czy raczej performansem, Radio Mariia, granym na małej scenie Teatru Powszechnego w Warszawie, a prezentującym radykalną dechrystianizację Polski. Powstał on bowiem za pieniądze Unii Europejskiej w ramach programu Face to Faith. Współtworzą go natomiast przybyłe ze wschodniej Ukrainy, bo z Charkowa, urodzona w Azerbejdżanie, a ściślej w Górnym Karabachu, reżyserka Roza Sarkasian, oraz aktorka mająca rodowód częściowo rosyjski, Oksana Czerkaszyna, która w pewnym momencie z dumą podkreśla, że dzięki sowieckiemu komunizmowi uformowana została w społeczeństwie, gdzie jakoby religia już nie istniała. Chociaż w przedpremierowym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” zaprezentowała siebie dla odmiany jako ofiarę Cerkwi prawosławnej.

W monologu otwierającym przedstawienie Czerkaszyna, występująca oczywiście zgodnie z praktyką obowiązującą w Powszechnym pod własnym imieniem i nazwiskiem, oraz oświadczająca, że dokonała aborcji, identyfikuje się natomiast z twórcami sztuki krytycznej w Polsce, mającymi w dorobku instalacje bądź performanse bluźniercze, a niekiedy – jak Dorota Nieznalska za Pasję z męskimi genitaliami na krzyżu – oskarżanymi o obrazę uczuć religijnych. Na końcu tej listy przywołuje dwie aktorki Teatru Powszechnego w Warszawie, występujące od lutego 2017 w znanej publiczności – jak słusznie zakłada Czerkaszyna – Klątwie Olivera Frljića: Julię Wyszyńską, symulującą seks oralny z pomnikiem Jana Pawła II i Karolinę Adamczyk, dokonującą na scenie symbolicznego ścięcia mechaniczną piłą drewnianego krzyża, jako symbolicznego gestu pozbawienia chrześcijaństwa dominującej pozycji w polskiej kulturze.

Magda Hueckel / mat. teatru

Sama Czerkaszyna, po gościnnym występie w grudniu 2019 w Powszechnym w Diabłach, gdzie dokonywała prowokacji seksualnych wobec mężczyzn siedzących na widowni, i politycznych w stosunku do Polaków, szydząc z ofiar rzezi wołyńskiej, otrzymała natychmiast etat. Obecnie ma już status celebrytki lansowanej przez lewicowo-liberalne media i nastawia się na międzynarodową karierę filmową. W każdym razie Czerkaszyna po początkowym monologu dokonuje oczyszczenia sceny z pozostałości katolicyzmu. Z pomocą pracowników technicznych umieszcza w metalowych pojemnikach na śmieci porozrzucane na scenie religijne symbole, w tym Chrystusa zawieszonego z głową w dół, figurę Matki Boskiej, rozmaite dewocjonalia i mnóstwo krucyfiksów ze świątyń i cmentarzy. Unicestwia ona w swej wypowiedzi nie tylko przejawy kultu religijnego, ale też elementy polskiej obyczajowości, jak Wielkanoc i Boże Narodzenie. W każdym razie jest znamienne, że właśnie cudzoziemcy – Chorwat Frljić, Sarkisian i Czerkaszyna – są w Powszechnym wynajmowani do konsekwentnego realizowania programu dechrystianizacji polskiej kultury. Chociaż wszystkich ich łączy współpracująca z nimi dramaturżka Joanna Wichowska, która zresztą pojawia się na nagraniu jako feministyczna działaczka, z nostalgią wspominająca apogeum rodzimego katolicyzmu i przewrotnie czytająca, wydaną w 1977 przez Instytut Literacki w Paryżu, a potem powielaną przez samizdatowe oficyny w PRL, książkę Adama Michnika Kościół, lewica, dialog.

Pseudodokumentalne Radio Mariia ukazuje bowiem masowe świętowanie przez Polaków 13 stycznia 2037 piętnastej rocznicy obalenia katolicyzmu. Odbywa się ono na wzór jakoby dokonanego, przy okazji częściowo demokratycznych wyborów parlamentarnych z 4 czerwca 1989, końca komunizmu. Z taśmy wielokrotnie odtwarzana jest telewizyjna wypowiedź Joanny Szczepkowskiej, że 4 czerwca skończył się w Polsce komunizm.

