Logo
Recenzje

Złoto oblane krwią

14.01.2026, 09:37 Wersja do druku

„Złe baśnie” wg braci Grimm w adapt. i reż. Marcina Libera we Wrocławskim Teatrze Pantomimy. Pisze Michał Derkacz w portalu dlastudenta.pl. 

fot. Natalia Kabanow

Dziewiątego stycznia 2026 roku we Wrocławskim Teatrze Pantomimy odbyła się premiera spektaklu „Złe baśnie”. Marcin Liber w swej nowej realizacji  inspirował się zbiorem baśni braci Grimm „Żyli długo i szczęśliwie, aż nie umarli” w przekładzie Elizy Pieciul-Karmińskiej. Jak te mroczne historie prezentują się na scenie teatralnej? 

Marcin Liber bez wątpienia ma we Wrocławiu dobrą passę i w zasadzie czego się nie dotknie i w jakim teatrze – zamienia to w złoto, a że w tym wypadku jest ono oblane krwią, to już inna sprawa. „Złe baśnie” to bowiem przedstawienie naprawdę mroczne, nasycone ogromną ilością czarnego humoru, makabry i grozy, a w dodatku wszystko to skąpane jest w ciężkiej muzyce metalowej, granej na żywo przez zespół THVN. Boicie się, że to nie dla was? Nic z tych rzeczy!

Jak czytamy w opisie przedstawienia - „Złe baśnie” to spektakl dla dorosłych, którzy kiedyś byli dziećmi. Powrót do zapomnianych, wypartych i brutalnych wersji baśni braci Grimm, w których nie ma miejsca na iluzję „szczęśliwego zakończenia”. Trzeba przyznać, że jest to idealna reklama tego dzieła, które faktycznie częściej pokazuje nam brutalny morał i zmusza do przełknięcia gorzkiej pigułki, niż syci banalnym happy endem. Jednak wspomniany wisielczy humor i naprawdę spora dawka rozrywki, jakie kryją się pod płaszczykiem horroru, sprawiają, że nawet bojaźliwy widz znajdzie tu dla siebie pełne spektrum emocji.

Motywem przewodnim dziewięciu baśni, które przywołują twórcy jest… koncert metalowej kapeli (doskonała reklama dla zespołu THVN), ale te ciężkie brzmienia są tu idealnie dopasowane do ciężkiego przekazu, a tzw. postronnego widza nie powinny odstraszyć, bo w warstwie muzycznej mamy sporo ambientu i ilustracyjnego grania, budującego atmosferę bardziej spokojnych scen.

Najważniejsze jest jednak to, że ten cały metal nie przyćmił popisów aktorskich, tylko je wzmocnił. Na scenie zobaczymy sporą obsadę (Artur Borkowski, Izabela Cześniewicz, Agnieszka Dziewa, Paulina Jóźwin, Jan Kochanowski, Sandra Kromer-Gorzelewska, Agnieszka Kulińska, Eloy Moreno Gallego, Karolina Pewińska, Jakub Pewiński, Monika Rostecka, Krzysztof Szczepańczyk, Julia Totoszko (gościnnie)) i każdy ma tu „swoje 5 minut”, choć ewidentnie „Złe baśnie” mają pamiętne MOMENTY, które zapamiętamy na dłużej.

Koncertowe otwarcie czy scena tańca współczesnego do muzyki metalowej wśród dziesiątek plastikowych kubeczków to coś wspaniałego! Makabryczna scena z odciętą głową przy stole – równie doskonała! Straszna bajka, w której każdy umiera – łał! Wspólny występ z animacją kościotrupa pod koniec – rewelacja! Tak można by jeszcze chwilę wymieniać, ale każdy widz z pewnością zapisze w pamięci inne obrazy, gdzie ruch i ekspresja danego artysty są na pierwszym miejscu.

Pochwalić musimy także inne elementy produkcji, jak imponująca scenografia, świetne kostiumy i jeszcze lepsza charakteryzacja. Wrocławska Pantomima miewała przedstawienia z większym rozmachem, ale tutaj wszystkie elementy bardzo dobrze do siebie pasują, a wszystko, co zdaje się odstawać (jak piosenka Britney Spears) też robi to z konkretnego powodu – aby każdy widz opuszczający teatr pamiętał, że Szatan to szmata, kura (wersja dla dzieci) garbata!

Tytuł oryginalny

„Złe baśnie” - recenzja spektaklu

Źródło:

https://wroclaw.dlastudenta.pl/
Link do źródła

Autor:

Michał Derkacz

Data publikacji oryginału:

12.01.2026

Sprawdź także