Logo
Recenzje

widz_trębicki(nie)poleca: „Dwoje na huśtawce”

17.08.2026, 11:00 Wersja do druku

„Dwoje na huśtawce” Williama Gibsona w reż. Jerzego Gudejki, w ramach projektu „Teatralne Lato na szóstym piętrze” Teatru Gudejko w Warszawie. Pisze Robert Trębicki.

fot. mat. teatru

„Dwoje na huśtawce” Williama Gibsona w reżyserii Jerzego Gudejki, prezentowane w ramach projektu „Teatralne Lato na Szóstym Piętrze” Teatru Gudejko, to słodko-gorzka, ponadczasowa historia dwojga zagubionych w wielkim mieście niemal czterdziestolatków. Ona – artystyczna dusza, tancerka próbująca odnaleźć swoje miejsce w wielkim mieście i zmagająca się z codziennością. On – poukładany, choć poraniony przez minione lata, radca prawny. Los stawia ich sobie na drodze w najmniej spodziewanym momencie.

Ich znajomość szybko zaczyna przypominać tytułową huśtawkę: od wybuchów śmiechu po głęboki smutek i pytania o to, czy można jeszcze kochać, nie raniąc przy tym drugiej osoby oraz pomagać, nie uzależniając jej od siebie. To sztuka o tęsknocie, potrzebie bliskości i odwiecznym lęku przed odrzuceniem.

Anna Dereszowska w roli bohaterki tworzy postać niezwykle prawdziwą – ciepłą, sarkastyczną, a zarazem bezbronną, na wskroś kobiecą i głęboko ludzką. Widz wierzy jej w każdym geście, w każdym spojrzeniu i wypowiedzianym niemal szeptem słowie. Szczególnie mocno zapada w pamięć scena powrotu po mocno zakrapianej imprezie – pełna naturalności i wyczucia. 

Mikołaj Roznerski z dużym zaangażowaniem podejmuje dialog sceniczny z Anną Dereszowską, budując postać wyrazistą i dynamiczną. Jego gra opiera się jednak na mocniejszych środkach ekspresji, które nie zawsze współgrają z subtelnością psychologicznego rysunku partnerki. W momentach większego napięcia aktor niekiedy zbyt mocno akcentuje emocje, przez co relacja między bohaterami traci nieco z niejednoznaczności i delikatnych półtonów, tak konsekwentnie wydobywanych przez Dereszowską. Nie osłabia to jednak scenicznego partnerstwa obojga aktorów. Przeciwnie, wyraźne napięcie między ich postaciami staje się jednym z motorów przedstawienia, a kolejne zmiany tonacji emocjonalnej ich relacji budują dramaturgię przedstawienia.

Całość została podana w lekkiej, nienachalnej reżyserii Jerzego Gudejki, który nie obciąża spektaklu nadmiernym patosem ani niepotrzebnym eksperymentowaniem. Pozwala aktorom oddychać i rozmawiać z widownią naturalnym głosem, co w dzisiejszym teatrze bywa rzadkim, ale potrzebnym ukojeniem. Pewnym mankamentem pozostają powtarzające się zmiany dekoracji przy zgaszonym świetle, które z czasem zaczynają irytować i wybijają z rytmu przedstawienia. 

Zgrabna i funkcjonalna scenografia Wojciecha Stefaniaka dobrze współgra z przestrzenią spektaklu. Jej surowość podkreśla atmosferę wielkomiejskiego osamotnienia, a prostota pozwala skupić uwagę na aktorach i relacji między bohaterami. Scenografia nie dominuje nad przedstawieniem, lecz stanowi jego naturalne dopełnienie. 

„Dwoje na huśtawce” pozostaje przede wszystkim opowieścią o dwojgu ludzi, którzy próbują odnaleźć bliskość mimo własnych ran, lęków i przyzwyczajeń. Humor przeplata się tu ze smutkiem, a pozornie lekka historia stopniowo odsłania bardziej gorzkie pytania o potrzebę miłości, samotność i granice odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Warto dać się porwać tej scenicznej huśtawce, nawet jeśli nie każde jej wychylenie ma tę samą siłę.

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także