Obchodom likwidacji Kościoła katolickiego poświęcona jest przede wszystkim audycja z cyklu „Radykalna wyobraźnia”, nadawana z przejętej od ojca Tadeusza Rydzyka rozgłośni Radio Maryja, do której nazwy nawiązuje tytuł przedstawienia. Całą dekorację stanowi właściwie stół z mikrofonami i parę krzeseł. Ponieważ w trakcie audycji są prezentowane na ekranie w głębi sceny zarejestrowane, w ramach sondy, wypowiedzi rozmaitych osób i dziennik z materiałami filmowymi, a nawet transmitowany jest niejako mecz piłki nożnej pomiędzy reprezentacjami Kościoła i zlaicyzowanej Polski, uosabianej zresztą paradoksalnie przez Czerkaszynę, rzecz się powinna rozgrywać raczej w Telewizji Trwam. Ale twórcy spektaklu nie zwracają uwagi na takie nieistotne realia.

fot. Magda Hueckel / mat. teatru

W każdym razie z przeprowadzanej jakoby w studio radiowym rozmowy Czerkaszyny i asystującego jej Oskara Stoczyńskiego z autentyczną socjolożką dr Elżbietą Korolczuk, aktywistką feministyczną związaną z „Krytyką Polityczną” i współpracowniczką Agnieszki Graff, można odtworzyć przebieg rewolucji antykatolickiej w Polsce, mającej się dokonać jeszcze w tym roku. W powstałym w trakcie prób scenariuszu inicjują ją równocześnie cztery wydarzenia: wypowiedzenie posłuszeństwa Watykanowi przez rodzimy episkopat po ujawnieniu przez papieża raportu o pedofilii w polskim Kościele i zerwanie przez rząd konkordatu, szturm na areszt w celu uwolnienia kobiety skazanej na 25 lat więzienia za dokonanie całkowicie zakazanej aborcji, prześladowania gejów i lesbijek oraz brutalna napaść kryptofaszystowskiej grupy militarnej na członkinie koła gospodyń wiejskich z Podlasia, pragnące nakarmić imigrantów z Azji przedzierających się przez granicę Polski z Białorusią. W rezultacie społecznych protestów przedstawiciele rządzącej partii prawicowej uciekają do Rosji, okazując się w ten sposób agentami, a przynajmniej zwolennikami Władimira Putina. Sarkisian i Czerkaszyna demonstrują więc zdumiewający pogląd na obecną sytuację w postsowieckich państwach Europy Wschodniej, przynajmniej popierając prowokacje graniczne Aleksandra Łukaszenki z użyciem irackich Kurdów. Ale Czerkaszyna w przywołanym wywiadzie dla „Wyborczej” nie zdradza po czyjej stronie się opowie, jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę.

W cyklu dokumentalnych migawek, parokrotnie emitowanych na ekranie, przypomniane są historyczne momenty z dziejów Kościoła w PRL i postkomunistycznej Polski z udziałem prymasa Stefana Wyszyńskiego i Józefa Glempa oraz z pielgrzymek papieża Jana Pawła II. W serwisie informacyjnym prezentowane są z kolei osoby ścigane listami gończymi przez policję. Jako pierwsze pokazywane są portrety biskupów krakowskich: piętnowanego i obrażanego już w Diabłach za zestawienie w kazaniu ideologii gender z marksizmem Marka Jędraszewskiego oraz Stanisława Dziwisza oskarżonego o ukrywanie mafii pedofilskiej wśród duchownych. W ten sam sposób piętnowani jako kryminaliści, ośmieszani i zastraszani są działacze katoliccy, szczególnie, zwalczająca aborcję, Kaja Godek oraz publicyści, w tym Rafał Ziemkiewicz jako endek i równocześnie Michnik za wspieranie Kościoła otwartego.

