Logo
Recenzje

Zawirowania 2026: Paradise birds

3.07.2026, 09:39 Wersja do druku

„Paradise birds” wg koncepcji i w chor. Yany Reutovej i Yanitsy Atanasovej z Dancehood na 22. Międzynarodowym Festiwalu Tańca Zawirowania w Warszawie. Pisze Lucyna Milczarczyk.

fot. Pagal Creative

Dzisiejszy wieczór podczas XXII Międzynarodowego Festiwalu Tańca Zawirowania był pełen wrażeń i skrajnych emocji. Jako publiczność mogliśmy obserwować dwa solowe występy: ,,Paradise Birds” w wykonaniu Yany Reutovej oraz ,,Cercle” w wykonaniu i choreografii Olé Khamchanli. Były to zdecydowanie odmienne spektakle, artystów wywodzących się z różnego podłoża kulturowego i tanecznego. Każdy z nich miał w sobie coś równie intrygującego, co sprawiało, że ciężko było oderwać wzrok, chociaż na chwilę.

Jako pierwszy zobaczyliśmy spektakl ,,Paradise Birds”, będący częścią tryptyku ,,Womanhood”. Yana Reutova to tancerka pochodząca z Ukrainy, która aktualnie mieszka w Pradze. Przekazywane treści nie pozostają obojętne wobec jej przeszłości, jak i życia obecnego. Konieczność budowania życia od nowa w obcym miejscu wiąże się z trudnymi emocjami i przeżyciami, ale jednocześnie pozwala na podążanie nowym szlakiem, pełnym nieoczekiwanych odkryć. Właśnie to widzimy w tej choreografii, stworzonej we współpracy z Yanitsą Atanasovą. Całość jest spójną kompozycją, mającą swój wstęp, rozwinięcie oraz zakończenie. Na początku patrzymy na poruszające zmagania i ciosy, które samodzielnie wymierza sobie tancerka. Są one czymś tak osobistym i intymnym, że można odnieść wrażenie, iż jest się tu intruzem i obserwuje się coś nieprzeznaczonego dla naszych oczu. Przeszywająca muzyka wprowadza nastrój nieustannego czuwania i sprawia, że ruch staje się jeszcze bardziej hipnotyzujący. Napięcie nie opuszcza nas także i dalej, gdy widzimy niełatwe poszukiwania nowej drogi, wymagające niebywałej siły, aby zwyciężyć własne bariery i ograniczenia. Jednakże nie jest to niemożliwe i udaje się poprzez świetliste ścieżki, wiodące do wolności i odnalezienia własnej drogi. Wolność i potrzeba bycia usłyszaną wybija się już tu bardzo wyraźnie, poprzez choreografię przekraczającą pewne granice.

Całość zdaje się balansować na cienkiej linii pomiędzy tańcem, a performancem. Na uwagę zasługuje też z pewnością doskonały dobór świateł, które podkreślają każdy najmniejszy ruch. Tworzy to spektakl, który ciekawi nie tylko przez fabułę i wykonanie, a także przez spójność wizualną. Yana Reutova podczas tańca faktycznie staje się ptakiem, który mimo przeszkód próbuje wzlecieć.

Następnie możemy oglądać choreografię ,,Cercle”, której autorem i wykonawcą jest Olé Khamchanla, pochodzący z Laosu. Jest to niezwykły utwór, łączący taniec współczesny, tradycyjny taniec Laosu oraz hip hop. Nieustannie pojawia się motywu koła oraz tego, co znajduje się w jego wnętrzu, jak i poza nim. Wnętrze jest czymś nam znanym, bezpiecznym. Natomiast to, co na zewnątrz koła, jest czymś jeszcze nieodkrytym i pozostającym poza naszym poznaniem. Bardzo interesująca jest koncepcja gestów, stanowiąca nieodłączny element dzieła. Sam artysta nie nadaje im jednego znaczenia, dzięki czemu każdy może dostrzec tam coś innego i stworzyć własną interpretację. Ponadto gesty nieustannie podtrzymują dialog z publicznością oraz otaczającym nas światem. Tancerz prowadzi milczącą rozmowę z widzami jak i rzeczywistością. Odnosi się wrażenie, jak gdyby był w stanie dostrzec kogoś, kogo nie widzi nikt poza nim. Początkowo zadawane nieme pytania, znajdują swoje odpowiedzi, a historia domyka się, tworząc tytułowe koło. Niezwykłe jest jak poprzez odnalezienie wspólnego języka ze światem, można też odnaleźć samego siebie.

Perfekcyjnie dobrana muzyka, fantastycznie wprowadza w klimat, a sam artysta z bezbłędną precyzją trafia w każdą nutę. Wszystko to w połączeniu z przeważnie łagodnym ruchem i brakiem ograniczania się do jednego stylu tanecznego, pozwala pokazać prawdziwe międzykulturowe piękno.

Chociaż spektakle były całkowicie różne, to oba pokazywały jak ważna dla człowieka jest wolność. Yana Reutova, aby to osiągnąć, sięga po dynamiczne, odważne i nieco prowokacyjne środki wyrazu, nie tylko tańcząc, ale i grając mimiką oraz dźwiękiem. Niepowtarzalna choreografia pokazuje przemianę, transformację i drogę do poznania siebie. Olé Khamchanla skupia się natomiast także na świecie otaczającym nas i to poprzez jego poznanie odkrywa wolność oraz swoją taneczną tożsamość, pełną nieoczywistych, ale trafnych rozwiązań. Artyści otrzymali gromkie brawa, a nawet wiwaty, będące wyrazem uznania i podziękowania, że przez tę chwilę mogliśmy doświadczać tego, czego oni sami doświadczają.

Źródło:

Materiał nadesłany

Sprawdź także