„Złotowłosy” w reż. Jakuba Snochowskiego w PRZESTRZENI 71 (Teatr Druga Strefa) w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w „Przeglądzie”.
Tak początkowo miał być zatytułowany ten spektakl, ale z czasem tytuł się scalił i powstał „Złotowłosy”, od koloru włosów, właściwie od rudości, która naznaczyła młodość bohatera.W „Złotowłosym”; Jakub Snochowski nawiązuje do dziecięcych przeżyć, kiedy Kuba,wychodząc z domu, stawał się Rudym, bo tak na niego wołali koledzy z podstawówki.Przezwisko wzgardliwe, poniżające, wiążące chłopaka z judaszowym dziedzictwem. I to o gen nienawiści tu chodzi, który, zawładnąwszy człowiekiem, może go powalić. O tym opowiada ten spektakl, choć przekracza dalece wątki biograficzne, metaforyzując doświadczenia chłopca, wiążąc je z motywami biblijnymi (Judasz), Bobem Dylanem i Czarną Dziurą, która wyrywa chłopaka z objęć rudości. Jest też starcie z agresywnym sąsiadem, wrogo reagującym na flagę, którą Ztotowtosy wywiesza na swoim domu, jest bajka o złotowłosej księżniczce, królu i biedaku, przypowieść o zwycięstwie dobra nad złem.
Obok warstwy muzycznej ważną rolę odgrywają w spektaklu mowa ciała, ruch, opracowanie choreograficzne od początku wspierające monolog aktora i przykuwające uwagę widza. Świadomość ciała wydaje się dla artysty niezbywalnym elementem jego warsztatu. To nie tylko ruch, ale także wyrazista mimika, niekiedy przekraczająca próg parodii.
Snochowski znalazł idealnego sojusznika w Sylwestrze Biradze, który jako kreator światła zadbał o ascetyczny kształt spektaklu, całą uwagę skupiając na aktorze (i Michale Górczyńskim, klarneciście, wirtuozie). Pusta scena Przestrzeni 71, nowej sceny Teatru Druga Strefa, przy ulicy Modzelewskiego 71, także stała się sprzymierzeńcem –wypatroszona wydaje się przestrzenią wielką, choć tak naprawdę to skrawek podłogi.
Oprócz tego są napisy – wyimki z tekstu Snochowskiego akcentujące ważne dla niego stwierdzenia. Pojawia się tłumaczenie na polski czeskiego wykładu, który szybko staje się wykładem wygłaszanym po polsku, ale z czeskim tłumaczeniem – to najwyraźniej ukłon wobec pochodzenia aktora, który jest pół-Czechem, pół-Polakiem.
Z połączenia tych różnych elementów formalnych (należą do nich również bezpośrednie zwroty do publiczności) i wątków opowieści powstało przedstawienie o nienawiści, jej niszczącej sile i o miłości jako antidotum, zdolnej ocalić przed genem zatruwającym od wieków ludzkość.