Korolczuk ujawnia również czym ma być wypełniona kulturowa pustka powstała w rezultacie niemal całkowitej dechrystianizacji Polski i co stanie się spoiwem jej mieszkańców jako wspólnoty. Otóż w ramach obalania patriarchatu i zastępowania go matriarchatem rozwijać ma się w Polsce waginizm. W miejsce przydrożnych krzyży i kapliczek pojawią się wyobrażenia waginy. Zamiast tradycyjnych obchodów Bożego Ciała na ulicach miast będzie demonstrowany kult kobiecej seksualności poprzez publiczne obnażanie przez uczestniczki procesji swej waginy.

Twórcy spektaklu nie zapomnieli też o aspekcie ekonomicznym dechrystianizacji. W wiadomościach radiowych pojawiają się doniesienia o wykorzystaniu gigantycznego majątku Kościoła na walkę z ociepleniem klimatu czy wykluczeniem komunikacyjnym miasteczek i wsi. Budynki pokościelne pozwalają wreszcie rozwiązać problem mieszkaniowy w Polsce. W niektórych świątyniach, takich jak sanktuarium w Licheniu, powstają miejsca rozrywki.

W końcówce zaledwie osiemdziesięciominutowego spektaklu w kącie widowni pojawia się dym. Po zapaleniu świateł okazuje się, że to tli się lont bomby mającej zainicjować rewolucję. A więc dyrekcja Powszechnego, czuwająca nad przebiegiem spektaklu, podobnie jak jego twórcy, wierzą, że antychrześcijańska rewolucja jest możliwa. Instruują nawet w paru monologach i dialogach, wygłaszanych ściszonym głosem przez Czerkaszynę i Stoczyńskiego, jak pomimo społecznego wykluczenia z powodu orientacji seksualnej, pochodzenia etnicznego czy przekonań lewicowych przełamać w sobie strach i zmobilizować się do walki na ulicach. Konsultantami przy powstawaniu tych sekwencji byli zaś zajmująca się wątkami feministycznymi w historii Zagłady Zuzanna Hertzberg oraz nieheteronormatywna Margot, której zatrzymanie przez policję wywołało swego czasu zamieszki na Krakowskim Przedmieściu.

Teatr krytyczny uprawiany w Powszechnym – tak jak sztuka z tego kręgu – ma przygotować grunt pod rewolucję obyczajową feministek i środowisk LGBT, doprowadzając do zniszczenia świętości poprzez ich profanację i wyobrażenie sobie pozornie niemożliwej sytuacji. Przejście od działań symbolicznych na scenie do rzeczywistych w przestrzeni społecznej staje się wtedy bardziej prawdopodobne. Nieprzypadkowo data premiery spektaklu jest zarazem momentem wybuchu rewolucji. Dość, że ścięcie krzyża z Klątwy już zostało powtórzone w jednym z polskich miast. A w epilogu spektaklu na ekranie prezentowana jest długo fasada kościoła św. Krzyża z Krakowskiego Przedmieścia jako miejsce kolejnych ataków lewicowych aktywistów rozwieszających tęczowe flagi wokół pomnika Chrystusa, albo malujących sprayem na fasadzie napisy zapowiadające, że w świątyni będzie wkrótce działał klub z muzyką techno.

Na oglądanym przeze mnie czwartym (trzecim po premierze) przedstawieniu Radia Mariia zaledwie kilka osób fetowało je na stojąco. Pozostali widzowie demonstrowali konsternację czy dezaprobatę, ostentacyjnie siedząc i powściągliwie oklaskując trójkę wykonawców. Daleki jestem jednak od bagatelizowania owego krótkiego performansu z wątłą dramaturgią, który wywołał euforię w kręgach politycznej i teatralnej lewicy

Radio Mariia. Scenariusz: Oksana Czerkaszyna, Oskar Stoczyński, Joanna Wichowska, Krysia Bednarek; reżyseria: Roza Sarkisian; dramaturgia: Joanna Wichowska, Krysia Bednarek; scenografia: Kornelia Dzikowska; muzyka: Dariusz Cichosz. Teatr Powszechny w Warszawie (Scena Mała), premiera 13 stycznia 2022.

Tytuł oryginalny

Zwiastun dechrystianizacji Polski

Źródło:


Link do źródła