Logo
Magazyn

Kiedy wchodził na scenę, wchodziła z nim wielka energia

17.08.2026, 09:30 Wersja do druku

Nie udawał, był prawdziwy i grał zespołowo. Kiedy wchodził na scenę czy na plan filmowy skupiał na sobie uwagę. Nic dziwnego, był bowiem chodzącą osobowością. Rubaszny, o inteligentnym i ostrym poczuciu humoru. Kiedy przeklinał, wydawało się, jakby recytował poezję. Nie lubił bylejakości – zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym. Kochał swoją rodzinę, chwalił się często przyjaciołom swoimi wnukami. Niektórym mógł wydawać się zbyt przebojowy, ale tak naprawdę miał gołębie serce. Mówił i żył tak jak czuł. I nie poddawał się łatwo. Andrzej Beya-Zaborski zmarł 11 sierpnia. Miał 75 lat. Pisze Urszula Śleszyńska w „Kurierze Porannym".

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

"Kiedy wchodził na scenę, wchodziła z nim wielka energia". Znajomi i przyjaciele wspominają aktora, Andrzeja Beyę-Zaborskiego

Źródło:

„Kurier Poranny” online

Link do źródła

Autor:

Urszula Śleszyńska

Data publikacji oryginału:

14.08.2026

Sprawdź także